Organizacje uczące się – co to takiego?

08.07.2019 2 minuty na przeczytanie artykułu

Na skutek procesów globalizacji i zaawansowania technologicznego zastosowanie znajdują nowe, nieznane wcześniej tak powszechnie, organizacje płynnie dostosowujące się do zmieniających się realiów. Tak właśnie powstają organizacje uczące się.

Autorem tego określenia jest Peter Senge – amerykański naukowiec i autor książki „Piąta dyscyplina: teoria i praktyka organizacji uczących się”. Uważa on, że szczególna konstrukcja i sposób ujęcia organizacji może wymiernie wpłynąć na jej odnajdywanie się w zastanym środowisku, innowacyjność i zdolność do przetrwania.

Podstawową cechą takiej organizacji jest nieustanny proces stabilnych przemian jakim jest poddawana. Stopień realizacji określonych celów jest na bieżąco poddawany ewaluacji zarówno w obrębie całego systemu, jak i odpowiednich jego elementów składowych i poszczególnych członków. To właśnie jedna z kluczowych cech modelu P. Senge – konieczna jest współpraca między różnymi działami organizacyjnymi przy jednoczesnym zadbaniu o jak najwyższe kwalifikacji kadry pracowniczej. Personel musi nieustannie się dokształcać, by dotrzymać kroku nowym wymaganiom.

Równie ważna jest umiejętność wyciągania wniosków z podejmowanej pracy. Aby to umożliwić, firma czy instytucja nie może przywiązywać się do jednego schematu działania na długi czas, musi poszukiwać nowych rozwiązań. To natomiast determinuje sposób komunikacji międzyludzkiej i kulturę organizacyjną. Pracownicy powinni móc otwarcie mówić o swoich odczuciach i spostrzeżeniach nie bojąc się dotkliwych sankcji nawet, gdy ich zdanie okaże się sprzeczne z poglądami przełożonych. Dzięki temu ludzie wzajemnie się od siebie uczą, zdobywają cenne doświadczenie oraz wypracowują wspólną wizję działania. To niezwykle ważne by pracownicy zgadzali się ze sobą co pryncypiów organizacyjnych. Dzięki temu mają większą motywację do podwyższania poprzeczki.

Organizacja ucząca się dzięki swojej konstrukcji jest w stanie szybko odbudowywać utracone zasoby w wyniku kryzysów czy ubytków personalnych. Jest bowiem depozytariuszem pewnych uniwersalnych metod przenoszonych na jednostki dopasowujące się z czasem do oczekiwań. I choć oczywiście nie oznacza to, że wszyscy z góry będą pasować do takiej organizacji, to prawdopodobieństwo dużej kadrowej pomyłki istotnie się zmniejsza. Organizacja ucząca się oprócz samego polegania na ludziach stawia bowiem na elastyczność działań i wykorzystania posiadanego już doświadczenia.

Organizacja potrafiąca samemu się uczyć ma większe szanse na odnalezienie się na rynku i znalezienie własnej niszy. To jednocześnie dogodne miejsce do rozwoju zawodowego, niezależnie od branży – wyjątkiem mogą być jednak np. służby mundurowe w których konieczna jest ścisła hierarchiczna struktura czy organizacje polityczne. Niemniej, umiejętność stworzenia miejsca, które będzie samo umiejętnie regulowało procesy myślowe w większej niż jednostkowej skali, niewątpliwie stanowi dużą przewagę konkurencyjną pozwalającą zdystansować rywali. Wydaje się, że instytucje badawcze i szkoły wyższe powinny czerpać właśnie z takich wzorców. To nie tylko wzbogaca debatę naukową, ale także sprzyja realizacji ambitnych projektów badawczych wykraczających poza utarte schematy.

 

Publikacja finansowana w ramach programu Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego pod nazwą „DIALOG” na lata 2018-2019