Wojna o pamięć- społeczne skutki polityki historycznej

25.05.2018 4 minuty na przeczytanie artykułu

pixabay.com

Każdy kraj prowadzi politykę historyczną, w mniejszym czy większym stopniu. Wiadomym jest, że każde państwo opiera się na historii a co za tym idzie tożsamości. Wzrost tej tożsamości jest więc głównym celem polityki historycznej. Jakie przynosi ona skutki i jakie ma cele „wojna o pamięć”?

 

Żeby zrozumieć kwestię polityki historycznej, jej skutków i celów, musimy najpierw zdefiniować czym ona jest. Jedna z definicji mówi, iż jest sumą działań podejmowanych przez instytucje bądź inne podmioty życia społecznego w celu przedstawienie swojej wizji- interpretacji historii. Jest więc w gruncie rzeczy, zazwyczaj nie tyle fałszywym, co wybiórczym obrazem naszych dziejów. O ile zafałszowywanie historii mocno obecne w totalitarnych systemach społecznych i politycznych jest do szpiku kości złe i naganne, o tyle to „wybiórcze traktowanie” jest nie tylko uprawnione co konieczne dla podtrzymania i wzmocnienia więzi społecznych i tożsamości narodowej. Wszystko to jednak musi być zrobione zgodnie z prawdą historyczną i przedstawione w sposób proporcjonalny, który specjalnie kładzie akcenty na konkretne wydarzenia z dziejów danej wspólnoty.

Część myślicieli, szczególnie lewicowo-liberalnych postuluje zaniechanie polityki historycznej, argumentując iż jej jedynym celem jest walka o władzę i nachalna propaganda. Jest to jednak jawne niezrozumienie, bądź co gorsza zła wola wynikająca z konkretnego modelu filozoficzno-społecznego będącego podstawą postrzegania świata przez liberalną lewicę. Ciekawym paradoksem jest to, iż postmodernistyczna narracja tak mocno zakorzeniona w relatywizmie poddaje druzgocącej krytyce próbę subiektywizacji postrzegania wizji historii. Wytłumaczeniem tego zjawiska może być wrogość jaką narracja postmodernistyczna traktuje tradycyjne postrzeganie społeczeństwa, szczególnie narodu i tożsamości narodowej. Powoduje to, iż każde umocnienie tej tożsamości, a jest nim niewątpliwie dobrze i rzetelnie prowadzona polityka historyczna, staje się nie do przyjęcia. Podejście internacjonalistyczne neguje istnienie państw narodowych, a co za tym idzie neguje politykę historyczną, ale… tylko pozornie. Ponieważ do walki, tej przysłowiowej „bitwy o pamięć”, chętnie używają oni polityki historycznej. Ogólnie rzecz biorąc możemy powiedzieć negatywnej polityki historycznej, przedstawiając wizję dziejów jako pasmo porażki państw narodowych, oraz samych problemów i błędów jakie te państwa tworzyły w przeszłości. Polityka historyczna jest więc zła tylko wtedy kiedy ma za zadanie pozytywne umocnienie tożsamości, i wspólnoty narodowej, a dobra tylko wtedy kiedy ma za zadanie destrukcję państwa narodowego, ba nawet tradycyjnych norm i wartości z Kościołem Katolickim na czele (casus Krucjat). Nie dziwi więc tak huczne świętowanie 200 rocznicy urodzin Karola Marksa, który głosił potrzebę likwidacji państw narodowych, przez jego myślowych spadkobierców.

Jak widać polityka historyczna posiada rozliczne cele, jakie realizuje. Jednym z nich jest już wyżej wspomniane budowanie tożsamości narodowej. Ważnym jej komponentem jest pamięć zbiorowa czyli zespół wyobrażeń na temat przeszłości danej zbiorowości. W skład komponentów pamięci zbiorowej według Barbary Szackiej wchodzą funkcje takie jak współtworzenie tożsamości zbiorowej, przekazywanie wzorów i norm poprzez tradycję i kulturę danej społeczności. Pamięć zbiorowa legitymizuje władze w kontekście sukcesji. Możemy to zobrazować na przykładzie akceptacji społecznej danej władzy. Władza polityczna zaborców dzięki m.in. pamięci zbiorowej była traktowana przez dużą część społeczeństwa jako nielegalna. Naruszała bowiem pamięć zbiorową w zakresie sukcesji. Z tego punktu widzenia pewne elementy polityki historycznej są zarządzaniem tą pamięcią. Mogą więc ją potwierdzać bądź starać się ją zmieniać.

