Jak wydostać się ze spirali zadłużenia?

08.12.2017 5 minuty na przeczytanie artykułu

pixabay.com

Ze spiralą zadłużenia jest trochę jak z nałogiem, wpaść w nią niełatwo, ale wydostać się już znacznie trudniej Są jednak i na to sposoby.

 

O spirali zadłużenia możemy mówić wówczas, gdy nie jesteśmy w stanie obsłużyć kosztów (odsetek) wynikających z zadłużenia. Bierze się to na ogół z tego, że korzystamy na raz z wielu kredytów, pożyczek, kart kredytowych, debetów na koncie i przestajemy panować nad naszymi finansami. Po pewnym czasie nie jesteśmy już w stanie pokryć bieżącymi zarobkami i oszczędnościami kosztów zaciągniętych zobowiązań. Bierzemy więc kolejne pożyczki czy kredyty, aby wyrównać pozostałe należności. W ten sposób wpadamy w pętlę zadłużenia.

Sytuacja ta zazwyczaj kończy się fatalnie. Jeżeli bowiem w porę nie powiemy sobie stop i nie odzyskamy kontroli nad swoimi finansami, może to skończyć się wpisaniem nas na listę dłużników, wkroczeniem do akcji komornika, czy też koniecznością ogłoszenia upadłości konsumenckiej, a w efekcie utratą naszego majątku.

Po pierwsze przyznaj, że masz problem

Pierwszym krokiem do wyjścia ze spirali zadłużenia, tak jak w przypadku nałogu, jest uświadomienie sobie, że mamy problem. Jeśli zatem mamy zobowiązania, których nie jesteśmy w stanie na czas regulować, powinniśmy krytycznie ocenić stan naszych finansów.

Warto zrobić prostą kalkulację: policzyć nasze miesięczne wpływy, czy to ze stosunku pracy, czy innych źródeł, a po drugiej stronie zestawić wszystkie nasze zobowiązania finansowe i to nie tylko pożyczki, i kredyty bankowe, ale również debet na koncie, czy zadłużenie na karcie kredytowej, a także wszystkie długi wynikające np. z nieopłaconych rachunków w telekomach, u dostawców gazu czy prądu. Jeżeli te drugie, czyli wszystkie nasze zobowiązania finansowe przekraczają to, co do naszej kieszeni miesięcznie wpływa (z odjęciem kwoty potrzebnej nam miesięcznie „na skromne życie”), najwyższy czas poprawić sposób zarządzania naszymi finansami.

Po drugie zacznij oszczędzać

Jeśli za wpadnięcie w spiralę zadłużenia odpowiada nasz dotychczasowy styl życia, najwyższy czas go zmienić, czyli zacząć oszczędzać. Ograniczenie wydatków to konieczność, kiedy tkwimy w zadłużeniu po uszy.

Potrzebna będzie dokładna kalkulacja i podsumowanie naszych miesięcznych wydatków – podzielenie ich na te niezbędne, jak jedzenie, opłaty rachunków, zakup leków, oraz takie, z których możemy zrezygnować, jak wyjścia do restauracji, kupowanie wielu ubrań czy ekskluzywnych kosmetyków.

Po trzecie poszukaj dodatkowych źródeł dochodu

W niektórych przypadkach możliwe będzie również znalezienie dodatkowego źródła dochodów, dorywczej pracy, której będziemy mogli podjąć się w czasie wolnym, a może wynajęcie odziedziczonego mieszkania, które do tej pory stało puste.

Sposobów może być wiele, dlatego warto się zastanowić w jaki sposób możemy dorobić.

Po czwarte rozważ sprzedaż części majątku

Kiedy tkwimy w spirali zadłużenia, zamiast zaciągać kolejne zobowiązania, warto zastanowić się, czy nie lepiej sprzedać część majątku, np. samochodu czy mieszkanae, które do tej pory wynajmowaliśmy. Uzyskane w ten sposób środki pozwolą nam na spłatę całości lub przynajmniej części należności.

Po piąte przygotuj własny plan spłaty

Jeśli już zrobimy kalkulację oszczędności, a także sposobów zwiększenia dochodów, opracujmy własny plan spłaty zobowiązań finansowych.

Najkorzystniej będzie zacząć od spłaty tych długów, od których płacimy najwyższe odsetki.

Ważne, żeby nasze zobowiązania spłacać konsekwentnie, czyli nie poprzestać na uregulowaniu tylko części z nich, po czym wrócić do starych nawyków konsumpcyjnych.

