„Studiuję prawo”. Jest się czym chwalić?

15.10.2018 5 minuty na przeczytanie artykułu

Studiowanie prawa od zawsze uchodziło za wartość samą w sobie. Wybór tego renomowanego kierunku budzi powszechny podziw otoczenia, a studiując na sławnych WPiA, można dojść do wniosku, że jest się kimś wyjątkowym. Jednak warto bliżej przyjrzeć się realiom drogi zawodowej tych, którzy marzą o własnej todze.

Bycie prawnikiem zawsze było równoznaczne z przynależnością do elity. Zawód ten wykonywali ludzie wybitni, wszechstronnie uzdolnieni, a także posiadający ogromną wiedzę ogólną. Jednak w przeszłości dołączenie do tego ekskluzywnego grona było bardzo utrudnione m.in. ze względu na zdominowanie wydziałów prawa przez klany prawnicze, które niechętnie patrzyły na osoby spoza hermetycznego świata togi. Na szczęście dziś nie jest aż tak źle. Prawo może studiować każdy, kto chce i posiada wymaganą liczbę punktów z egzaminu maturalnego. A chętnych nie brakuje.

Tłumy ambitnych

Na pierwsze wykłady przychodzi w pięknej marynarce, ściskając w dłoni skórzaną teczkę. To moment, w którym czuje się kimś naprawdę wyjątkowym, już wykształconym, ale przede wszystkim członkiem bardzo ekskluzywnego grona. Przejdzie mu, gdy zderzy się z najtrudniejszymi egzaminami, które będzie musiał zdać na trzecim i czwartym roku. To wizerunek stereotypowego studenta prawa. Istotnie, „typowi” są nieodłączną częścią kierunków prawniczych. Na szczęście, wbrew pozorom, nie stanowią większości. Na prawo idą przede wszystkim osoby ambitne. Chcą mieć własną togę, osiągnąć to, co nie jest dostępne dla każdego. Przede wszystkim liczą na wysokie lub bardzo wysokie zarobki. Głównie z tym kojarzy się perspektywa zostania prawnikiem. Dlatego niezmiennie jest to jeden z najbardziej popularnych kierunków studiów we wszystkich ośrodkach akademickich w Polsce. Corocznie każdy duży uniwersytet przyjmuje około dwustu młodych adeptów prawa, jednak wielu z nich odejdzie już po pierwszym roku, gdy zderzą się z dużą ilością materiału, który trzeba wkuć na pamięć. Również corocznie kilka tysięcy absolwentów przystępuje do egzaminów wstępnych na aplikacje. Zatem chętnych do wykonywania zawodów prawniczych jest bardzo wielu. Niestety, rynek pracy bywa dla nich bezlitosny.

Co dalej?

Klasycznymi zawodami prawniczymi są: adwokat, radca prawny, sędzia, prokurator, komornik i notariusz. Aby wykonywać któryś z nich, należy ukończyć aplikację, czyli praktykę, której celem jest przygotowanie do konkretnego zawodu. Właśnie te kierunki są najpopularniejsze wśród absolwentów. Również dużą popularnością cieszy się profesja doradcy podatkowego, dla której aplikacja nie jest wymagana. Nasycenie rynku w branży prawnej jest coraz większe. Przybywa absolwentów studiów prawniczych oraz osób posiadających uprawnienia radcowskie i adwokackie – informują eksperci w tegorocznym raporcie płacowym firmy Hays Poland, która zajmuje się doradztwem personalnym. Ta sytuacja sprawia, że zarówno studenci prawa, jak i absolwenci są zmuszeni do poszukiwania nowych, nietypowych dróg zawodowych. Absolwentów prawa znajdziemy bowiem w urzędach, a także w przedsiębiorstwach, w których funkcjonują działy prawne. Również wielu z nich szuka zatrudnienia, często z powodzeniem, w różnego rodzaju stowarzyszeniach, fundacjach oraz innych organizacjach rządowych i pozarządowych. Zarówno tych krajowych, jak i międzynarodowych. Gałęzie prawa jeszcze do niedawna uważane za mało istotne tak w czasie samych studiów, jak i mało przydatne w życiu po zakończeniu magisterium, przyciągają dziś coraz więcej studentów na zajęcia seminaryjne, jak i wszystkie inne dodatkowe prowadzone przez dane katedry. Takim przykładem jest choćby przedmiot, który sam wykładam, tj. prawo międzynarodowe publiczne. Dziś młodzi adepci prawa coraz żywiej angażują się w prace kół naukowych, sami organizują konferencje czy panele dyskusyjne na palące problemy współczesnego świata. To wszystko przekłada się na późniejsze wybory studentów w poszukiwaniu pracy np. w międzynarodowych organizacjach (rządowych i pozarządowych), czasem ponadnarodowych korporacjach, ale także często w analitycznych ośrodkach eksperckich czy think tankach. To oczywiście nie oznacza, że studenci prawa nagle zrezygnują z kariery adwokata czy radcy prawnego – te zawody prawnicze wciąż będą przyciągały relatywnie największą część społeczności akademickiej studiującej na wydziałach prawa w Polsce, ale z pewnością mniej typowe warianty ścieżki zawodowej będą tylko zyskiwać na znaczeniu – mówi dr Tomasz Lachowski, adiunkt w Katedrze Prawa Międzynarodowego i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Łódzkiego. Jednak wielu absolwentów prawa, również osób z ukończoną aplikacją, ma ogromne problemy ze znalezieniem pracy w zawodzie. W efekcie niektórzy porzucają karierę prawniczą i starają się odnaleźć w innych branżach, z czym na ogół nie mają problemu.

