Własne czy wynajmowane – finansowe plusy i minusy rozwiązań mieszkaniowych

13.07.2017 3 minuty na przeczytanie artykułu
Projekt edukacji ekonomicznej

pixabay.com

Dorosłość – pierwsza praca, pierwsze zobowiązania i czas na poważne decyzje. Wraz z zarobkami pojawia się konieczność regularnych opłat za media, abonamentu za telefon, bilety czy mieszkanie. W dużych miastach koszt wynajmu mieszkań jest jednak tak duży, że wiele osób zaczyna się zastanawiać nad tym czy nie lepiej kupić własne „m”. No właśnie – czy to się opłaca?

 

„Moje miejsce na ziemi”, „mój własny skrawek nieba” – wymarzone mieszkanie czy dom różnie bywa określane, jednak takiemu zakupowi towarzyszą najczęściej wielkie emocje. Nie bez znaczenia jest fakt, że nasze pokolenie sporo nasłuchało się od swoich rodziców i dziadków na temat tego jak wielkim przeżyciem było dla nich „pójście na swoje” i być może podświadomie chcemy ich naśladować.

Warto jednak pamiętać, że – o ile nie masz przysłowiowej „cioci z Ameryki” albo nie odziedziczyłeś właśnie spadku – zakup własnego mieszkania najczęściej wiąże się z koniecznością uzyskania kredytu hipotecznego. Co za tym idzie – niezbędna jest zdolność kredytowa na podstawie której bank będzie mógł udzielić takiego kredytu. Obliczanie jej jest zależne od wielu czynników, jednak niezwykle istotne są wśród nich zarobki a także czas i typ umowy, na podstawie której dana osoba pracuje. Zdecydowanie lepiej „punktowana” jest umowa np. o pracę ze stałym wynagrodzeniem niż wpadające od czasu do czasu zlecenia. Bank musi ocenić czy dana osoba będzie w stanie nie tylko spłacać ten kredyt, ale również normalnie przy tym żyć – dlatego kredyt nie może wynosić tyle samo, ile nasze dochody – konieczne są przecież jeszcze wydatki na tzw. utrzymanie gospodarstwa domowego, czyli mówiąc w skrócie – jedzenie i codzienne zakupy.

Jeśli już zdecydujesz się na zakup swojego mieszkania na kredyt, musisz uzbroić się w odrobinę cierpliwości – procedury bankowe mogą chwilę potrwać, a w tym czasie trudno jest oprzeć się pokusie sprawdzania czy przypadkiem już ktoś nie zadzwonił, żeby poinformować o pozytywnej decyzji kredytowej…

Udało się! I co dalej?

Zakup własnego mieszkania to opcja, która ma wiele plusów:

  • możemy je dostosować do własnych potrzeb i wymagań – w przypadku mieszkań wynajmowanych właściciele najczęściej nie chcą wyrażać zgody na to, żeby najemcy cokolwiek zmieniali w wynajmowanym lokum, jednak remont mieszkania pochłania spore środki finansowe.

Remont bywa kosztowny zarówno w  przypadku mieszkania z rynku pierwotnego jak i wtórnego. Stan deweloperski wymaga sporego nakładu finansowego, żeby mieszkanie nadawało się do zamieszkania – konieczne jest zrobienie kuchni, łazienki czy podłóg, co sprawia, że mnożą się koszty fachowców a także potrzebnych materiałów.

W przypadku mieszkania kupionego na rynku wtórnym możemy trafić idealnie i kupić lokum w dobrym stanie, który nie będzie wymagał wkładu finansowego, a styl jego urządzenia będzie nam odpowiadał (takie mieszkania bywają jednak zdecydowanie droższe). Możemy też kupić mieszkanie, które będzie wymagało remontu, a wówczas koszt doprowadzenia go do stanu umożliwiającego zamieszkanie może być podobny albo nawet wyższy względem mieszkań z rynku pierwotnego.

  • mieszkanie to inwestycja – choć koszty kredytów najczęściej stanowią pokaźną część domowego budżetu, to jednak jest to inwestycja we własną nieruchomość. Dla osób myślących długofalowo pozytywny może być fakt, że każda złotówka spłaconego kredytu zmniejsza zobowiązanie a w efekcie mieszkanie będzie wolne od „hipoteki”;
  • płacimy tyle samo, ale za swoje – to jest koronny argument zwolenników kredytów hipotecznych. Przykładowo – wynajem mieszkania dwupokojowego w Warszawie kosztuje między 1000 a 2500 złotych. W dokładnie tym samym przedziale cenowym można zmieścić kredyt hipoteczny za dwupokojowe mieszkanie;
  • budujemy kapitał na starość – choć w młodym wieku może się to wydawać abstrakcyjne, po 20 czy 30-latach spłacania kredytu hipotecznego będziesz właścicielem mieszkania, które stanie się kapitałem. Bez względu na to czy postanowisz sprzedać je i ruszyć w podróż dookoła świata, czy też wynająć i mieć z tego comiesięczny dodatek do emerytury, taka inwestycja mieszkaniowa zwróci się w późniejszym czasie;
  • stałość – posiadając swoje mieszkanie nie musisz zdawać się na kontakty z właścicielami, którzy albo przedłużą umowę najmu, albo nie.

Po lekturze tej krótkiej wyliczanki masz wrażenie, że już tylko minuty dzielą cię od podjęcia życiowej decyzji dotyczącej zakupu własnego mieszkania? Pamiętaj, że taka opcja ma również swoje wady:

  • wynajem mieszkania pozwala na dużą mobilność, a to dla wielu młodych osób stanowi znaczny argument – umowę najmu można rozwiązać dość łatwo i przenieść się do innej dzielnicy albo do innego miasta, jeśli tam właśnie pojawi się możliwość ciekawej pracy, bądź stażu. Sprzedaż mieszkania jest w takim przypadku sporym utrudnieniem czasowym i potencjalnym problemem dla bardzo mobilnych osób,
  • jeśli okolica, sąsiedzi albo mieszkanie jednak nie spełnia twoich oczekiwań, dużo łatwiej jest zmienić miejsce zamieszkania,
  • wynajmując mieszkanie możesz sobie często pozwolić na większy metraż – w przypadku dużych mieszkań kwoty kredytów hipotecznych są dla wielu portfeli naprawdę duże,
  • kredyt hipoteczny zmusza do spłaty odsetek do banku, co oczywiście sprawia, że spłacamy wyższą kwotę niż sam koszt mieszkania.

Złoty środek? Przed podjęciem tak poważnej decyzji warto zastanowić się nad własnymi możliwościami i potrzebami:

  • czy i na jakich warunkach pracujesz?
  • czy dysponujesz budżetem, który umożliwi spłatę kredytu?
  • czy planujesz w danym mieście/okolicy zostać na dłuższy czas, czy też prawdopodobnie szykuje się przeprowadzka?
  • czy w twoim momencie życia własne mieszkanie będzie ukoronowaniem starań, czy też raczej przeszkodą w realizacji innych planów?

To tylko podstawowe pytania, warto najpierw przedyskutować taką decyzję z doradcą kredytowym, który pomoże wybrać najlepszą opcję na twoje „m”.