Wojsko to duch. Bez niego nie istnieje – wywiad z Wojciechem Fałkowskim, wiceszefem MON

14.08.2017 7 minuty na przeczytanie artykułu

Artykuł redakcyjny

Fot. Ministerstwo Obrony Narodowej

Polacy są dumnym Narodem o wielkiej historii. 15 sierpnia to jedna z tych dat, w których możemy sobie o tym przypomnieć. Dzięki temu możemy odważnie patrzeć w przyszłość – mówi dla istotnie.pl Wojciech Fałkowski, wiceminister obrony narodowej.

Wojsko Polskie cieszy się bardzo wysokim zaufaniem społecznym. Z czego to wynika?

To prawda. Wojsko cieszy się w Polsce bardzo wysokim zaufaniem, choć prawdę mówiąc – biorąc pod uwagę wydarzenia z okresu PRL – sam czasami zastanawiam się nad tym fenomenem. Wojsko brało przecież udział w pacyfikowaniu Poznańskiego Czerwca w 1956 roku, masakrze na Wybrzeżu w Grudniu ’70 oraz stanie wojennym. Liczba politruków w Wojsku Polskim była aż zatrważająca, jednak mimo tego wojsko cieszyło się bardzo wysoką estymą społeczną, która pozostała do dziś. To fenomen, z którego powinniśmy skorzystać. Uważamy, że jest to dobra baza wyjściowa do tworzenia większych rzeczy. Na tych fundamentach chcemy odbudować chwalebną tradycję Wojska Polskiego i wyeksponować fakt, że Wojsko Polskie jest dziś instrumentem suwerennego państwa. Co więcej, elitarność wojska chcemy oprzeć na trzech elementach – wzorowej postawie obywatelskiej i patriotycznej, dobrym rzemiośle wojskowym i szerokiej wiedzy ogólnej. To ma być wyróżnik polskiego żołnierza – od szeregowca po generała. Nieodłączną częścią tych działań jest odwołanie się do chlubnej i wielkiej przeszłości oręża polskiego.

Jak połączyć tak wielowątkową tradycję? Sanacja w międzywojniu wykreowała własny etos żołnierski, potem PRL całkowicie przebudował podejście do historii Polski – rocznice takie jak 15 sierpnia zostały zapomniane na długi czas. Da się na tym budować wysoki status armii?

Wielowątkowa tradycja to atut – mam na myśli różnorodność postaw, wydarzeń i wspomnień historycznych. Cenna jest też dyskusja w obrębie wartości. Pamiętajmy, że wartości konstytuujące nasz Naród nie zawsze są ze sobą spójne. Sam znam ateistę uważającego się za rzymskiego katolika z przekonania – w rozumieniu przywiązania do wartości chrześcijańskich i ich wielkiego wkładu w historię Polski i Europy. Pamiętajmy, że wojsko w PRL było siłą niesuwerennego państwa. Było podporządkowane doktrynie sowieckiej. Strategiczne kierunki działania wytyczano nie w Warszawie, lecz w Moskwie. Najwyższa kadra dowódcza przechodziła formację wyłącznie tam. Nie można jednak zapominać, że średnia kadra oficerska, podoficerowie i zwykli żołnierze byli stąd, byli normalnymi Polakami, którzy swoją służbę pojmowali jako działalność na rzecz Polski i pilnowali jej interesów. Działali dla państwa w takiej formie w jakiej wówczas istniało. Nie chcemy tego wykreślać, bo to też są tradycje lojalności wobec ojczyzny, częściowo wyrastające z przeszłości. To co chcemy zmienić, to zacząć odwoływać się do starej tradycji wojskowej. Dodajemy też jeszcze jeden wątek – pamięć o Żołnierzach Niezłomnych. To byli żołnierze walczący o niepodległą Polskę, a to przecież czyn najważniejszy dla żołnierza. Co więcej, losy Żołnierzy Niezłomnych całkowicie obalają PRL-owski mit nowej, trudnej rzeczywistości odrzucanej jedynie przez zaplute karły reakcji. To całkowita nieprawda –  Polskę Ludową utworzono na radzieckich bagnetach, zmieniając system własnościowy, porządek polityczny i zastępując dotychczasowy system wartości marksizmem-leninizmem i dziwacznymi pochodnymi tej myśli. Tymczasem, aż do lat 50-tych trwał zbrojny opór, a ten cywilny przetrwał znacznie dłużej. Fakt, że Laluś, będący ostatnim Niezłomnym, zginął w 1963 roku, to wielki symbol trwania przy polskości za wszelką cenę. PRL nie był państwem tworzonym kielnią i młotem, tylko sowieckim knutem i bagnetem. Z bólem muszę przyznać, że polscy historycy zaniedbali ten etap historii. Czeka nas jeszcze mnóstwo pracy w opisywaniu historii PRL. Wciąż brakuje nam wiedzy o oporze przeciwko kolektywizacji, ogólnopolskich demonstracjach w obronie Prymasa Tysiąclecia czy obchodach milenijnych. Nie możemy zapomnieć o biernym oporze mieszkańców z południowej i wschodniej Polski. Nie można pisać historii Polski według pierwszych sekretarzy tak jak kiedyś pisało się według królów. Nie można pisać według tego kim był Loga-Sowiński czy Aleksander Zawadzki.

