Patologie nauki cz. 3 – Drapieżni wydawcy i pseudokonferencje

06.05.2019 2 minuty na przeczytanie artykułu

W 2014 roku ukazał się artykuł Joeri Tijdink, Reinout Verbeke oraz Yvo Smuldersa, którzy objęli badaniem 315 aktywnych naukowców. Okazało się, że 15% z nich dopuściło się plagiatu, manipulowało danymi lub sfabrykowało wynikli badań w ciągu 3 ostatnich lat, natomiast aż 72% odczuwało ogromną presję związaną z koniecznością przygotowania ogromnej ilości publikacji naukowych1).

 

Wyniki badań trójki holenderskich autorów pokazują, że w czasach wszechobecnej punktozy młodzi naukowcy czują ogromną presję publikowania dużej ilości prac. Są zobowiązani do zdobywania punktów, od których zależy ich przyszła kariera naukowa, jak również prestiż jednostki, w której pracują. Fakt ten postanowili wykorzystać niektórzy ,,wydawcy”, którzy dopatrzyli się w panującej sytuacji możliwości łatwego zysku.

Drapieżni wydawcy (ang. predatory publishers) to podmioty, które za pomocą otwartych czasopism lub monografii starają się wyłudzić od autorów jak największą sumę pieniędzy w zamian za opublikowanie ich tekstów naukowych. Wykorzystując presję publikacyjną ciążącą na młodych naukowcach oferują im możliwość szybkiej publikacji, która będzie za darmo dostępna w Internecie i dzięki temu trafi do szerokiego grona odbiorców. Niestety, ponieważ wydawca nie ma możliwości zarobienia na jej dystrybucji, to koszty wydania publikacji przerzucane są na jej autorów. Jednakże drapieżni wydawcy nie są zainteresowani formalno-merytoryczną oceną nadesłanych prac. Ponieważ ich głównym celem jest osiągnięcie zysku wypaczają ideę otwartego dostępu publikując teksty nieweryfikowane pod względem plagiatu a często nawet nie poddawane procedurom recenzyjnym.

Niestety zjawisko to dotyczy w coraz większym stopniu również konferencji naukowych. Nieuczciwi organizatorzy oferują możliwość wystąpienia na konferencji, która często odbywa się w atrakcyjnym turystycznie miejscu oraz wydanie tekstu w formie publikacji pokonferencyjnej. Konieczne jest jednak wniesienie stosownej opłaty, już na miejscu okazuje się, że wartość naukowa takiej konferencji jest znikoma ponieważ nikt nie zadał sobie trudu weryfikacji nadesłanych prac.

Trudno nie zgodzić się z Emanuelem Kulczyckim, który stwierdził, iż ,,świat komunikacji naukowej staje się dżunglą, w której zwykłemu naukowcowi coraz trudniej się poruszać”2).  Każda osoba rozpoczynająca swoją karierę akademicką musi być niezwykle czujna, aby nie stać się ofiarą jednego z ,,drapieżników”. Aby tego uniknąć zawsze warto sprawdzić nr ISSN czasopisma, jego wskaźnik Impact Factor lub miejsce w wykazie czasopism punktowanych publikowanym przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, a także jego stronę internetową. Jeżeli coś wzbudzi nasze wątpliwości to bezpieczniej jest powstrzymać się od publikacji.

Publikacja finansowana w ramach programu Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego pod nazwą „DIALOG” na lata 2018-2019

   [ + ]

1.J. K. Tijdink, R. Verbeke, Y. M. Smulders, Publication pressure and scientific misconduct in medical scientists, ,,Journal of Empirical Research on Human Research Ethics”, vol. 9, nr 5, 2014, s. 64–71.
2.E. Kulczycki, Uważajcie na OSzustów w czasopismach, http://ekulczycki.pl/teoria_komunikacji/uwazajcie-na-oszustow-w-czasopismach/, 22.03.2017.