To się nie wydarzyło czyli „top 2017”

03.01.2018 3 minuty na przeczytanie artykułu

pixabay.com

Spotify bombarduje mnie informacjami na temat roku, który ich zdaniem już minął, a w moim odczuciu będzie trwał jeszcze przynajmniej parę chwil. Podsumowania, ankiety, plebiscyty – tym mniej więcej żyją media piszące o kulturze. Niektórzy z większym dystansem (zalecane), inni z mniejszym (to się leczy) emocjonują się wszelkimi „topami” w gazetach i stacjach radiowych. Czułbym się nieswojo, gdybym i ja nie napisał czegoś w tym kontekście.

Proponuję zatem kompletnie subiektywne zestawienie top 2017 w kategorii „to się nie wydarzyło”. Z racji subiektywizmu tego spisu – nie odczułem potrzeby dokonania podziału na top 2017 i top 2017 Polska.

  1. Histeryczny zachwyt nad nową płytą Rogera Watersa

Zachwyt nie nastąpił. Album został przyjęty bardzo entuzjastycznie przez zagorzałych fanów artysty, a optymistycznie przez rzeszę fanów Pink Floyd (w jakiejkolwiek formie). Cała reszta świata albo płytą się niespecjalnie przejęła albo potraktowała ją jako zbiór odgrzewanych kotletów. Jest jeszcze procent odbiorców, dla których polityka jest ważniejsza niż sztuka – dla nich Waters po raz kolejny okazał się godnym pożałowania lewakiem. Powszechny zachwyt wzbudza jednak gigantyczna trasa artysty „US+Them Tour”. W przyszłym roku będzie ona grana w Europie, a floydowscy wariaci szykują się podobno na wyjazdy za Watersem do kolejnych miast. Ja mam póki co trzy bilety…

  1. Tanie wejściówki na polski koncert Pearl Jam

Niestety takowe wejściówki nie pojawiły się. Mimo legendarnej już walki zespołu z agencjami koncertowymi i promotorami – coś się w kontekście występu Amerykanów w Krakowie zepsuło. Live Nation oferuje bilety w granicach 335-375 zł. Przypomina to raczej opcję ekspensywną niż ukłon w stronę fanów. Mnie i tak nie będzie bo wydałem wszystkie pieniądze na Watersa…

  1. Rewelacyjna wystawa „Dali kontra Warhol” w PKiN…

… nie miała miejsca. Odbyła się natomiast wystawa „Dali kontra Warhol”, która zawiodła na całej linii. Okazała się być kompletnym niewypałem i gwałtem na poczuciu estetyki i intelektu biednych odwiedzających. Za zbyt duże pieniądze można było doświadczyć zbyt mało Dalego i zbyt mało Warhola. O wystawie pisałem szerzej na łamach istotnie.pl – ciekawskich odsyłam do lektury.

  1. Świetne jesienne koncerty w klubie 12on14

Klub jazzowy 12on14 w bardzo krótkim czasie nie tylko stał się ikoną warszawskiej mapy jazzowej i kulturalnej. Szybko stał się także jej legendą. I bardzo słusznie. Jednak genialnie zapowiadające się wydarzenia jesienne nie odbyły się z powodu zawieszenia działalności klubu. Odbiło się to zresztą wielkim echem w całym warszawskim środowisku jazzowym. Z tego co wiadomo na ten moment – 12on14 ma wrócić w kwietniu, a ja z tego miejsca przesyłam moc pozdrowień dla właścicieli: Tomasza i Katarzyny.

  1. Pablopavo wydał Mikrotyki i nic się wokół tego nie wydarzyło

A nieprawda! Na początku sam nieco powątpiewałem w moc przebicia się artysty na kompletnie innym polu niż śpiewanie. Tym bardziej, że w tej dziedzinie jest obecnie jednym z najważniejszych polskich twórców… No i teraz niby druga twarz, drugie życie? Okazało się, że można. Mikrotyki sprzedają się ponoć fenomenalnie, a Pablopavo dostał nominację do Paszportu Polityki w dziedzinie literatura.

  1. Koniec fenomenu Banksy’ego

Po PRAWDOPODOBNYM zdradzeniu tożsamości artysty przez jednego z jego muzycznych kolegów miało dojść do pęknięcia mydlanej bańki. Banksy z prawdziwym imieniem i nazwiskiem to przecież nie Banksy. Nic podobnego. „Afera” dotycząca tego, że artysta jest tak naprawdę muzykiem Massive Attack szybko ucichła. Z tego co wiem, nadal całkiem prężnie funkcjonują podróże w poszukiwaniu murali Banksy’ego. Hitem w tej dziedzinie jest hotel otwarty i urządzony przez niego na granicy Palestyny i Izraela. Może właśnie okazuje się, że sama sztuka Banksy’ego broni się, niekoniecznie wzmacniana aurą tajemnicy wokół autora.

  1. Dużo lepsze wyniki sprzedaży muzyki na fizycznych nośnikach. Streaming przestaje być modny.

Brzmi jak tani żart na koniec, ale w rzeczywistości to okazja do tego, aby wspomnieć o dwóch zjawiskach. Po pierwsze – oczywiste – streaming bije wszelkie rekordy popularności. Po drugie – ciekawsze – fizyczne nośniki w postaci płyt CD być może odchodzą do lamusa na krótszą bądź dłuższą chwilę. W przypadku fizycznych wydawnictw o wiele więcej niż o kompaktach mówi i pisze się o vinylach (ten comeback to już trend globalny) i kasetach! Niektórzy mogą psioczyć, że hipsteriada itp. Nie mają racji. Ciekawe co w tej kwestii przyniesie kolejny rok.

Publikacja finansowana w ramach programu Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego pod nazwą „DIALOG” na lata 2016-2017