Postpolityk- między dobrą posadą a piewcą nowych idei

09.07.2018 4 minuty na przeczytanie artykułu

pixabay.com

Żyjemy w społeczeństwie informacyjnym, w którym to informacja oraz jej szybkość jest decydująca. W świecie zdominowanym przez informację, polityka zaczyna się zmieniać, a za nią przedstawiciele klasy politycznej. Ale czy polityka, a co za tym idzie politycy jeszcze są elementami istotnej zmiany społecznej czy tylko sprawnymi zarządcami?

 

Zamysł nad polityką jest obecny w historii ludzkości od dawna. Wystarczy wspomnieć „Politykę” Arystotelesa czy wcześniejsze „Państwo” Platona. Próba znalezienia idealnego ładu społecznego, a co za tym idzie polityka/władcy przyświecała filozofom i myślicielom na przestrzeni wieków. Machiavelli w swoim traktacie „Książę” dawał takie rady władcom- politykom: „Trzeba przeto być lisem, by wiedzieć, co sidła, i lwem, by postrach budzić u wilków”. Rola polityków szczególnie jednak wzrosła w ustroju demokratycznym, gdzie odrzucono absolutystyczne decyzje władców, pozostawiając je przedstawicielom narodu. Nowe ideologie polityczne połączone z obowiązkiem ubiegania się o głosy zrodziły polityka bardzo zbliżonego do naszego postrzegania polityków. Stąd też zaczęto coraz intensywniej zastanawiać się nad rolą klasy politycznej oraz jej motywacjami jak i przyszłością. Ważnym dziełem na ten temat jest wykład wygłoszony w Monachium 21 stycznia 1919 roku przez wybitnego niemieckiego socjologa Maxa Webera pod tytułem „Polityka jako zawód i powołanie”. Mówił on o nowoczesnym polityku i jego funkcji, oraz próbował znaleźć odpowiedź na pytanie jaki powinien być przedstawiciel klasy politycznej w współczesnym jemu świecie, w którym nastąpiło wiele zmian. Polityk w tamtym czasie stał się więc zależny od obywateli i jak pisze Weber „żył dla polityki”, albo „żył z polityki”. Co nie oznacza wg tego myśliciela, że te dwie postawy nie mogą się przenikać. Takie postrzeganie polityków jest nam bliskie i w obecnym czasie, jednak między tradycyjnym postrzeganiem polityki, a dzisiejszym występują pewne różnice. Andrew Roberts w swojej książce „Hitler i Churchill: Sekrety przywództwa” przytacza przykład wielogodzinnych przemówień i dyskusji na skomplikowane argumenty jakie w okresie międzywojennym były toczone w Izbie Gmin. Polityka więc mimo, iż zawsze opierała się na pewnej grze-walce w tamtym okresie była przesiąknięta ideologicznie, a starcie tych idei odbywało się podczas rzeczowej wymiany argumentów, okraszonej dawką emocji.

Zjawisko postpolityki

W czasach postpolityki, i wieszczeniu zniesienia wielkich narracji ideologicznych (co nie jest prawdą) takie rzeczowe rozmowy na argumenty, czy długie narracje argumentacyjnie nie mają prawa bytu. Społeczeństwo informacyjne wymaga mocnego emocjonalnie, a co najważniejsze, skondensowanego przekazu. Szczególnie wymusiły to mass media, które mocno ograniczyły i zmieniły reguły gry jeżeli chodzi o komunikację. Odbiór masowego odbiorcy ważnej informacji uzależniony jest od dużej dawki emocji oraz zrozumiałego, przez to często uproszczonego języka narracyjnego. Nie dziwi więc to, że politycy szukają kontrowersji, które wywołują zainteresowanie oraz silne odczucia, w przeciwieństwie do długiego i monotonnego przedstawiania argumentów. Wyobraźmy sobie skomplikowaną treść ekonomiczną, która musi trafić do osoby nieznającej się zupełnie na ekonomii albo znającej jedynie podstawy. Taka osoba nie zrozumie prawie nic, a właśnie takich osób jest znaczna większość, a co za tym idzie polityk nie trafi ze swoim przekazem do większej rzeszy wyborców. Natomiast brak zrozumienia z elektoratem równa się śmierć polityczna. Stąd w czasach postpolityki taki nacisk kładzie się na przekaz, co z całą pewnością spłyca mocno debatę publiczną. Spycha więc polityka do roli bardziej trybuna ludowego, niż wyspecjalizowanego zarządcy. Rozwój mass mediów, szczególnie mediów wizualnych takich jak telewizja wymusiła na politykach większą dbałość o szybkość przekazu, ale i o swój wizerunek. Nad wizerunkami polityków czuwa często sztab PR-owców, specjalistów od mowy ciała, stylistów. Poprzez to następuje kolejne spłycenie myśli politycznej. Poprzez te formy ekspresji w społeczeństwie panuje bardzo zła opinia o klasie politycznej jako kłótliwej i pazernej. Wynika to właśnie z tego co napisałem wyżej. Oddziaływanie na silne emocje pokazują tylko emocjonalną stronę polityki, ze szczególnym uwzględnieniem zwalczania konkurencji. Społeczeństwo będąc poddane tak ostrej retoryce, przy jednoczesnej informacji o zarobkach i przywilejach klasy politycznej zaczyna postrzegać politykę jako źródło dobrego zarobku. Politycy jawią się więc jako osoby zajmujące lukratywne posady, którym chodzi jedynie o zarobek i wygodne życie. Obraz ten fałszuje rzeczywistość.

Nieskończona wojna ideologiczna

Wizja Fukuyamy o „Końcu Historii”, a co za tym idzie końcu wielkich narracji tak chętnie powtarzanych przez liberalnych myślicieli, nie spełniła się. Cały czas w polityce dochodzi do bardzo ostrych sporów ideologicznych. Podział i konflikt na tle ideologii jest wciąż żywy, a można nawet powiedzieć, że w XXI wieku znacząco się wzmocnił. Odradzanie państw narodowych i wzrost znaczenia ruchów sprzeciwu wobec zastanego modelu „demokracji liberalnej” świadczy o tym najlepiej. Ruchów tych nie wolno bagatelizować jak robiono to jeszcze parę lat temu. Spór o kształt wspólnoty, bo tym w rzeczywistości jest spór ideologiczny stał się bardzo ważnym elementem życia społecznego. Należy więc stwierdzić, że postpolityk, nie jest tylko, a właściwie nie powinien być nieźle opłacanym zarządcą, ale i piewcą nowych idei, w świecie pogrążonym w konflikcie ideologicznym. Mocna polaryzacja społeczna temu sprzyja.

Kim więc jest ów postpolityk? Możemy powiedzieć, że mimo zmiany sposobu działania i spłycenia narracji, mało się zmieniło od czasów Webera. Możemy cytując go odpowiedzieć na pytanie postawione w tytule. Postpolityk „żyje dla polityki” i „żyje z polityki” z czego trzeba zaznaczyć, iż „życie z polityki” nie musi oznaczać dóbr materialnych, ale i statusu społecznego czy też samej władzy jako dobra. Postpolityk to zarówno piewca nowych idei jak i osoba która posiada „dobrą posadę” i tylko w zależności od indywidualnych cech zależy którym typem jest bardziej.

Publikacja finansowana w ramach programu Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego pod nazwą „DIALOG” na lata 2018-2019