Pewne pieniądze?

– Zarabiam 600 zł brutto, pracuję na 3/5 etatu – mówi Agata, studentka piątego roku, która stawia swoje pierwsze kroki w kancelarii adwokackiej. – Moja znajoma, również studentka, przez pierwsze pięć miesięcy pracowała całkowicie za darmo. Obecnie, pracując na pełnym etacie, otrzymuje 400 zł miesięcznie – dodaje przyszła prawniczka. Byłem na rozmowach rekrutacyjnych w kilku kancelariach. W jednej z nich poinformowano mnie, że dopóki nie dostanę się na aplikację, nie będę mógł liczyć nawet na pensję minimalną – mówi Piotr, świeżo upieczony magister prawa. Ale zdarzają się wyjątki. – Nie chciałabym ujawniać kwot, ale mogę powiedzieć, że zarabiam więcej niż pensja minimalna, oczywiście na umowie o pracę – zdradza Alicja, także studentka piątego roku prawa. Zarobki studentów ostatnich lat studiów oraz aplikantów rosną zatem bardzo wolno. Wynagrodzenia w sektorze usług prawnych są bardzo zróżnicowane. Stawki zależą zarówno od stażu, jak i miejsca pracy. Różnica w wynagrodzeniu młodych pracowników i doświadczonych prawników jest bardzo duża piszą eksperci Hays Poland. Wynagrodzenia w branży prawnej uzależnione są od stażu, miejsca i specyfiki pracy. Na atrakcyjniejsze zarobki mogą liczyć osoby zatrudnione w kancelariach, ponieważ oprócz stałej pensji otrzymują dodatkową prowizję – twierdzą eksperci. Kancelarie prawne mierzą się zarówno z rosnącą konkurencją, jak również z koniecznością walki o klientów. Organizacje coraz częściej starają się prezentować w atrakcyjnej formie portfolio swoich sukcesów. Większy akcent kładą również na rozwój oraz satysfakcję klientów, aby zyskać ich lojalność i możliwość kontynuowania współpracy – podkreśla Marta Tobiasz, team manager w Hays Poland. Według raportu najwięcej zarabiają dyrektorzy działów prawnych w różnego rodzaju firmach. Mogą oni liczyć na co najmniej 15 tys. zł brutto miesięcznie. Nieco niższe pensje otrzymują pracownicy bez funkcji kierowniczych, czyli tzw. prawnicy wewnętrzni w firmach, których zarobki zaczynają się od 8 tys. zł. Asystenci prawni zarabiają minimum 4 tys. zł, natomiast doświadczeni prawnicy kancelarii co najmniej 10 tys. zł. Na podobne pensje mogą liczyć sędziowie sądów rejonowych. Natomiast, według danych Ministerstwa Sprawiedliwości, świeżo powołani prokuratorzy rejonowi zarabiają co najmniej 8 tys. zł. Jednak do zadowalających pensji prawnicy dochodzą na ogół dopiero po trzydziestym roku życia, kiedy mogą się pochwalić dużym doświadczeniem.

Zejdźmy na ziemię

Aby ukończyć prawo, a następnie otrzymać własną togę, niezbędna jest ciężka praca, determinacja, samodyscyplina oraz  co bardzo ważne cierpliwość. By zostać prawnikiem, trzeba kochać wiedzę, ciągle czytać i nie bać się mówić. Z całą pewnością nie są to studia dla każdego. Jednak z drugiej strony stały się kierunkiem masowym, po ukończeniu którego na rynek pracy każdego roku trafiają tysiące absolwentów, którzy marzą o karierze w klasycznych zawodach prawniczych. Wielu z nich założy togę, osiągając tym samym wymarzony cel. Jednak pozostali mogą i powinni otworzyć się na inne drogi, a tych dla prawników jest wiele.

Hubert Kowalski