Oczywiście polityka historyczna ma za zadanie również poprawę wizerunku kraju i walkę o partykularne interesy na arenie międzynarodowej. Taką politykę zawierającą wszystkie te cechy prowadzi nie kto inny jak państwo Izrael. Właśnie dzięki polityce historycznej Izrael nie tylko w sposób modelowy integruje swoich obywateli wykorzystując pamięć zbiorową, ale w bardzo zręczny sposób wykorzystuje ten instrument jako narzędzie polityki międzynarodowej. Podobne narzędzie stosują Niemcy, Francja jak i większość państw na świecie. Ciekawym przykładem jest Rosja, która bardzo mocno epatuje polityką historyczną. Gdzie występuje odwoływanie do dwóch w sumie wrogich sobie systemów jakim była Carska Rosja i ZSRR. Jednak dzięki pamięci zbiorowej, popartej sprawną polityką historyczną przeciętny Rosjanin nie zdaje Sobie sprawy z tej rozbieżności. Dla nich liczy się, iż zarówno w caracie jak i w ZSRR, stanowili potęgę, pewną tamę przeciw nihilizmowi zachodu.

Polityka historyczna, jak widzimy jest wiec skutecznym narzędziem polityki wewnętrznej jak i międzynarodowej. W krajach gdzie nie ma mocnych tradycji tożsamościowych właśnie poprzez działania w zakresie polityki historycznej tworzy się je. Najlepszym przykładem takiego państwa jest Ukraina. Intensywne działania w tym zakresie zostały podjęte po tzw. Majdanie, gdzie odrzucono narrację Rosyjską dotyczącą „Wielkiej Wojny Ojczyźnianej”, Ukraina zmuszona była szukać swojej drogi. Polityka historyczna  może również stwarzać problemy, co pokazuje właśnie przykład Ukrainy. Skierowanie na wewnętrzne cele tej polityki sprawiło zaognienie konfliktu z Polską. Poszukiwanie swoistego „mitu założycielskiego”, odrębnego od rosyjskiego i bliższego niż Kozacy Zaporoscy.

Skutkiem polityki historycznej jest więc w dużej mierze integracja wewnętrzna. Ale również wzrost świadomości narodowej, propagowanie norm i wartości istotnej dla danej społeczności. W Polsce, tak jak na świecie ta bitwa nie jest między zwolennikami a przeciwnikami polityki historycznej, ale między jej odmiennymi wizjami. Interpretacja obecnie obowiązująca jest bardzo istotna dla trwania wizji państwa narodowego. W interesie państwa i jego jedności wspólnotowej, przekazywania norm i wartości jest utrzymywanie jak najsilniej rozbudowanej polityki historycznej. Oczywiście skierowanej nie na fałszowanie historii, ale z położeniem nacisku na pewne istotne dla narodu jak i całej wspólnoty elementy. Dobrze realizowana polityka jest koniecznością, zarówno pod względem postrzegania danego kraju przez wspólnotę międzynarodową jak i wewnętrzną integrację. Przykład ustawy o IPN pokazuje jak konieczne jest prowadzenie polityki historycznej. Polityki skierowanej na pokazanie naszego punktu widzenia. Wewnątrz kraju polityka historyczna odnosi sukcesy, wzrost świadomości społecznej na temat chwalebnych, a wcześniej zapomnianych, faktów, sprawia, że idea Państwa jako wspólnoty celów wzrasta. Wzrasta również patriotyzm zgodnie ze słowami św. Jana Pawła II z książki „Pamięć i Tożsamość”: „Patriotyzm oznacza umiłowanie tego, co ojczyste: umiłowanie historii, tradycji, języka czy samego krajobrazu ojczystego. (…) Próbą dla tego umiłowania staje się każde zagrożenie tego dobra, jakim jest ojczyzna.” Jak wynika jasno ze słów wielkiego Polaka, właśnie wzrost patriotyzmu zawdzięczmy tym przywiązaniem, które właśnie wzmacnia polityka historyczna.

Przed nami jeszcze wiele pracy, szczególnie na arenie międzynarodowej, gdzie nasza narracja toczy bitwę o pamięć. Musimy mocno wspierać, jak również, mądrze prowadzić politykę historyczną. Tylko tak ustrzeżemy się od utraty tożsamości, która dla naszej wspólnoty byłaby zabójcza.

Publikacja finansowana w ramach programu Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego pod nazwą „DIALOG” na lata 2018-2019