Polskie uczelnie a lista szanghajska. Czy jest się o co bić?

26.09.2018 5 minuty na przeczytanie artykułu

pixabay.com

Jak co roku, przełom lipca i sierpnia to zwyczajowy czas publikacji kolejnej edycji Akademickiego Rankingu Uniwersytetów Światowych (ARWU), znanego wszystkim jako ranking szanghajski. Prowadzony od 2003 roku przez Institute of Higher Education przy Uniwersytecie Jiao Tong w Szanghaju, jest najbardziej cenionym i rozpoznawalnym projektem tego typu na świecie, który w założeniu ma wskazywać najlepsze uczelnie świata. Jak to z podobnymi zestawieniami bywa, budzi on mnóstwo kontrowersji, niejasności i sporów, zwłaszcza wobec kryteriów, które przesądzają o ostatecznym miejscu danej uczelni w rankingu. Dla polskich naukowców ranking szanghajski jest niestety raczej źródłem stałych zmartwień, ponieważ od lat jedynie dwóm polskim uczelniom udaje się znaleźć w zestawieniu najlepszych szkół wyższych świata, a to i tak na bardzo odległych miejscach. I w tym miejscu pojawia się pytanie, czy rzeczywiście tak dalekie lokaty naszych uczelni to dowód ich przeciętności naukowej i dydaktycznej, czy też suma okoliczności i kryteriów, niekoniecznie oddających rzeczywistą wartość konkretnych uczelni.

 

Co z nami?

Ranking szanghajski od początku swojego istnienia nigdy nie był dla nas zbyt łaskawy, umieszczając polskie uczelnie najwyżej w czwartej setce zestawienia (ARWU uwzględnia 500 najlepszych uczelni świata). Pomimo że Uniwersytet Warszawski i Uniwersytet Jagielloński pojawiają się stale w zestawieniu, jednak żadnemu z nich przez 15 lat istnienia rankingu nie udało się znaleźć, chociażby na miejscach od 201 do 300, cały czas oscylując między 4 i 5 setką. 2018 rok nie wygląda inaczej, najwyżej sklasyfikowany pozostaje Uniwersytet Warszawski pomiędzy 301-400 miejscem, Uniwersytet Jagielloński z kolei pozostaje na miejscach 401-500. Ważne jest również to, iż jedynie sześć uczelni z naszego regionu znalazło się ostatecznie w rankingu. Obok wspomnianych UW i UJ, są to Uniwersytet Karola z Pragi, Uniwersytet Tartu, Uniwersytet Belgradzki i Uniwersytet z Ljubliany. Zdecydowany prym od początku istnienia rankingu nieprzerwanie wiodą uczelnie amerykańskie ze słynnym Uniwersytetem Harvarda na czele. Niemniej pomimo wyraźnie słabszych notowań uczelni wschodnioeuropejskich, zauważalny jest także pozytywny trend. Otóż w opublikowanej dodatkowo liście uczelni, które w najbliższych latach mają szansę znaleźć się w rankingu szanghajskim (ARWU World Top 500 Candidates 2018), tj. te znajdujące się pomiędzy 500 a 1000 miejscem, obecnych jest kolejnych 10 polskich uczelni: AGH (601-700); Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu (701-800); Warszawski Uniwersytet Medyczny (701-800); Politechnika Warszawska (701-800); Śląski Uniwersytet Medyczny w Katowicach (801-900); Politechnika Łódzka (901-1000); Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu (901-1000); Uniwersytet Łódzki (901-1000); Uniwersytet Wrocławski (901-1000) oraz Politechnika Wrocławska (901-1000).

Kryteria

Czy nam się to podoba czy nie, stosunek do rankingu szanghajskiego już dawno przybrał w naszym kraju niezdrowe rozmiary, sugerując, iż miejsca polskich uczelni oscylujące w okolicach 4 i 5 setki to dowód na marazm polskiej nauki i potrzebę jak najszybszych jej reform. Jednak konieczność gonitwy za najwyżej sklasyfikowanymi uczelniami wydaje się mocno na wyrost, zwłaszcza kiedy uważniej przyjrzeć się kryteriom, w oparciu, o które konstruowane jest ostateczne zestawienie. Otóż ranking szanghajski opiera się zasadniczo na czterech najważniejszych kryteriach, które wyraźnie pokazują, że nie jest to niezawodny, obiektywny i w pełni miarodajny system oceny uczelni. I tak kolejno oceniane są:

