Powolna gra na przegraną czyli jak elity europejskie biegną ku przepaści

17.07.2017 4 minuty na przeczytanie artykułu
PTSE

pixabay.com

To, że Unia Europejska znajduje się w kryzysie nie jest tragedią. Znacznie gorzej iż nie ma spójnej koncepcji rozwiązania swojego problemu.

 

Większość  ludzi zaczyna grać z myślą o zwycięstwie. Zdrowy rozsądek i poczucie logiki wskazuje nam, że właśnie po to zasiada się do gry- żeby zwyciężyć. Możemy powiedzieć odnieś sukces. Tak samo jest w grach zespołowych. Przecież piłkarze, jako drużyna ale i jako jednostki, chcą zwyciężyć, sięgnąć po laur. Każdy sportowiec uprawiający dyscyplinę zespołową zdaje sobie sprawę, że gra na drużynę na jej sukces, który jest również jego sukcesem. Jest to naturalne. Co jednak możemy powiedzieć o graczu, który nie stara się i na dodatek swoją postawą doprowadza do porażki? Możemy domniemywać iż jest on przekupiony, albo mało zdolny, mówiąc delikatnie. A co się dzieje kiedy cała drużyna, a przynajmniej jej większość poprzez swoje zaniedbanie, czy też niezdrową ambicję przegrywa wszystko na swoje życzenie, i mimo wielu szans nie podnosi się? Taka drużyna spada do niższej ligi, odchodzą od niej sponsorzy, albo ulega rozwiązaniu.

Każda instytucja, tu potraktujmy tę przysłowiową drużynę jako instytucję, bo jak twierdzi Stiglitz „organizacje są niewątpliwie instytucjami”. Jeżeli więc drużyna (instytucja) nie umie się reformować wprowadzać programu naprawczego skazana jest na porażkę. Bez tych działań powoli staje się ona niewydolna, narażona na wewnętrzne i zewnętrzne konflikty, aż w końcu zostaje unicestwiona, przestaje istnieć. Oczywiście, mój tekst nie będzie o sporcie, czy też o definicji zarządzania drużyną sportową. Ta alegoria potrzebna nam jest do właściwej części tekstu.

Taką drużyną sportową jest Unia Europejska, a właściwie biurokratyczny zarząd Unii Europejskiej. Składa się on z elit europejskich. Czym więc są elity europejskie? Elita jest to część społeczeństwa, bądź społeczności zajmujące wysoko zhierarchizowane pozycje bądź cechujące się szczególnymi zdolnościami intelektualnymi czy też artystycznymi. Elita europejska będzie więc wysoko uhierarchizowanymi jednostkami wewnątrz struktur Unii Europejskiej. Oczywiście nie tylko biurokratami pracującymi w komisji europejskiej, ale i politykami od których zależy przyszłość Unii. Wracając więc do naszej analogii z początku, możemy ów „elity” określić jako zawodników drużyny jaką jest Unia Europejska. Logicznym jest więc iż powinni oni grać, na sukces, na zwycięstwo swojej drużyny. Jednak ku naszemu zdziwieniu możemy oglądać powolną „grę na przegraną”.

Instytucja jaką jest Unia Europejska jeżeli przestaje się reformować zaczyna powolną degradację. Najlepszym przykładem tej degradacji był „brexit”. Oczywiście symptomy te możemy również obserwować w bardzo różnych sferach „instytucjonalnego życia”. Takim patologicznym zachowaniem mającym na celu odwrócić uwagę od ważnych kwestii jest taktyka uników. Unia Europejska unika faktycznych reform i zmian mogących faktycznie wzmocnić tę instytucję. Uniki natomiast maskuje się sztucznymi czy też drugoplanowymi sprawami. Takimi rzeczami niewątpliwie są sprawy LGBTQ, czy też rzekomego łamania praworządności w Polsce czy na Węgrzech. Jako kolejne możemy wyróżnić aborcję czy też feminizm. Krocie funduszy wydanych na kwestie równościowe; często w projektach unijnych pompowane sztucznie dla spełnienia wskaźników. Czemu tak się dzieje? Czemu elity europejskie skupiają się więc na strategii uników? Czy możemy powiedzieć iż są na tyle naiwni, że nie widzą realnych problemów?

