Pułapka poprawności politycznej

12.09.2018 4 minuty na przeczytanie artykułu

Poprawność polityczna jest dziś wszechobecna. W sztuce, polityce, czy innych elementach życia społecznego. Wkrada się w gry, programy telewizyjne, seriale. Co najistotniejsze wpływa na nasz język oraz stara się modelować nasze zachowania i sposób myślenia. Jednak czy to nie jest pułapka?

 

Poprawność polityczna to proces, który wpływa na zespół norm i zachowań w celu niwelowania, bądź całkowitego wykluczenia opinii i sformułowań mogących kogoś obrazić bądź zdyskredytować. W dużej mierze odnosi się ona do płci, rasy i orientacji seksualnej, oraz religii. W teorii miała chronić słabsze grupy społeczne przed silniejszymi. Tyle teoria. A jak jest w rzeczywistości?

Poprawność polityczna zrodziła się w krajach demokracji liberalnej jako odpowiedź na wielokulturowość społeczeństwa. Miała być zmianą postrzegania, oraz swoistym nowym wyznacznikiem etycznym. Miała to osiągnąć poprzez zmianę języka, a co za tym idzie inżynierię społeczną polegająca na zmianie podstawowych nazw i znaczeń. Oczywistym jest, że pewne stonowanie i takt jest konieczny ale czy warto starać się wydobyć to poprzez inżynierię społeczną? Ogłada językowa przecież jest cechą ludzi kulturalnych, wiemy, że nie powinniśmy nikogo obrażać,  czy ustawiać go w pozycji podrzędnej. Czym więc poprawność polityczna różni się od zwykłego taktu? Różni się zasadniczo, mimo czerpania z podobnego źródła. Poprawność polityczna jest po pierwsze opresyjna, ustanawia bowiem szereg sankcji, łącznie z prawnymi, które mają dotykać osób niezachowujących się zgodnie z normami poprawności politycznej. Kolejną istotna różnicą, jest zmiana znaczeń słów, albo ich całkowita zamiana. Znaczenie słów ma wielką moc, może zmienić nie tylko samo słowo, ale i nasze postrzeganie. Zmianę odbioru pewnych zjawisk. Taka zmiana potrafi również w bardzo niebezpieczny sposób zmienić, nasz system wartości. Jest to więc typowy model inżynierii społecznej, mającej na celu zmianę człowieka, w „nowego lepszego człowieka”. Co jednak jest w tym złego?

Patrząc na życie społeczne, możemy dostrzec w historii wiele przykładów inżynierii społecznej, próby zmiany człowieka i jego świata wartości. Czemu więc poprawność polityczna jest groźna i jest swoistą pułapką? Rzecz w tym, iż w większości przypadków inżynieria społeczna nie działała na taką skalę. Oczywiście, niwelowała pewne cechy i je modyfikowała. Pełniła rolę nie tyle zmiany całkowitej systemu wartości, ale jego adaptację do nowych warunków. Poprawność polityczna, ma jednak za zadanie wyparcie całkowite obecnego systemu wartości i stworzenie nowego. Nie był to co prawda jej celem od początku, jednak w połączeniu z niektórymi liberalnymi prądami myślowymi (liberalnymi w znaczeniu wartości, nie ekonomii), stała się pułapką w którą społeczeństwa, szczególnie te z zachodniego kręgu cywilizacyjnego, powpadały. Nie chodzi już więc o modyfikację, czy nadanie kursu, chodzi o wyparcie wartości, poprzez ich likwidację, ośmieszenie, przedstawienie ich jako czegoś złego, wymagającego zmiany. Jednak jest to niebezpieczna pułapka, która zemści się na swoich twórcach.

Przykładów można mnożyć. Poprzez „szaleństwo politycznej poprawności”, zagrożona jest pozycja tradycyjnej rodziny- strażnika norm i zwyczajów w społeczeństwie. Poprzez poprawność polityczną pozycja rodziny jest dezawuowana. Zastępowanie słów „ojciec”, „matka” i zastępowanie ich „opiekun 1” i „opiekun 2”, by nikogo nie urazić, jest atakiem na tożsamość rodziny i jej wartości. Kolejnym tragicznym w skutkach efektem poprawności politycznej jest nic innego jak kneblowanie ust przeciwnikom. Narzucenie swoich własnych znaczeń słów może łatwo zdyskredytować innych. Cenzura, która ma na celu bronić głównie mniejszości, jest tak naprawdę batem na inaczej myślących. Stara się zepchnąć ich na margines życia społecznego, stygmatyzuje. Co najgorsze poprawność polityczna wymyka się z pod kontroli stając się bronią o bardzo dużym społecznym rażeniu.

Właśnie wszechogarniająca cenzura staje się głównym problemem. Niemożność powiedzenia czy napisania tego co się myśli. Poprawność polityczna oprócz tej cenzury „quasi instytucjonalnej” wyzwoliła w ludziach rodzaj autocenzury. W obawie przed ostracyzmem wiele osób milczy nie wypowiadając swojego zdania, czy opinii. Powoduje to często wycofanie, w wymiarze jednostkowym, w wymiarze społecznym natomiast powoduje to groźne poddanie się pod dyktat. Jako przykład szaleńczo niebezpiecznej politycznej poprawności możemy podać zachowania mediów po ataku na sylwestrze w Kolonii, kiedy media milczały o tym zdarzeniu, oraz nie podawały pełnych informacji na temat sprawców. Podkopuje to zaufanie do Państwa, i pokazuje iż polityczna poprawność może być pułapką idącą znacząco za daleko. Takich przykładów można mnożyć.

Polityczna poprawność wykorzystywana jest również jako broń w dyskursie politycznym, gdzie jedna strona korzystając z niej zamyka usta drugiej, deprecjonuje ją i przez to ośmiesza. Stawia to drugą stronę w bardzo złym świetle, odbiera jej głos. Bo przecież w nowoczesnym świecie nie ma miejsca na ciemnogród, na stosowanie słów zgodnych z ich tradycyjnym znaczeniem. Zastraszone autocenzurą społeczeństwa, podatne na manipulację, zaczną same eliminować z dyskursu przedstawicieli bardziej tradycyjnego pojmowania społeczeństwa. Jednak możliwy jest też inny scenariusz. Ludzie będą chcieli przywrócić tradycyjny porządek rzeczy, zrzucając opresyjny system kontroli jaką stała się polityczna poprawność. Na razie obydwa rozwiązania są możliwe. Czas pokaże czy jako społeczeństwo damy się podporządkować ideologii, która jest destrukcją tradycyjnego świata wartości, czy też oprzemy się jej przywracając bardziej tradycyjny porządek rzeczy.

Oczywiście należy zwracać uwagę na słowa, ponieważ mogą one ranić. Jednak do tego wystarczy samokontrola, nie potrzeba zmiany znaczeń, czy budowania opresyjnego aparatu socjotechnicznego. Obecna poprawność polityczna to pułapka, w którą wpadła większość społeczeństwa. W politycznej poprawności przeraża jedno. Jest ona narzędziem do zbudowania „Nowego Wspaniałego Świata”. Tylko ten świat bardziej będzie przypominał świat stworzony przez Orwella i Huxleya niż idyllę głoszoną przez liberalnych filozofów.

Publikacja finansowana w ramach programu Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego pod nazwą „DIALOG” na lata 2018-2019