  • Jakość edukacji — brana pod uwagę jest całkowita liczba absolwentów danej instytucji zdobywających Nagrody Nobla i Medale Fields’a. Ponadto różne wagi są ustawiane zgodnie
    z okresami uzyskiwania stopni przez wskazanych absolwentów i tak — waga wynosi 100% dla absolwentów uzyskujących stopnie naukowe w latach 2001-2010, 90% dla absolwentów uzyskujących stopnie naukowe w latach 1991-2000, 80% dla absolwentów uzyskujących stopnie naukowe w latach 1981-1990, i tak dalej, a na końcu 10% dla absolwentów uzyskujących stopnie naukowe w 1911 r. -1920. Jeśli dana osoba uzyska więcej niż jeden stopień od instytucji, instytucja jest traktowana tylko raz. Nietrudno zauważyć, że mankamentem tego wskaźnika jest faworyzowanie uczelni już zasłużonych, które miały szansę wykształcić najwybitniejszych absolwentów/noblistów na początku XX wieku, co dodatkowo uniemożliwia właściwe umiejscowienie młodych uczelni, nierzadko doskonałych naukowo, których dokonania siłą rzeczy zostają zestawione z dokonaniami wyraźnie historycznymi i co odbija się negatywnie na ich ostatecznej pozycji1).
  • Jakość wydziału — w ramach tego kryterium oceniany jest personel instytucji zdobywającej Nagrody Nobla i Medale Fields’a, przy czym brana jest pod uwagę łączna liczba pracowników instytucji zdobywających Nagrody Nobla w dziedzinie fizyki, chemii, medycyny i ekonomii oraz Medal Fields’a w dziedzinie matematyki. Personel definiuje się jako tych, którzy pracują w instytucji w momencie wygrania nagrody. Różne wagi są ustalane zgodnie z okresami wygrywania nagród. Waga wynosi 100% dla zwycięzców po 2011 r., 90% dla zwycięzców w latach 2001-2010, 80% dla zwycięzców w latach 1991-2000, 70% dla zwycięzców w latach 1981-1990 itd., A na koniec 10% dla zwycięzców w 1921 – 1930. W przypadku nagród Nobla, jeśli nagroda jest dzielona przez więcej niż jedną osobę, wagi są ustalane dla zwycięzców zgodnie z ich proporcją do nagrody. W ramach kryterium oceniani są także wysoko cytowani badacze w 21 szerokich kategoriach tematycznych, tj. wysoko cytowanych naukowców wybranych przez Clarivate Analytics. To kryterium również faworyzuje dyscypliny, w których uzyskuje się najbardziej prestiżowe nagrody świata nauki, co jest krzywdzące dla uczelni specjalizujących się w naukach humanistycznych i społecznych2).
  • Wyniki badań — oceniana jest w tej kategorii liczba artykułów opublikowanych w Nature
    i Science, a także łączna liczba artykułów indeksowanych w Indeksie cytowań Science-Expanded
    i Social Science Citation Index w 2017 r. Tutaj jednak zmieniono nieco podejście i wskazano, że
    w przypadku instytucji specjalizujących się w naukach humanistycznych i społecznych, wskaźnik publikacji w Nature i Science nie jest brany pod uwagę, a odpowiednia waga jest przenoszona do innych wskaźników3).
  • Wydajność na osobę — ostatnie kryterium stanowi ważone wyniki wszystkich kryteriów podzielone przez liczbę pełnoetatowych równorzędnych pracowników akademickich, co stanowi, iż pozytywnie oceniania jest odpowiedni stosunek liczba studentów do pracowników4).

Dobrym przykładem pewnej umowności rankingu jest podnoszony nierzadko pomysł federacji Uniwersytetu Warszawskiego i Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Gdyby obie te uczelnie połączyły się w jeden byt, z wielkim prawdopodobieństwem tak powstały twór znalazłby się nawet w pierwszej dwusetce zestawienia. W takim wypadku doszłoby jedynie, przynajmniej na początku, do organizacyjnej zmiany niemogącej mieć tak szybkiego i wyraźnego przełożenia na zwiększenie doskonałości naukowej usprawiedliwiającej tak olbrzymi skok w zestawieniu. Pomimo podobnych wątpliwości i oczywistości twierdzenia, że — dobra uczelnia, to nie ta uznana w rankingu, lecz ta prowadząca po prostu wartościowe badania i naukę, nie powinniśmy jednak lekceważyć rankingu o uznanej już wartości. Niemniej nie powinien być on też źródłem bezrefleksyjnych twierdzeń o słabości polskiej nauki, ponieważ wobec analizy czynników odpowiedzialnych za ostateczne zestawianie uczelni, są one bardzo krzywdzące i to nie tylko wobec polskich uczelnie. Ponadto w polskiej nauce jest wystarczająco dużo do naprawienia, żeby jeszcze dodatkowo próbować sztucznie zaniżać jej wartość.

Wartość poszczególnych dyscyplin

Warto na koniec zaznaczyć, że pomimo słabej pozycji polskich uczelni w zestawieniu ogólnym, dużo lepiej wypadamy w rankingu poszczególnych dyscyplin naukowych — Global Ranking of Academic Subjects (GRAS 2018) wyodrębnionym w ramach rankingu szanghajskiego, składająceego się na 5 głównych grup, tj. natural sciences, engineering, life sciences, medical sciences, social sciences podzielonych odpowiednio na 54 dyscypliny naukowe.  Otóż niemałym sukcesem może pochwalić się AGH, która zajęła 28 pozycję na świecie w ramach inżynierii górnictwa i minerałów. Inżynieria morska i oceaniczna to z kolei sukces Politechniki Gdańskiej i Akademii Morskiej w Gdyni, kolejno 39 i 42 miejsce w zestawieniu. Dodatkowo Uniwersytet Warszawski poza najwyższym miejscem w zestawieniu ogólnym spośród polskich uczelni, został wysoko oceniony w zakresie matematyki i fizyki, obie dyscypliny znalazły się w przedziale 51-75.

Publikacja finansowana w ramach programu Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego pod nazwą „DIALOG” na lata 2018-2019

   [ + ]

1.http://www.shanghairanking.com/ARWU-Methodology-2018.html
2, 3, 4.Ibid.