Należy odrzucić tezę o naiwności czy też niewiedzy. Piastowane przez nich stanowiska wymagają od nich wiedzy i inteligencji. Więc czemu tak się dzieje, że grają oni na przegraną? Oczywiście znany jest społeczny fakt, że reformy zawsze budzą opór wśród dotkniętych nią jednostek i grup. Wiąże się to z wizją strachu o przyszłość, brakiem pewności a co najważniejsze zaburzeniem starych interesów. Poprzez właśnie te procesy elita europejska jest tak niechętna zmianom.

Paradoksem jest to, że elity europejskie, poprzez swoje obawy są niechętne reformowaniu Unii, jednak bez tej reformy cały projekt Unii Europejskiej delikatnie mówiąc narażony jest na porażkę, a jedyna racja ich istnienia właśnie opiera się na istnieniu Unii Europejskiej. Zaczynają więc oni pod pozorem maskowania i próby uników, zakłamywać rzeczywistości. Robert Merton w analizie dysfunkcji biurokracji zauważa zjawisko skrzywienia zawodowego, rozumianego jako utratę bezstronności poglądów, w połączeniu z nadmiernym konformizmem sprawia iż rzeczywistość w oczach elit europejskich staje się skrzywiona. Przestają oni dostrzegać realne problemy, widzą tylko i tym problemom przykładają wagę, które są drugorzędne. Niestety gra ta jest bardzo ryzykowna. Elity europejskie, często biorą udział w nieświadomym samounicestwieniu się. Zakrzywienie obrazu rzeczywistości jest bardzo niebezpieczne ponieważ  większość elit zaczyna wierzyć w to co głosi. Zaczyna wierzyć, że największym problemem Unii Europejskiej, nie jest nieszczelność granic, zatracana spójność wewnątrz samej wspólnoty. Wierzą oni, że największym problemem jest procedura praworządności, albo ksenofobia. Wiara ta, irracjonalna, powoduje ugruntowanie i okopanie się przy swoim. Należy jednak oddać sprawiedliwość, iż podskórnie widzą pewien problem. Czego emanacją był strach przed partiami eurosceptycznymi. Niestety dla nich na strachu się kończy. Strachu podszytym troską o interes wąskiej korporacji. Odpowiedzią na te wyzwania jest jednak irracjonalne okopanie się na swoich pozycjach i ciągłe brnięcie w to samo. Utwardzenie swoich stanowisk uniemożliwia wszelkie kroki reformatorskie, lub modernizujące. Im więcej problemów tym więcej uników i głębsze okopanie się na pozycjach.

Europejskie elity zdają Sobie sprawę że grają w ważną i niebezpieczną grę, ale tak jakby podświadomie grali na przegraną. Wszelkie wyżej wspomniane ich działania na to wskazują. Należy zauważyć, że jest to gra na powolną przegraną. Właśnie powolność tych procesów jest jeszcze większym problemem paraliżującym dalsze działanie. Powolność usypia. Najlepszym tego przykładem są badania statystyczne. Kiedy co roku ubywa o 1% np. w sondażu, nie przejmujemy się tym- w końcu to tylko ten 1%. Zapomina się wtedy, że kropla drąży skałę. Nagły spadek o 15% będzie już zauważalnym i ostrzegawczym sygnałem, iż należy wreszcie coś zrobić. Ale 1%? Taki sam mechanizm działa wśród elit europejskich, gdzie przewaga medialna i polityczna poprawność usypia. W końcu Marine Le Pen czy też Norbert Hofer (Austriacka FPO) przegrali. Europa jest „bezpieczna”, jak i „bezpieczna” jest pozycja europejskich elit. Jednak jest to pozorny spokój. Z roku na rok siły anty establishmentowa rosną w siłę, grając przeciw niereformowalnej elicie.

Brak zdolności reformatorskich, okopanie się na swoich pozycjach połączone ze strategią uników oraz względne uśpienie powodują, że elity europejskie które są w „grze” nieświadomie grają na powolną porażkę. Czy faktycznie przegrają? Czas pokaże. Jeżeli nie otrząsną się i nie zaczną w sposób racjonalny reformować i modernizować Unii Europejskiej już przegrali. Najzdrowszym dla elity europejskiej byłaby terapia szokowa. Nagłe zwycięstwo Alternatywy dla Niemiec bądź innej antyunijnej partii. Wydaje się, że tylko taki szok będzie mógł wyrwać z letargu europejskie elity i zmusić je do reform. Tylko czy warto i czy nie będzie za późno?

Publikacja finansowana w ramach programu Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego pod nazwą „DIALOG” na lata 2016-2017