W Polsce istniało wówczas społeczeństwo obywatelskie?

Może nie aż tak. Takie społeczeństwo dopiero budujemy. Ono polega na świadomym wyborze, odpowiedzialności i odwadze cywilnej przy konsekwencjach tego wyboru. Wymaga jasnego opowiedzenia się po stronie wybranych wartości czy wyborów politycznych i dawania świadectwa swojej postawie zarówno kartką wyborczą, jak i wypowiedziami. Jesteśmy dopiero na początku budowy społeczeństwa obywatelskiego. To praca na dziesięciolecia.

Czemu po 28 latach od upadku PRL wciąż mamy białe plamy w polskiej historii?

Powodem były bariery mentalne i decyzje polityczne. PRL to była klatka w której żyły dwa pokolenia. Stąd taki szalony pęd do Zachodu po wyrwaniu się z tego zamknięcia. Po takiej izolacji, wszystko wokół wydaje się kolorowe i wabiące. Tymczasem z Zachodu przybywa mnóstwo bezwartościowego blichtru, który trzeba odróżnić od tego co jest wartościowe i ważne – co powinniśmy naśladować. Nie zapominajmy też, że porozumienie Okrągłego Stołu zakładało pewną ciągłość polityczną, transmisję gospodarczą i kontynuację dawnych elit. Gdy ktoś wywodzi się mentalnie z PRL, gdzie robił karierę i nieźle zarabiał to nic dziwnego, że nie ma interesu w budowaniu innego poglądu na historię Polski Ludowej. Nic dziwnego, że brakowało krytycznego spojrzenia i nie zadawano pytań, które do tej pory były skrzętnie pomijane. Dziś historia PRL to łatwa wizja kolejnych kryzysów i kolejnych obalanych sekretarzy. Czas na to spojrzeć inaczej.

Czym w takim razie jest dziś etos żołnierza?

Etos to zbiór pewnych niezmienialnych wartości i haseł. Musi być utrwalony przez pokolenia, więc nie da się go przebudować ot tak. Moim zdaniem zamyka się on w słowach Bóg, Honor, Ojczyzna. To nie jest slogan czy hasło, lecz wartości, którym trzeba być wiernym. Żołnierz musi odznaczać się nienaganną postawą moralną i dawać wzór otoczeniu – nie tylko na jednostce, ale także w innych środowiskach. Stary zwyczaj porzucony w PRL nakazywał, aby jednostki wywodziły się z regionu w którym stacjonowały. Pułki ułańskie były nierozerwalnie złączone tradycją i specyfiką danego regionu. Ludność gromadnie przychodziła na defilady swoich ziomków – istniała duża więź społeczności lokalnej z jednostką. To zostało celowo zerwane, żołnierzy przerzucano po całej Polsce po to, aby wyrugować tę relację. My chcemy stopniowo wznawiać tę tradycję. Wzory II RP, czasów wojny czy Żołnierzy Niezłomnych są bardzo ważne. Etos to wzory postępowania. Co oczywiste gorzej bywa z wykorzystaniem tych wzorów, jednak najważniejsze jest by pozostawał naturalną częścią codziennego życia, codziennego postępowania. Etos to nie sprawa od święta. A wojsko to jest duch. Bez tej świadomości i twardego kręgosłupa moralnego wojsko nie istnieje.

Na ile możemy korzystać z doświadczeń innych państw w tym zakresie?

