Niechciany bohater

05.12.2017 5 minuty na przeczytanie artykułu
Marszałek

Marian Fuks [Public domain lub Public domain], Wikimedia Commons

„Dał Polsce wolność, granice, moc i szacunek” – tak o Józefie Piłsudski mówił Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Ignacy Mościcki. Dzisiaj przypada 150. rocznica urodzin Marszałka. Aż trudno sobie wyobrazić, że przez wiele lat postać Józefa Piłsudskiego była spychana na margines debaty publicznej, a jego rola w odzyskaniu przez Polskę niepodległości marginalizowana.

 

W zamęcie panującym po zakończeniu I wojny światowej oraz w obliczu wyzwań związanych z odbudową niepodległego państwa, niezbędnym stało się znalezienia osoby, która podołałaby trudom związanym z tworzeniem struktur państwowych, organizacją armii, a także przedłużającymi się walkami o granice. Józef Piłsudski, owiany legendą bohatera wojennego oraz twórcy Legionów Polskich, w pełni nadawał się do tego zadania.

Trudno dziś przecenić roli, którą Józef Piłsudski odegrał tak w procesie walki o niepodległości, jak i odbudowy polskiej państwowości. Historia wyniosła go do pozycji jednego z największych narodowych bohaterów, który nawet obecnie cieszy się dużym szacunkiem Polaków. Sami niejako naturalnie utożsamiamy moment odrodzenia państwowości polskiej w 1918 roku z dniem 11 listopada oraz z osobą Naczelnika.

Udzielenie odpowiedzi na pytanie jakim politykiem i człowiekiem był Józef Piłsudski nie należy jednak do zadań łatwych. Ocena Marszałka podlega różnym uwarunkowaniom, także politycznym, i choćby z tego względu, nawet z dzisiejszej perspektywy nie jest ona jednoznaczna. Fakt prowadzenia ożywionej dyskusji wokół ważnych kwestii dziejowych oraz postaci, które wpływały na ich bieg nikogo dziwić nie powinien. Powinniśmy się jednak zastanowić, dlaczego tak często zapominamy o naszej historii. Zwłaszcza w sytuacji, gdy dotychczasowy bohater niemal z dnia na dzień staje się wrogiem politycznym. Właśnie tak stało się z Józefem Piłsudskim po zakończeniu II wojny światowej

Kto nie szanuje i nie ceni swojej przeszłości, ten nie jest godzien szacunku, teraźniejszości ani prawa do przyszłości – mówił Marszałek.

Złożone koleje losu sprawiły, że jego nazwisko przez wiele lat było wymazywane ze społecznej świadomości. W okresie Polski Ludowej Józef Piłsudski i jego dokonania zostały zepchnięte na margines, a pamięć o nim była skutecznie rugowana.

Osoba Józefa Piłsudskiego, który przecież wysiadł z „czerwonego tramwaju” na przystanku „Niepodległość”, była niezwykle niewygodna dla władz komunistycznych. Jego rola współtwórcy odrodzonego państwa ulegała zatarciu pod naporem antysanacyjnej propagandy władz państwowych. Prym wiodły w tym oficjalne tytuły prasy partyjnej, przede wszystkim zaś „Trybuna Ludu”.

Obraz Marszałka, jeżeli w ogóle pojawiał się w oficjalnej prasie, kreowany był w sposób odgórny i jednostronny przez władze. Wynikało to z szerszego kontekstu politycznego oraz jednoznacznie negatywnej oceny okresu II Rzeczypospolitej. Marszałek był synonimem Polski międzywojennej, uosobieniem wszelkich negatywnych zjawisk związanych z tamtym okresem.

Potwierdzeniem tego podejścia jest fakt, że już w roku 1945 decyzją Krajowej Rady Narodowej zrezygnowano z obchodzenia rocznicy odzyskania niepodległości (dzień 11 listopada ustanowiono oficjalnie Świętem Niepodległości dopiero w roku 1937), ustanawiając w to miejsce Narodowe Święto Odrodzenia Polski, obchodzone 22 lipca, to jest w rocznicę ogłoszenia Manifestu Polskiego Komitetu Ocalenia Narodowego.

Powstałą w ten sposób pustkę starano się wypełnić na wiele sposobów. Najbardziej oczywistym było znalezienie innej rocznicy, która mogła konkurować z 11 listopada. Wybór padł na rocznicę powołania „rządu lubelskiego” pod prezesurą Ignacego Daszyńskiego. W roku 1968, a więc w 50. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości, Henryk Jabłoński (późniejszy przewodniczący Rady Państwa) w artykule „Krucha niepodległość” na łamach „trybuny Ludu” podkreślał przełomowość tego wydarzenia. Jabłoński zwracał uwagę, że był to rząd „rzeczywiście polski”, wyłoniony przez polskie partie polityczne, a nie narzucony z góry przez zaborców. Ignacy Daszyński wraz ze swoim rządem musiał jednak podporządkować się Piłsudskiemu. Burżuazja, pod której przemożnym wpływem był w opinii autora naczelnik Piłsudski, nie wyraziła zgody na ponowne powierzenie misji formowania rządu Daszyńskiemu. Na stanowisku Prezesa Ministrów zastąpił go Jędrzej Moraczewski. Jak zaznaczył Henryk Jabłoński zgoda na powołanie rządu złożonego z „reformistycznych partii socjalistycznych i ugrupowań chłopskich” podyktowana została chęcią pacyfikacji powszechnych w społeczeństwie nastrojów rewolucyjnych. W opinii Jabłońskiego deklaracje składane przez oba rządy „ludowe” zapowiadające reformy socjalne nie zostały zrealizowane pod naciskiem burżuazji. Józef Piłsudski jako Naczelnik Państwa stawał się zatem gwarantem praw burżuazji i tamą przed zalewem rewolucji1.