Po szóste zwróć się po pomoc do… banku

Często jednak wyjście ze spirali zadłużenia nie będzie możliwe bez pomocy instytucji finansowej, w której jesteśmy zadłużeni. Nie należy bać się poproszenia o pomoc w takiej sytuacji np. banku. Jemu przecież tak samo, jak nam, zależy, żebyśmy swoje zobowiązania, raty kredytu spłacali w terminie. Jeżeli zachodzą ku temu uzasadnione okoliczności (czyli np. zdarzenia losowe, o których była mowa) i zapisy naszej umowy kredytowej przewidują takie rozwiązanie, bank może pójść nam na rękę i przedstawić propozycję, która ułatwi uregulowanie naszych zobowiązań. Mogą to być wakacje kredytowe, czyli czasowe zawieszenie spłaty rat naszego kredytu na czas, aż staniemy na nogi (może to być okres od jednego miesiąca nawet do roku), karencja w spłacie, czyli również czasowe odroczenie spłaty, ale tylko części kapitałowej raty naszego zobowiązania, przy jednoczesnym regulowaniu odsetek, czy wydłużenia okresu kredytowania, które tym samym będzie skutkować obniżeniem wysokości naszej comiesięcznej raty kredytowej.

Innym rozwiązaniem, które również może skutkować zmniejszeniem wysokości naszej miesięcznej raty kredytowej, jest zaciągnięcie kredytu konsolidacyjnego. Dzięki takiemu rozwiązaniu możemy połączyć kilka zobowiązań w jedno, czyli z kilku rat do zapłaty w danym miesiącu zrobi nam się jedna. Zaciągnięcie kredytu konsolidacyjnego na ogół wiąże się z wydłużeniem ogólnego czasu naszego kredytowania, przez co wysokość nowej, połączonej raty jest niższa niż sumy rat, które mieliśmy dotychczas. Zdarza się również, że jesteśmy w stanie wynegocjować w banku, w którym zaciągamy np. kredyt konsolidacyjny pod zastaw nieruchomości, nieco lepsze warunki niż do tej pory, choć bez dobrej historii kredytowej może to być trudne. Trzeba jednak pamiętać, że na dłuższą metę wysokość kosztów odsetkowych takiego kredytu będzie jednak wyższa, stąd warto dokładnie przemyśleć skorzystanie z tego rozwiązania.

Po siódme zostaje krok ostateczny – upadłość konsumencka

Jeśli inne sposoby wyjścia ze sprali zadłużenia zawiodły, możemy zdecydować się na krok ostateczny, który wyzwoli nas od naszych długów, czyli ogłoszenie upadłości konsumenckiej. Nie każdy dłużnik może z tej procedury skorzystać. Warunkiem ogłoszenia upadłości konsumenckiej jest bowiem to, że staliśmy się rzeczywiście niewypłacalni, a długi, w które popadliśmy, nie są wynikiem naszego celowego działania czy rażących zaniedbań. Jeżeli zatem znaleźliśmy się w tarapatach finansowych z powodu pożyczek i kredytów, które zaciągnęliśmy, będąc w pełni świadomymi, że nie damy rady ich spłacić, sąd nasz wniosek o ogłoszenie upadłości konsumenckiej odrzuci. Jeśli zaś nasze zadłużenie jest wynikiem zdarzeń losowych, to rozwiązanie jest dla nas. Należy jednak pamiętać, że upadłość konsumencką można ogłosić raz na 10 lat.

Przed ogłoszeniem upadłości konsumenckiej musimy być jednak w pełni świadomi jej konsekwencji. Co prawda uwalnia nas ona od naszych długów, ale pociąga również za sobą utratę całego majątku, który zostaje spieniężony i rozdysponowany pomiędzy naszych wierzycieli. Sąd wyznaczy nam również na okres do 36 miesięcy plan spłaty wierzycieli jeśli uzna, że nasze możliwości finansowe, a także koszty utrzymania na to pozwalają. Na całe szczęście sąd nie pozostawi nas więc bez środków do życia, a miesięczny koszt spłaty zostanie dostosowany do naszej sytuacji.

Dzięki upadłości konsumenckiej możemy zatem zyskać „drugie życie” i wydostać się ze spirali zadłużenia. Powinna być ona dla nas jednak nauczką na przyszłość oraz impulsem do zmiany naszego stylu życia i rozsądniejszego zarządzania domowym budżetem.