Oszczędzanie i minimalny poziom rezerwy finansowej

28.02.2019 2 minuty na przeczytanie artykułu
Akademia Bezpieczeństwa Ekonomiczno-Prawnego

Wiadomo nie od dziś, że życie lubi zaskakiwać. Każdemu z nas przytrafiła się nie raz awaria samochodu czy sprzętu AGD. Zdarza się też niestety, że ulegamy wypadkowi, czy zaczynamy poważnie chorować. Może też przytrafić nam się bardziej przykra niespodzianka jak utrata pracy. Wszystkie takie sytuacje mogą spowodować, że zaczyna nam brakować pieniędzy w budżecie domowym. Jak się zabezpieczyć na wypadek takich chwil?

Zgodnie z najnowszym raportem Głównego Urzędu Statystycznego[1] stopa oszczędności dobrowolnych gospodarstw domowych w Polsce kształtuje się na poziome 0,5 procent. Co oznacza, że wydajemy 95,5 procent naszych zarobków. Widać więc, że skłonność naszych rodaków do oszczędzania jest niska. Niechęć do gromadzenia środków wiąże się z historią naszego kraju. Polacy chętnie oszczędzali w okresie międzywojennym, potem wydarzenia historyczne zaowocowały zaprzestaniem odkładania pieniędzy. Obecnie brak potrzeby posiadania poduszki bezpieczeństwa może być także spowodowane m.in. brakiem obaw o utratę pracy – mamy obecnie do czynienia z rynkiem pracownika.

                Żeby jednak można było spać spokojnie i nie denerwować się nieprzewidzianymi problemami dobrze jest pomyśleć o posiadaniu funduszu awaryjnego, czyli rezerwy oszczędnościowej, z której możemy skorzystać, gdy brakuje nam pieniędzy. Oczywiście wielu z nas może powiedzieć, że nie stać go na oszczędzanie. Ale czy na pewno? Czy na pewno wszystkie miesięczne wydatki są zasadne? Może są rzeczy, z których możemy zrezygnować, a wydawane na nie pieniądze przeznaczyć na oszczędzanie? A może jest szansa na sprzedanie niepotrzebnych nam już przedmiotów?

Jeśli nie jesteśmy w stanie odkładać dużych kwot, to pocieszające jest to, że oszczędności  na drobne przeciwności losu nie muszą być wcale ogromne. Wystarczy gdy mamy odłożoną kwotę równowartości np. naprawy sprzętu AGD, czy samochodu. Należy jednak pamiętać, żeby uzupełnić rezerwę oszczędnościową po jej wykorzystaniu. Ważne jest, żeby te pieniądze były dostępne „od ręki”. Dobrym pomysłem jest więc trzymanie ich na koncie osobistym.

Trochę większym problemem jest sytuacja utraty pracy. Wtedy poduszka finansowa powinna pozwolić przetrwać nam dłuższy czas, aż znajdziemy nową pracę (czasem nawet kilka miesięcy). Kwota, którą powinniśmy mieć odłożoną w takim przypadku powinna być sześciokrotnością wydatków miesięcznych naszego gospodarstwa domowego. To pozwoli nam na spokojne szukanie zatrudnienia przy braku konieczności obniżania poziomu życia. Tego typu oszczędności nie muszą być jednak dostępne „od ręki”. Zaoszczędzone pieniądze możemy bezpiecznie ulokować więc na rachunku oszczędnościowym, czy też na lokacie bankowej.

Gdy już postanowimy, że będziemy oszczędzać, przed nami trudniejsze zadanie, czyli rozpoczęcie oszczędzania. Dobrym sposobem na systematyczne odkładanie określonej kwoty co miesiąc jest ustawienie zlecenia stałego przelewu (w terminie zaraz po otrzymywaniu wypłaty)  na wskazane konto oszczędnościowe.

Wszyscy oczywiście wiemy, że należy oszczędzać. Gorzej jak widać idzie nam realizacja tego zadania. Chcąc jednak spać spokojnie warto zacząć myśleć  długoterminowo i odkładać choćby małe kwoty na „czarną godzinę”. Unikniemy dzięki temu wielu problemów, gdy spotka nas niemiła niespodzianka od losu.

 

[1] „Aktywność ekonomiczna ludności Polski II kwartał 2018 roku” GUS

 

Anna Rogińska

Współfinansowane ze środków Fundacji PZU

Program dofinansowany ze środków Programu Fundusz Inicjatyw Obywatelskich 2018