Wzgórze, na którym nie straszy, choć mogłoby

18.12.2017 2 minuty na przeczytanie artykułu

pixabay.com

Tajemnice są ok. Lubimy je. Lubimy o nich czytać, słuchać. Lubimy się domyślać. Ludzie, piosenki, używki, brudne ściany, koty – chyba wszystko może być tajemnicze, a zatem interesujące. Jednak prym w tej kwestii wiodą miejsca.

Każde z nich jest na swój sposób wyjątkowe. Każde z nich ma swoją historię, w każdym z nich splatają się dziesiątki, setki albo i tysiące biografii. Miejsca to kwintesencja tajemnicy. To wcale nie muszą być ciemne zarośla w opuszczonym ogrodzie w XIX-wiecznym domku nieopodal Londynu. Nie musi być to ogromne pole z dziwnymi znakami w zbożu (to naprawdę było UFO!). To przecież także alejka w parku w rodzinnym mieście. Ona tak naprawdę nie istniała, była jedynie wydeptana. Dokąd prowadziła? Tajemnicze miejsce – pokój w pachnącym stęchlizną domu ciotki, zawsze zamknięty. Podobno panował w nim przejmujący chłód, był stos książek i stara maszyna do szycia. Piękne te tajemnice.

Wspinaczka na Teufelsberg nie jest czymś oczywistym. Berlin nie informuje o wzgórzu w swoich broszurach. Trzeba wiedzieć, gdzie się chce pojechać, gdzie zaparkować i które prawie-leśne dróżki wybierać. Diabelskie wzgórze to tajemnica nadająca się pewnie na książkę albo film. Jeśli już takowe powstały to jestem ignorantem i ich nie znam, moja wina. A jeśli nie to ktoś coś przegapił.

Ta sztuczna góra jest w gruncie rzeczy wysypiskiem. W tym miejscu zwieziono cały gruz z zachodniej części miasta pozostały po zniszczeniach II Wojny Światowej. Ostateczny kształt wzgórza dopełniło zasypanie go ziemią, tak by wyglądało zupełnie normalnie unosząc się ponad lasem. A potem… A potem stanęła tutaj okazała i przedziwna budowla przypominająca ogromny zakład pracy, na jej dachach zaś umieszczono cztery kopuły, kojarzące się dość jednoznacznie. Cała reszta historii jest elementem historycznych spekulacji i podejrzewań graniczących z pewnością. Amerykańskie stacje nasłuchowe będące najprawdopodobniej (!) elementem systemu Echelon górowały w trakcie zimnej wojny zarówno nad zachodnim (w sensie wysokości), jak i nad wschodnim (w sensie ideologicznym) Berlinem. Dziś jest to miejscami zabawny, a miejscami przerażający skansen – swoista pozostałość po czasach, których Berlin jest silnym symbolem.

Rozpoznawalne kopuły, cała aparatura, których przeznaczenie teoretycznie do dziś nie zostało wyjawione to pamiątka po obecności amerykańskiej armii. Dziś jest to jednak świątynia graffiti i berlińskiego undergroundu. Po wejściu na górę miałem wrażenie, że przebywam w jednym wielkim squacie. Porozwalane wszędzie meble, dziwne pomieszczenia, nieczynna kawiarnia w postaci malutkiej budki z napisem „espresso”, zamknięta galeria sztuki umieszczona w różowej wieżyczce… A gigantyczne, wielopiętrowe hangary są dziś właściwie co do centymetra pokryte różnego rodzaju malowidłami – pięknymi, obrzydliwymi, sympatycznymi, wulgarnymi, politycznymi i anty-politycznymi. Kreuzberg wyjechał na urlop i wpadł na Teufelsberg, naprawdę.

Odwiedziłem to miejsce w listopadzie więc panowało tam wielkie nic podkreślane przejmującą wichurą. Podobało mi się zatem jeszcze bardziej. „Wielkie nic” nie przeszkodziło dwóm podejrzanym chłopakom na „bramce” (urządzonej z paru pozbijanych desek) pobrać opłaty za wejście. Chyba przepłaciłem, na szczęście już nie pamiętam ile.

Latem Teufelsberg to ponoć kraina hipsterów, punków i berlińskich miłośników alternatywy. Odbywają się tu festiwale muzyczne, konkursy graffiti itp. Pomyśleć można, że to ujmuje aury temu miejscu. Ale czy na pewno? Czy już sam fakt, że byłe amerykańskie stacje nasłuchowe (podobno!) służą dziś za muzeum/galerię graffiti/ściankę wspinaczkową nie jest tajemnicze? Czy to, że wzgórze opanowane zostało przez squatersów i jest przez nich – nie wiedzieć czemu – zarządzane nie jest częścią jego historii? Mnóstwo tam niepokoju i tego czegoś, co po angielsku określilibyśmy jako „creepy”. Ja lubię takie tajemnice. Ja to kupuję.

Publikacja finansowana w ramach programu Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego pod nazwą „DIALOG” na lata 2016-2017