Dron ostrożności nad sektorem finansowym

24.05.2017 2 minuty na przeczytanie artykułu

Artykuł redakcyjny

pixabay.com

Można umownie powiedzieć, że od listopada 2015 r. nad polskim systemem finansowym lata dron. Nazywa się w skrócie KSF, a jego zadaniem jest identyfikacja ewentualnych niebezpieczeństw, które mogą prowadzić do materializacji tzw. ryzyka systemowego, zwłaszcza w sektorze bankowym.

 

 Muszkieterowie, a bankowość

Jedną z nauczek, jakie otrzymał świat po wybuchu globalnego kryzysu gospodarczego w 2008 roku, było to, że dbałość o bezpieczeństwo pojedynczych banków okazała się zdecydowanie niewystarczająca dla zapewnienia stabilności całego systemu finansowego. Przykłady tzw. „baniek” na rynku kredytów hipotecznych w Stanach Zjednoczonych, a potem np. w Irlandii czy Hiszpanii dowiodły tezy o tym, że dzisiejszy sektor bankowy to system naczyń i instytucji połączonych – jeśli kłopoty zaczyna mieć jeden ze znaczących graczy na rynku, to problem wcześniej, czy później może przenieść się na cały sektor w danym kraju. Alexander Dumas nawet nie przypuszczał jak prorocze w czasach globalizmu okaże się zawołanie jego słynnych muszkieterów: „jeden za wszystkich, wszyscy za jednego!”.

 Monitoring 24h

W celu uniknięcia turbulencji na rynkach finansowych (tzw. „efektu domina”), klika lat temu władze Unii Europejskiej zaczęły sprzyjać powstawaniu w krajach członkowskich instytucji, które byłyby wyposażone w odpowiednie instrumentarium ostrzegawcze, analityczne, ale i władcze w zakresie dbałości o stabilność finansową. I które potrafiłyby dostrzegać znacznie więcej niż czubek nosa jednego czy drugiego banku. Potrafiłyby łączyć w jedną całość: fakty, ryzyka oraz ich kanały transmisji, przewidywać nadciągające sztormy, w odpowiednim momencie postawić diagnozę i tym samym uchronić sektor finansowy przed tsunami. Wtedy właśnie zrodziła się nazwa: „nadzór makroostrożnościowy”. Ale akurat w przypadku tego pomysłu Brukseli (bo nie wszystkich pomysłów to dotyczy), kraje członkowskie UE zareagowały pozytywnie. I jak grzyby po deszczu w poszczególnych państwach UE zaczęły powstawać organy, mające monitorować sytuację pod względem potencjalnych ryzyk w całym sektorze finansowym. Słowem, drony zawisły nad rynkami i skanują je 24h.

 Czterej Przewodniczący

Polska, jako jeden z ostatnich krajów UE, dostosowała swoje prawo i instytucje do unijnych wymogów regulacyjnych w obszarze nadzoru makroostrożnościowego (do końca 2014 r. jedynie 5 krajów: Hiszpania, Luksemburg, Rumunia, Włochy i my, było pozbawionych tego rodzaju mechanizmów). Jednak we wrześniu 2015 r. prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę o nadzorze makroostrożnościowym nad rynkiem finansowym, dzięki czemu zaczęła ona obowiązywać z początkiem listopada 2015 r. Zgodnie z jej zapisami, instytucją odpowiedzialną za ten nadzór w Polsce jest Komitet Stabilności Finansowej (KSF, czyli polski dron nad systemem finansowym). Co prawda KSF istnieje już od 8 lat, ale dzięki nowym regulacjom jego uprawnienia zostały wzmocnione. W skrócie rzecz ujmując – do tej pory KSF był odpowiedzialny za kwestie zarządzania kryzysowego, teraz dodatkowo pełni również funkcję prewencyjną, czyli ma ostrzegać i zapobiegać ryzykom narastającym w całym systemie finansowym albo mogącym mieć negatywne skutki dla całego systemu finansowego lub gospodarki. W Polsce osobami odpowiedzialnymi za pilotaż makroostrożnościowego drona zostali: Prezes Narodowego Banku Polskiego (jako przewodniczący KSF w formule makroostrożnościowej), Minister Finansów, Przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego oraz Prezes Zarządu Bankowego Funduszu Gwarancyjnego.

Siła informacji i rekomendacji

Kiedy KSF dostrzeże poważne ryzyko systemowe, może „przedstawić stanowisko zawierające informację o rodzaju jego źródła, zasięgu jego oddziaływania oraz przewidywanych skutkach dla systemu finansowego”. Może też „wydać właściwym podmiotom rekomendację, w której wskaże konieczność podjęcia przez te podmioty działań służących ograniczeniu ryzyka systemowego” i określić termin tych działań – wynika z ustawy. Ktoś powie – skromne kompetencje. Chyba jednak nie, bo siła perswazji moralnej, a tym bardziej rekomendacji, płynąca ze strony takiego organu jakim jest KSF, ma dla rynków finansowych siłę rażenia ciężkiego działa – żaden bank nie pozwoli sobie na jej zignorowanie. Pozostaje życzyć naszemu makroostrożnościowemu dronowi spokojnej służby.