Sam Józef Cyrankiewicz wyjaśnił dlaczego to rocznica powołania Tymczasowego Rządu Republiki Polskiej miała być świętem niepodległości kraju. Jak podkreślił 11 listopada to dzień, kiedy Rada Regencyjna przekazała władzę nad podległym sobie wojskiem Józefowi Piłsudskiemu, co „dało mu ważki głos w rozstrzyganiu spraw z punktu widzenia interesów klas posiadających” i możliwość przeciwstawienia się lewicy rewolucyjnej. Ustanowienie dnia 11 listopada świętem odzyskania niepodległości miało zdaniem premiera jedynie na celu odwrócenie uwagi od istotniejszej daty tj. 7 listopada. „Rząd lubelski” powstał pod bezpośrednim wpływem mas ludowych i jako pierwszy ogłosił restytucję państwa polskiego złożonego z całości ziem „zamieszkanych przez lud polski”, co w opinii Cyrankiewicza stanowiło o jego przełomowym charakterze2.

Zdaniem Cyrankiewicza najważniejszym grzechem Piłsudskiego był jednak „kurs antyradziecki”, którego przejawem były „awanturnicza wyprawa kijowska”, koncepcje rozczłonkowania Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich oraz potajemne rozmowy z Petlurą i Sawinkowem. Wszystko to doprowadziło do ostatecznej kompromitacji sanacji, która udowodniła swą nieudolność, czego potwierdzeniem stała się klęska wrześniowa w roku 1939.

Kim zatem był dla władz Polski Ludowej Józef Piłsudski? Przede wszystkim „reformistycznym prawicowym przywódcą” jak określił go prezes Stronnictwa Ludowego Wincenty Baranowski3. To Marszałek Piłsudski, jako przedstawiciel burżuazji i obszarników, zatrzymał pochód rewolucji i uniemożliwił faktyczne rządu ludu. To Piłsudski, „paktujący z Niemcami”, stał za przewrotem majowym, który miał przecież „faszystowski charakter”, oraz za „faszystowską konstytucją” kwietniową4. Samo zwycięstwo Piłsudskiego w maju 1926 roku otworzyło okres jego dziewięcioletniej dyktatury oraz „epokę tzw. reżimu sanacyjnego”, która zakończyła się tragicznie „klęską wojenną i upadkiem II Rzeczypospolitej”5.

Dlaczego zatem w roku 1918 Józefowi Piłsudskiemu udało się w ogóle zdobyć władzę? Tutaj także oficjalna propaganda partyjna spieszyła z odpowiedzą – przez przypadek. Zdaniem Mariana Romeyko Marszałek Józef Piłsudski był u progu niepodległości oceniany w sposób skrajny. Dla wielu ludzi pozostawał zwykłym brygadierem, „dowódcą zaledwie jednej, dwupułkowej brygady” a zwłaszcza niebezpiecznym „socjałem”, przyjacielem samego Lenina. Inni upatrywali w nim „wielkiego wodza”, „przyszłego przywódcę narodu”. Dla reszty był wyłącznie „dobrym organizatorem napadów bandyckich”.

Wraz z powrotem Piłsudskiego z twierdzy w Magdeburgu nastąpiła błyskawiczna zmiana nastrojów społecznych. Wszelkie niepochlebne opinie oraz krytyka wypowiadana pod adresem komendanta poszły w zapomnienie. Nie był już „socjałem” lecz „księciem socjalistą”, „czerwonym szlachcicem”, który miał rozpędzić „lubelską bandę”. Jak pisał Romeyko zmiana oceny Józefa Piłsudskiego nie wynikała z faktycznej reasumpcji jego dotychczasowej działalności. Była raczej wynikiem reakcji tłumu oszalałego z radości z powodu porażki Niemiec – to „pijany wolnością” tłum mieszkańców Warszawy przeniósł po prostu swój entuzjazm na Piłsudskiego. Niemal wszyscy stali się zwolennikami Naczelnika Państwa „gotowymi ślepo wypełniać jego rozkazy z pełną wiarą w przyszłość”6.


1H. Jabłoński, Krucha niepodległość, „Trybuna Ludu” 1968 nr 303, s.5.

2„Trybuna Ludu” 1968 nr 308, s.3

3„Zielony Sztandar” 1948 nr 52, s.2.

4B. Bierut, Podstawy ideologiczne Zjednoczonej partii, „Trybuna Ludu” 1948 nr 1.

5E. Kozłowski, W kierunku dyktatury, „Trybuna Ludu” 1986 nr 110, s. 4.

6Zob. „Zielony Sztandar”, 1968 nr 80, s. 6. Marian Romeyko- pułkownik-pilot, przed wojną: oficer Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, wykładowca Wyższej Szkoły Wojennej, pracownik Biura Ścisłej Rady Wojennej. Od 1938 attaché militaire w Rzymie.

Publikacja finansowana w ramach programu Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego pod nazwą „DIALOG” na lata 2016-2017