Praca: jak wyglądają scenariusze przyszłości? Cz. II The useless class

13.10.2017 4 minuty na przeczytanie artykułu

pixabay.com

Bezduszna technologia, maszyny, które zastąpią ludzi, niemalże apokalipsa… Czy po takim wstępie w głowie pojawił się właśnie przegląd hollywoodzkich superprodukcji? U mnie zdecydowanie tak, chyba z “Matrixem’ na czele.

Nie chodzi oczywiście o tak dramatyczną wizję rzeczywistości, choć trudno zaprzeczyć, że wraz z rozwojem technologii wiele profesji odejdzie do lamusa. Niemal pewne jest to, że technologia zastąpi wiele osób pracujących w zawodach związanych z produkcją – szczególnie kiedy mówimy o wykonywaniu powtarzalnych czynności, które dla człowieka mogą stać się nudne i powodować błędy i niedopatrzenia – maszyna (z dużym prawdopodobieństwem) za każdym razem wykona daną czynność tak samo.

Ale to nie wszystko – współczesna technologia już sprawia, że sztuczna inteligencja jest w stanie poprowadzić normalną rozmowę, zapewnić podstawową obsługę klienta czy… skomponować muzykę.

Badania naukowców z uniwersytetu w Oksfordzie (The Future of Employment, Frey and Osborne, Sep 2013) dowodzą, że w ciągu najbliższych 20 lat może zniknąć niemal połowa znanych nam obecnie zawodów. Będzie to wymagało zmiany kwalifikacji wielu osób. Z drugiej jednak strony wraz z rozwojem technologii powstają nowe zawody – kilkadziesiąt lat temu praktycznie nikt nie słyszał o zawodzie programisty czy grafika komputerowego a dziś branża IT rozwija się w niezwykłym tempie i wciąż poszukuje rąk do pracy. Mimo tego, że bardzo wielu młodych ludzi rozwija się w tym kierunku, prognozy podają, że za 5-10 lat niedobory pracowników w tym sektorze wciąż będą ogromne.

Inny przykład – gdyby w czasie młodości waszych dziadków ktoś powiedział im, że jednym z bardziej poszukiwanych zawodów wśród młodych ludzi będzie specjalista ds. mediów społecznościowych, prawdopodobnie wywołałoby to u nich wesołość i zdziwienie. Podobnie jest z nami – trudno w tym momencie przewidzieć jakie zawody powstaną za 20 czy 30 lat, ale prawdopodobnie nam albo naszym dzieciom przyjdzie się z nimi zmierzyć. Nie zastanawiamy się w tym momencie CZY taka zmiana nastąpi, tylko JAK będzie wyglądała.

A jeśli sądzisz, że wciąż są branże, w których człowiek jest niezastąpiony, pozwól, że przytoczę kilka przykładów podanych w raporcie: W maju 2016 roku kancelaria prawnicza Baker & Hostetler ogłosiła, że jeden z jej działów będzie obsługiwał ROSS – sztuczna inteligencja stworzona przez IBM. ROSS umie czytać i rozumie język, w którym zadawane są mu pytania, dzięki temu generuje odpowiedzi na konkretne zapytania, podając także odnośniki i cytaty. Jego przewagą nad człowiekiem jest to, że zna wszystkie kodeksy prawne, ich zmiany, aktualizacje i w ciągu zaledwie kilku sekund jest w stanie podać poszukiwany aktualnie fragment. Do tego monitoruje prawo przez całą dobę, aby powiadomić o nowych orzeczeniach sądowych, które mogą mieć wpływ na sprawę, którą aktualnie się zajmuje. Minimalizuje czas potrzebny na zawężenie wyników z tysiąca dostępnych do tych najbardziej istotnych, potrafi również podać odpowiedź w bardziej swobodnym i zrozumiałym języku.”

Inny przykład, chyba jeszcze bardziej drastyczny bo dotyczy osób, które – wydawać by się mogło – pracowały w jednej z najnowocześniejszych firm na świecie i były na bieżąco z nowoczesną technologią. A jednak: “W sierpniu 2016 roku inteligentny bot zastąpił 18-osobowy zespół Facebooka odpowiedzialny za dobór treści pokazujących się w newsfeedzie. Dziś pracę tę wykonuje właśnie rozwiązanie z obszaru sztucznej inteligencji, cały zespół został zwolniony w ciągu jednego dnia.”

Mimo tych zaskakujących przykładów okazuje się, że generalnie jesteśmy pozytywnie nastawieni do sztucznej inteligencji. Według badań Mobile Institute na zlecenie hatalska.com, ankietowani odpowiadali, że sztuczna inteligencja ich zdaniem zaoszczędzi im czas, zautomatyzuje pewne działania (sprawi, że nie będziemy musieli wykonywać ich samodzielnie) i ułatwi nam życie. Respondenci okazali się jednak realistami – niemal co trzeci stwierdził, że sztuczna inteligencja zabierze ludziom pracę a ponad 15% uznało, że wymknie się spod kontroli.

Skoro wszystko się zmienia, maszyny zastąpią wiele zawodów i wciąż będziemy musieli szukać nowych dziedzin do rozwoju zawodowego, czy warto inwestować w konkretne kompetencje? Odpowiedź jest prosta: tak. Już w tym momencie w dużej części ogłoszeń o pracę pojawiają się hasła, na które pracodawcy kładą coraz większy nacisk:
– umiejętność pracy w grupie,

– zarządzanie zespołami i projektami,

– umiejętności negocjowania (z klientami i współpracownikami),

– w wielu branżach konieczna jest też znajomość mediów społecznościowych czy obsługi komputera,

– języki obce – nie chodzi tylko o możliwość pracy z zagranicznymi partnerami firmy, coraz bardziej popularna jest telepraca z dowolnego miejsca na świecie. Wiele osób decyduje się na przeprowadzkę do innego miejsca i mieszkając np. w Tajlandii pracuje w firmie w Warszawie; albo – mieszkając w Warszawie, pracuje w firmie mającej siedzibę w Londynie. Bo dlaczego nie? Wystarczy znać języki obce.

“Dążenie do automatyzacji, a tym samym zastąpienia pracy ludzkiej lepszą wydajnością maszyn, było, jest i będzie nadal kuszące z punktu widzenia pracodawców. Wiąże się to bezpośrednio z obniżeniem kosztów pracy, większą efektywnością, i na końcu poprawą konkurencyjności. Technologia będzie wkraczać do zawodów o ograniczonych możliwościach podejmowania decyzji oraz takich, których pracę można zastąpić aplikacjami, programami komputerowymi, systemami zabezpieczeń i monitoringu.

Przykładami takich przegrywających z technologią zawodów są pracownicy działów księgowych/finansowych, pracownicy call center, sprzedawcy kredytów czy pracownicy ochrony. Można sobie zatem wyobrazić, że obecnie budowane z rozmachem i pełne ludzi biurowce staną się puste… Wykorzystanie sztucznej inteligencji w organizacjach to pieśń przyszłości, choć inteligentne samochody mogą wjechać na ulice za naszego życia.” – komentuje na łamach raportu Małgorzata Mickiewicz, Dyrektor Zarządzająca HR Studio.

 

Publikacja finansowana w ramach programu Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego pod nazwą „DIALOG” na lata 2016-2017