Nauka i biznes-„trudna miłość”

13.08.2018 3 minuty na przeczytanie artykułu

naukawpolsce.pap.pl

Bardzo głośnym hasłem jest komercjalizacja nauki. Stawianie na współpracę biznesu z ośrodkami badawczymi jest dziś widoczne na całym świecie. Rodzi to wiele problemów, ale jest niewątpliwie ogromną szansą rozwojową zarówno dla świata nauki jak i biznesu. Można powiedzieć, iż te dwa światy są na siebie skazane. Tylko ta miłość w wielu przypadkach jest naprawdę trudna.

 

Nauka i biznes od zawsze współpracowały. Jednak współpraca ta była niczym innym jak korzystaniem przez biznes z wynalazków oraz idei wypracowanych wcześniej przez naukowców na uczelniach. Nie były one wynikiem współpracy, ani zapotrzebowania, a jedynie odtwórczego użytkowania. W większości przypadków te dwa światy były zupełnie od siebie oddalone. Pierwsze działania, które możemy nazwać współpracą biznesu i nauki w dzisiejszym rozumieniu tego zwrotu, odbywały się na gruncie nauk technicznych, co w dużej mierze jest zrozumiałe. Nowe technologie kojarzą się najczęściej z pracą inżynierów, produkcją nowych dóbr i rozwoju przemysłu. Później zaczęto dostrzegać, szczególnie w Stanach Zjednoczonych, korzyści jakie wypływają z kontaktów biznesu ze światem nauki.

Świat biznesu i świat nauki mają wiele wspólnego, i znajdują wiele płaszczyzn wspólnych. Jedną z nich jest rekrutacja nowych pracowników. Uczelnie szkolą przecież przyszłą kadrę na rynek pracy. W związku ze specjalizacją produkcji, ale i coraz większym wymaganiom sfery biznesu co do specjalistycznej kadry, uczelnie muszą zacząć mocniej dostosowywać swój program. W pewien sposób zmieniając swój charakter. Związki z biznesem wymagają zmiany programów nauczania, oraz nastawienie z podejścia teoretycznego ku praktyce. Uczelniom niestety jako instytucjom z natury o konserwatywnej formie organizacji sprawia to nie mały problem. Oczywiście, uczelnie i kadra zdają sobie sprawę z konieczności zmiany modelu nauczania i skupieniu się na praktyce, jednak bardzo ciężko im się dostosować. Nie można się jednak temu dziwić. W dużej mierze przedstawiciele kadry akademickiej są teoretykami zajmującymi się nauką w tradycyjnym znaczeniu. Nie mają oni, i nie można ich za to winić, aż takiego zmysłu praktycznego. Brak doświadczenia w biznesie wymusza więc na uczelniach konsultację programowe z praktykami z branży, co nie zawsze jest akceptowane przez kadrę akademicką. Rodzi to pewne konflikty. Zadaniem dla władz uczelni jest mądre pokierowanie programem na tyle by pogodzić te dwa światy. Skupienie na praktyce, co musi zrozumieć biznes, nie jest jedyną cechą uczelni, a z kolei akademicy muszą zrozumieć, że bez praktyki ich wiedza nie będzie gwarantowała sukcesu studentom na rynku pracy. Coraz częściej widać połączenie tych dwóch „światów” w relacji nauczania studentów. Jest to bardzo dobry prognostyk, dający nadzieję na jeszcze większą, partnerską współprace tych środowisk.

Kolejnym połączeniem nauki i biznesu są badania zlecone. Opłacalnym jest dla przedsiębiorców, by zlecali konkretne prace badawcze i rozwojowe uczelniom. Gwarantem dobrze i rzetelnie przeprowadzanych badań jest nastawienie akademików na naukę. Śledzą oni najnowsze trendy i co najważniejsze, dla większości z nich nauka stanowi nie tyle pracę co pasję. Daje to wspaniałe efekty. I biznes, jako czuły na możliwe zyski, bardzo dobrze o tym wie. Jednak wielu naukowców nie ufa biznesowi, zarzucając spłycanie nauki, oraz partykularne podejście do niej. Mimo tej nieufności wszystkim opłaca się współpraca. Nauka dostaje potężny zastrzyk finansowy, a biznes możliwość rozwoju swojej działalności i rozszerzenia gamy produktów i usług.

Kolejnym widowiskowym, może bardziej pobocznym efektem współpracy jest powstawanie Start-upów. Dzięki intensyfikacji współpracy biznesu i nauki, możliwym była animacja inkubatorów przedsiębiorczości, w których tworzyły i tworzą się nowe Start-upy. Wcześniejsza współpraca i ta „trudna miłość” spowodowały zrozumienie przez władze uczelni jak ważnym jest jednak zespolenie nauki z biznesem, oraz uczenia studentów jak rozwijać gospodarkę poprzez wzrost przedsiębiorczości. Bez tego impulsu jakim było rozpoczęcie tej „trudnej miłości” byłoby bardzo ciężko na uczelniach powoływać „Inkubatory Przedsiębiorczości”.

Należy zauważyć, iż mimo wielu konfliktowych sytuacji między „światem nauki” i „światem biznesu”, mimo pewnej dozy nieufności i niezrozumienia, współpraca jest nie tylko konieczna, ale co ważniejsze opłacalna dla każdej ze stron. Biznes z nauką pozostają w ścisłej relacji i będzie się ona pogłębiała. „Trudna miłość” przechodzi powoli w „małżeństwo z rozsądku”, które opłaca się nauce i biznesowi. Chcemy nie chcemy, musimy iść drogą współpracy, i to jest bardzo dobre.

Publikacja finansowana w ramach programu Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego pod nazwą „DIALOG” na lata 2018-2019