Relacja mistrz-uczeń. Dlaczego to takie ważne?

07.04.2019 2 minuty na przeczytanie artykułu

Podczas dyskusji na temat kondycji szkolnictwa wyższego wielokrotnie pojawia się postulat przywrócenia relacji mistrz-uczeń. Co to właściwie oznacza i dlaczego tak warto dążyć do takiego stanu?

Relacja mistrz-uczeń polega na bezpośrednim kontakcie pracownika akademickiego z grupą prowadzonych przez niego studentów. To sytuacja w której naukowiec stosunkowo długofalowo, w okresie dłuższym niż semestr pracuje z uczącymi się. Stanowi to zatem zaprzeczenie modelu w którym prowadzący zajęcia regularnie się zmieniają, nie znają swoich podopiecznych, a ich praca kończy się w momencie sprawdzenia egzaminu.

Aby jednak „relacja mistrzowska” mogła zaistnieć realnie konieczne jest spełnienie szeregu warunków. Przede wszystkim konieczna jest odpowiednio mała grupa zajęciowa. Naturalnym jest, że prowadzący nie pozna każdego studenta w 120-osobowej grupie. Należy również ułożyć program studiów tak, aby sprzyjać powtarzalności się prowadzących bądź też wydłużyć trwanie niektórych, najważniejszych przedmiotów. Niezbędne jest także znaczne zaangażowanie naukowca i chcących zdobywać wiedzę żaków. Aby to było możliwe trzeba z kolei zatroszczyć się o odpowiedni proces rekrutacyjny.

Dzięki bardziej zindywidualizowanej, długofalowej pracy, akademik ma okazję do zapoznania się ze słabymi i mocnymi stronami studentów i dopasować pod tym kątem treść zajęć. Co więcej, stanowi wówczas bardziej wiarygodnego doradcę w kwestii wyboru dalszej kariery przez przyszłych absolwentów. Inną niezwykle ważną korzyścią z takiego sposobu dydaktyki jest wyłapywanie talentów naukowych już na wczesnym etapie, dzięki czemu mogą z czasem jeszcze szerzej rozwinąć skrzydła. Dydaktyk inspiruje i motywuje do nauki, pomaga też stawiać pierwsze kroki w zakresie przeprowadzania badań. Tutaj mamy do czynienia z obopólnymi korzyściami – dydaktyk może zaangażować studentów w swoje projekty badawcze, a oni zyskują w ten sposób dorobek i doświadczenie przydatne na dalszych etapach kształcenia. Co więcej, dzięki temu następuje nie tylko rozwój studenta poznającego tajniki nauki, ale też prowadzącego, który pracując ze studentami śledzi najnowsze zmiany społeczne, niekiedy trendy technologiczne, nie pozostając w ten sposób oderwanym od świata.

Mniejsze grupy to także okazja do przekazywania bardziej ambitnych treści i systematycznej weryfikacji zdobytej wiedzy, co oznacza wzrost poziomu. To także większa możliwość pracy nad postawą ogólnożyciową, etyczną młodych ludzi. Nie bez znaczenia jest też okazja do większego zżycia się studentów ze swoją uczelnią powstała w ten sposób. Przestaje być bowiem ona jedynie „fabryką dyplomów” a staje się też miejscem relacji międzyludzkich. To szczególnie istotne w kontekście późniejszego networkingu czy budowania wokół uczelni pozytywnego klimatu społecznego. Absolwenci to przecież w dużej mierze późniejsi przedstawiciele świata biznesu czy polityki.

Oczywiście, takie zmiany wymagają zwiększenia nakładów finansowych przeznaczanych na szkolnictwo wyższe, potencjalnie mogą potrzebować również szkoleń kadry akademickiej. Ewentualne korzyści są jednak niewspółmiernie większe. Lepiej przygotowani absolwenci i zaangażowani naukowcy to bowiem wartość dodana dla całego społeczeństwa.

Publikacja finansowana w ramach programu Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego pod nazwą „DIALOG” na lata 2018-2019