Czy „polityka równościowa” jest nowym wymiarem praw człowieka, a może nową formą represji społecznej?

22.06.2018 4 minuty na przeczytanie artykułu

pixabay.com

Polityka równościowa stała się bardzo popularna. Równość płci stała się bardzo modnym, ale zarazem jednym z głównych tematów dyskursu ideologicznego. Czy jest ona wyrazem troski w duchu praw człowieka czy też stała się jedynie narzędziem ideologicznej propagandy- a zarazem formą represji, knebla dla przeciwników politycznych?

 

Polityka równościowa jako taka opiera się na długofalowych działaniach mających wykluczyć „dominację” jednej płci nad drugą. Ma na celu zrównanie statusu mężczyzn i kobiet na rynku pracy, dostępu do wysokich i prestiżowych funkcji, oraz działać na rzecz zrównania praw i obowiązków mężczyzn i kobiet. Oczywistym jest, że tak pojmowana polityka równościowa jest i powinna być popierana przez większość społeczeństwa. Faktem jest, że np. płaca i awanse nie mogą być zależne od posiadanej przez daną jednostkę płci. Uczciwość nakazuje szacunek i umożliwienie wszystkim rozwoju zgodnie ze swoją wolą i co najważniejsze umiejętnościami i talentami, przy wykorzystaniu wszelkich atutów jakie posiadamy. Pytaniem jest czy zasadnym jest jednak wprowadzanie tego typu rozwiązań poprzez specjalistyczną inżynierie społeczną podpartą sankcjami?

Parytety – równość w nierówności

Czy zapisy w kodeksach pracy, czy też praktyka społeczna nie powinny być wyznacznikiem zachowania równości? Czy konieczne jest wprowadzenie nowych regulacji prawnych które tak naprawdę nie do końca rozwiązują problem, a jedynie odgórnie nim sterują? Paradoksalnie sterowanie to wprowadza element nierówności. Definicją równości jest: taki sam i niezachwiany dostęp, co znaczy iż mamy takie same szanse uzyskać pożądane przez nas dobro i z powodu jakiejś cechy, która nie wpływa na zarządzanie tym dobrem, nie możemy być wykluczeni z możliwości starania się o nie. Teraz pozostaje więc pytanie czy rozumiana przez współczesnych ideologów „polityki równościowej” równość opiera się tylko na nie wykluczaniu nikogo? Oczywiście, że nie. Poprzez szereg działań prawnych i socjotechnicznych starają się oni wpłynąć na to, by odgórnie sterować procesem równości. Najlepszym przykładem są parytety, które likwidują faktycznie wolny i niezachwiany dostęp do otrzymania dobra- jakim w tym wypadku jest dostęp do miejsc na liście. Dążenie do parytetów staje się więc tak naprawdę zaprzeczeniem równości, wprowadzając niezdrowe odgórne sterowanie. Dzieje się tak dlatego, że właśnie „polityka równościowa” została bardzo mocno przejęta przez ruchy feministyczne, które są skrajnie zideologizowane. Poprzez swoją wizję świata ideologia feministyczna opierająca się na ideologii gender przemianowała pojęcia równości na swój specyficzny sposób.

Zmiana języka- próbą zmiany kultury

Przemiana ta jest bardzo jaskrawo widoczna w próbie zmiany naszego języka. Zmiana form gramatycznych, a więc próba ingerencji w jeden w podstawowych atrybutów kultury jakim jest język, też dobitnie pokazuje że nie o równość tu chodzi, a o zmianę systemu norm i wartości w której to jednostka ma dostosować się pod konkretny reżim ideologiczny tkwiący w politycznej poprawności. Zmiana nazw zawodów może nam się wydać śmiesznym przykładem, ale jest pierwszym krokiem do realizacji wizji lewicowych ideologów. Nie „pani profesor” a „profesorka”, obecnie brzmi bardzo dziwnie, czy wręcz śmiesznie ale z biegiem czasu może stać się formą obowiązującą, i nie wynikać to będzie z naturalnej ewolucji języka, ale nachalnej inżynierii społecznej. A język jest odzwierciedleniem naszego systemu myślenia, a zarazem może zmieniać ten system. Nieprawdą przecież jest twierdzenie, że forma „pani profesor” jest dyskryminująca. Ona jest neutralna, stąd by podkreślić znaczenie płci dodaje się formę „pani”. Dużą tragedią słusznej walki o należne kobietom w społeczeństwie miejsce, jest skrajna ideologizacja tej walki. Budowanie równości na tworzeniu przywilejów i ułatwień jest nieporozumieniem. Kolejnym groźnym wypaczeniem „polityki równościowej” jest próba zburzenia tradycyjnego sytemu wartości, który postrzegany jest jako opresyjny. A co za tym idzie należy go całkowicie zburzyć. Oprócz opisanych powyżej prób zburzenia go poprzez zmianę języka, istnieje jeszcze wiele działań podejmowanych przez ideologów „polityki równościowej, najgroźniejszym i najbardziej jaskrawym przykładem jest walka z tradycyjnym modelem rodziny opartym na związku mężczyzny i kobiety. Uważają oni, iż tradycyjna rodzina to relikt systemu patriarchalnego ucisku i należy zrobić wszystko by starać się go zniszczyć, w najlepszym przypadku, a w najgorszym przemodelować go w radykalny sposób. Działania te są skrajnie nieodpowiedzialne i nie mające nic wspólnego z promowaniem równości. Równość nie znaczy tyle samo co jednakowość. Jedynie źle rozumiana równość stawia znak równości między ludźmi o różnych zdolnościach, talentach.

Zrównanie szans jako wyzwanie

By spełnić postulat faktycznego i realnego zrównania szans, ważniejsze niż nachalna inżynieria społeczna podszyta ideologicznymi zapędami jest edukacja. System zachęt pozytywnych nie nastawionych negatywnie „przeciw” czy to mężczyzną czy systemowi albo tradycji. Świetną akcją promocyjną jest próba zachęcenia kobiet do studiowania na politechnikach „dziewczyny na politechniki”. Jej pozytywny przebieg nastawiony na wydobycie ukrytych talentów oraz próbę zainteresowania tematem są bardzo ważnym elementem faktycznej próby zrównania szans. Podobnie nagłaśnianie i pokazywanie dobrych przykładów zrównywania pensji za taką samą płacę daje pozytywne efekty. Wynika z tego jasno, że pozytywny przekaz nie ingerujący w tradycyjny system wartości daje lepsze rezultaty niż negatywna próba rozgrywania „polityki równościowej” jako ideologicznego młotka.

Koniecznym jest zapewnienie kobietom i mężczyznom równych szans do starania się o dobra rozumiane czy w sposób prestiżowy czy materialny. Jednak walka i próba wprowadzania „polityki równościowej” kosztem walki społecznej, kojarzącej się aż nader wyraźnie z marksistowską walką klas jedynie szkodzi idei równych szans zmieniając ją w ideologiczny bat na znienawidzoną tradycyjną formę istnienia społeczeństwa. Bądźmy za równością, ale tą pozytywną, nie dajmy się przekonać ideologom spod znaku feminizmu, że jedynie poprzez brutalną walkę ideologiczną dojdziemy do stanu równych szans.

Publikacja finansowana w ramach programu Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego pod nazwą „DIALOG” na lata 2018-2019