Polskie katalizatory robią karierę na świecie

22.06.2018 2 minuty na przeczytanie artykułu

Artykuł redakcyjny

Polskie katalizatory usprawniają produkcję leków, polimerów, biopaliw i setek związków chemicznych. Prof. Karol Grela wciąż „szkoli” swoje katalizatory – tak, aby rozwiązywały coraz bardziej wyspecjalizowane problemy, co daje konkretne oszczędności i pozwala chronić środowisko.

 

Chemik z Uniwersytetu Warszawskiego prof. Karol Grela bada reakcje katalityczne wykorzystywane podczas syntezy dowolnej cząsteczki chemicznej, jeżeli ma ona, albo miała wiązanie podwójne. Taka reakcja to metateza olefin. Na bazie metatezy olefin produkowane są leki ratujące życie, m.in. dostępny dla chorych lek przeciw wirusowemu zapaleniu wątroby typu C. Inne potencjalne zastosowania metatezy to leki dla zwierząt, a także bezpieczne dla pszczół i środowiska środki ochrony roślin.

„Nasze katalizatory służą do tworzenia tylko jednego rodzaju wiązań chemicznych: takich pomiędzy dwoma atomami węgla. Innych wiązań tworzyć nie potrafią, ale za to wiązania podwójne węgiel-węgiel robią znakomicie: w bardzo niewymagających warunkach, szybko, efektywnie i bez produktów ubocznych” – tłumaczy profesor.

Prof. Grela stara się, żeby jego katalizatory stawały się coraz bardziej selektywne. Podkreśla, że od selektywności katalizatora może zależeć ludzkie życie. „Dawniej nie potrafiono zrobić np. selektywnie tylko jednego izomeru leku, tylko robiono dwa naraz. I ten drugi izomer powodował na przykład uszkodzenia płodu” – podaje przykład naukowiec.

Polski chemik sprzedaje katalizatory głównie wyspecjalizowanym „dilerom”. Następnie trafiają one koncernów petrochemicznych, farmaceutycznych oraz zajmujących się polimerami. Jego zespół badawczy na uczelni realizuje liczne umowy o współpracę z przemysłem. Uniwersytet ma prawo do opracowanych w ten sposób wynalazków i czerpie dzięki temu zyski z patentów. Jak zaznacza prof. Grela, poważne koncerny są zazwyczaj „fair” wobec naukowców. Firmy, które kupują patent, bardzo często chcą współpracować dłużej i finansują potem zupełnie inne badania. Długoletnia współpraca przynosi de facto większe pieniądze niż tylko jednorazowa sprzedaż patentu.

Zdaniem prof. Greli, badacz odnosi sukces, kiedy uda mu się „zajrzeć naturze pod spódnicę” i zobaczyć coś, co było skrzętnie ukryte i niezrozumiałe. O swojej pracy mówi właśnie jak o podglądaniu natury i rozwiązywaniu problemów – w jego wypadku bardzo wyspecjalizowanych. On i członkowie jego zespołu często „zarywają” noce albo lekceważą życie rodzinne, żeby poprawić wydajność jakiegoś procesu o parę procent, uściślić jakiś pomiar o kilka setnych, albo po prostu dowiedzieć się czegoś nowego.

„Jeżeli mój katalizator spowoduje choćby drobne usprawnienia w produkcji, to już jest duży sukces przekładający się na konkretne oszczędności. Nie są to wydarzenia na poziomie lotu na Marsa i z powrotem. Tak naprawdę oglądamy tylko wycinki spod tej +spódnicy+. Ale usprawnienie wydajności z 60 proc. do 70 proc. może zdecydować, czy dany lek wejdzie do produkcji czy nie” – tłumaczy chemik.

W ramach projektu Team-Tech jego zespół aktywnie poszukuje nowych użytkowników opracowywanych technologii – nie tylko wśród przedsiębiorców, ale też i naukowców. Kataliza może się przydać zarówno biologom do modyfikacji np. błony komórkowej bakterii, jak i inżynierom z Polskiej Grupy Zbrojeniowej do opracowania nowej kamizelki kuloodpornej czy hełmu.

O dokonaniach prof. Karola Greli przypomina w ramach akcji #JestemStartowcem Fundacja na rzecz Nauki Polskiej. Akcja służy zebraniu funduszy na program wspierający młodych naukowców na najwcześniejszym etapie ich kariery. Prof. Grela przeszedł drogę od stypendysty START do najwyższej Nagrody FNP.

Źródło: www.naukawpolsce.pap.pl