Uczelnie oficerskie różnią się od cywilnych tym, że oprócz nauczania muszą kształtować postawy. Uniwersytet Warszawski po prostu uczy – choć oczywiście realizuje też pewne funkcje w zakresie kształtowania charakteru, zwłaszcza poprzez kontakt studentów z kadrą naukowo-dydaktyczną. Niemniej, formacja młodzieży nie jest głównym założeniem jego istnienia. Inaczej jest w wojsku. Oficer musi być ukształtowany podczas studiów – zarówno w zakresie charakteru jak i wyznawanych wartości. Wydaje mi się, że nie powinniśmy w tym przypadku wzorować się na Zachodzie – mamy własne przykłady. Od państw zachodnich możemy się uczyć innych rzeczy. Mam tu na myśli np. organizację armii, myśl wojskową, czy wreszcie kwestie związane z nowoczesnym uzbrojeniem. W czasach PRL myśli strategicznej w Wojsku Polskim w ogóle nie było – wszystkie projekty przychodziły w paczkach z Moskwy. Potem je wbijano do głowy zindoktrynowanym oficerom z odpowiednim nastawieniem ideologicznym. Polska armia miała być jedynie formacją pomocniczą wobec Armii Czerwonej. My teraz to zmieniamy. Na szczęście Polacy nie ulegli tej presji mentalnościowej, jednak pewne ślady homo sovieticus istnieją do dziś.

W jakim zatem kierunku powinny zmierzać reformy uczelni wojskowych?

Uczelnia wojskowa musi akcentować potrzebę etosu. Nie zapominamy jednak o tym, że musi być także perfekcyjnie przygotowana pod kątem badawczym i laboratoryjnym. Dotyczy to wszystkich pięciu naszych uczelni. Chcemy nakłaniać polskich badaczy pracujących za granicą, aby wrócili do Ojczyzny, zachęcamy także zagranicznych specjalistów do kontynuowania kariery naukowej w Polsce – w tym celu działa program Kościuszko. Mamy również tzw. grant kliniczny na nowe procedury medyczne służące leczeniu pacjentów. Dużo budujemy i inwestujemy. Pamiętamy o zabezpieczeniu finansowym uczelni, tak, aby nie musiały one już masowo przyjmować studentów cywilnych, za których płaci Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Studenci cywilni są potrzebni, ale nie może być tak, że na pięć tysięcy właśnie takich studentów przypada zaledwie stu podchorążych. Trudno wtedy mówić o szkole wojskowej.

Mówi Pan Minister o dużych inwestycjach w wyższe uczelnie wojskowe. Jak wysokie są nakłady resortu na ten cel?

Sto milionów rocznie. Rzecz nie polega na tym, żeby dać dużo pieniędzy w ciągu jednego roku. Inwestycje wymagają wiele formalności, a dopływ pieniędzy musi być stopniowy i trwać przez kolejne lata.

Wróćmy na chwilę do aktualnej rocznicy. Czym jest 15 sierpnia dla takiej instytucji jak Ministerstwo Obrony Narodowej?

To święto z okazji jednego z największych sukcesów militarnych Wojska Polskiego, polskiej myśli strategicznej. Co więcej, udało się go osiągnąć niezwykle śmiałym manewrem. Ta bitwa rozstrzygnęła się dla nas pomyślnie także ze względu na nieprawdopodobnego ducha walki i determinacji polskiego żołnierza. Symbol księdza Skorupki pokazuje masowość tej heroicznej obrony. Walka na przedmieściach Warszawy, manewr znad Wieprza i bitwa nad Niemnem – te wydarzenia zbudowały ducha całego Narodu. Gdyby nie powszechna mobilizacja to Sowieci po trupie Polski poszliby dalej. Nie chcieli przyjąć do wiadomości, że niepodległa Polska może w ogóle istnieć. W 1920 roku okazało się, że Polska nie tylko istnieje, ale także potrafi się obronić wbrew wszelkim przeciwnościom. Musimy o tym pamiętać i także dziś zabiegać o Polskę, nawet jeśli już nie z bronią w ręku. Symbol bitwy warszawskiej jest konieczny, aby budować Polskę o jakiej marzymy. Jeśli chcemy umocnić polską tożsamość narodową, nie można pominąć tego wydarzenia.

Czego powinniśmy życzyć polskim żołnierzom w dniu ich święta?

Dwóch rzeczy – jednej materialnej, drugiej niematerialnej. Po pierwsze, doskonałej broni. Procesy doposażenia armii są w toku, ale jednak potrzeba jeszcze trochę czasu. Życzmy więc sobie, aby modernizacja przebiegała możliwie bezproblemowo. Co do drugiej rzeczy – powinniśmy życzyć polskim żołnierzom dumy. Duma to niezbywalna część istnienia każdego Narodu. Wojsko pozbawione dumy nie może spełniać swojej roli, a Naród, który nie jest dumny ze swojej tożsamości musi zmierzać ku upadkowi. Polacy są dumnym Narodem o wielkiej historii. 15 sierpnia to jedna z tych dat, w których możemy sobie o tym przypomnieć. Dzięki temu możemy odważnie patrzeć w przyszłość.

Publikacja finansowana w ramach programu Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego pod nazwą „DIALOG” na lata 2016-2017