Muzeum w Wikipedii, Wikipedia w muzeum

05.06.2017 3 minuty na przeczytanie artykułu

pixabay.com

Gdybym napisał, że muzea wchodzą do Internetu, byłoby to mocno nieaktualne. Muzea już dawno weszły do sieci, wręcz z przytupem. I mają się tam bardzo dobrze.

 

Witryny paryskiego Luwru, Muzeum Pergamońskiego czy wiedeńskiej Albertiny to świetnie działające strony-wizytówki, pełne zdjęć, posterów i przewodnikowych informacji. Nie pozostajemy im zresztą dłużni. Strony internetowe Zachęty, CSW czy Muzeum Narodowego nie odbiegają w niczym zachodnim standardom. Muzea i galerie sztuki znajdziemy dziś na Facebooku, na Twitterze i przede wszystkim na Instagramie. Ten ostatni serwis stał się chyba najważniejszym elementem promocyjnym. Kolejne wystawy okraszane są wieloma zdjęciami promocyjnymi zarówno samych dzieł, jak i przestrzeni muzealnych – polecam odwiedzić pionierski w tym kontekście profil Centrum Pompidou! Większość dużych wystaw, jakie dziś podziwiamy okraszona jest odpowiednimi dla siebie hashtagami. Za ich pomocą możemy w mediach społecznościowych komunikować się, oznaczać, reagować i tworzyć swoiste konteksty. Implementacja nowych technologii w muzeach ma jednak oprócz tego również o wiele bardziej merytoryczną twarz.

Nie raz zdarzało mi się słyszeć, że nauka i wiedza zaczynają się mniej więcej tam, gdzie kończy się Wikipedia. To ciekawe jak obojętna dla popularności serwisu pozostała jego kiepska renoma. Ale może dlatego, że była i jest ona kiepska przede wszystkim w środowiskach czysto akademickich. Tymczasem przy najprostszych pytaniach, Google jako pierwsze swoje wyniki wskazuje nam zazwyczaj informacje i podstrony Wikipedii. Na ten trend warto było spróbować znaleźć odpowiedź. I chyba się udało!

Muzeum Narodowe w Warszawie już jakiś czas temu rozpoczęło wspólny projekt z Wikimedia Polska. W największym skrócie polega on na tym, że arcydzieła ze zbiorów MNW są profesjonalnie fotografowane i udostępniane na portalach Wikimedia w dużej rozdzielczości. Poza tym są one właściwie i wyczerpująco opisane, tak by internauci mogli w popularnym serwisie znaleźć rzetelne informacje na temat poszczególnych dzieł, jak i zbiorów Muzeum Narodowego w ogóle. Ostatnia wspólna inicjatywa to Projekt Faras dotyczący Galerii Faras im. Prof. Kazimierza Michałowskiego.

Można zadać pytanie czy w ogóle tak daleka digitalizacja muzeów jest potrzebna i czy im nie szkodzi. Sam znam ludzi, którzy twierdzą, że skoro Google Graphics pokazało im Damę z Gronostajem to ich wizyta w Krakowie jest zbędna. To ten sam przypadek, co koncerty, które najlepiej smakują na portalu YouTube… Z tej perspektywy można przypuszczać, że szukanie i poszerzanie swojej przestrzeni w Internecie jest dla muzeów strzałem w kolano. Autorzy projektu zwracają jednak uwagę, że trendy pokazują co innego. W ostatniej audycji Jana Stradowskiego Człowiek 2.0 (Tok FM) opowiadali o nich Karolina Tabak z MNW i Krzysztof Machocki z Wikimedia Polska.

Najważniejszym aspektem projektu jest zasięg. Muzeum Narodowe postanowiło (na szczęście) nie walczyć z rzeczywistością i nie obrażać się na fakt, że nawet jeśli ktoś jest zainteresowany jego zbiorami, to w sieci musi przedostać się przez korytarze Wikipedii, aby dojść do właściwego pokoju… Współpraca z portalem umożliwia zdecydowane poszerzenie odbiorców dla danych dzieł, zbiorów czy wystaw. Poszukiwanie odbiorców jest więc niejako priorytetem. Goście wspomnianej wyżej audycji przyznali, że treści związane z MNW umieszczone na Wikipedii odwiedziło w kwietniu 3 miliony użytkowników. Witryna Muzeum Narodowego to natomiast około 50 tysięcy odwiedzin miesięcznie… Pokazuje to jedynie, że idea jest jak najbardziej słuszna – szczególnie, że odwiedzających przybywa! Zasięg, o którym piszę ma tutaj zresztą szersze znaczenie. Jest to bowiem szansa pokazania prac o zdecydowanie lokalnej rozpoznawalności na dużo większej przestrzeni, dla odbiorców niemal z całego świata. To tak, jak z Macierzyństwem Wyspiańskiego, o którym w audycji wspomniał Krzysztof Machocki. Obraz funkcjonuje jako doskonała ilustracja dla wszelkich tematów powiązanych z macierzyństwem, bez względu na bariery językowe, na granice między państwami etc.

Nie można pominąć faktu, iż nie tylko Muzeum Narodowe w Warszawie korzysta z opisywanego projektu. Wikipedia jest w moim odczuciu beneficjentem pomysłu w dokładnie takim samym stopniu. Na portalu ukazują się źródła w dobrej jakości. Są one profesjonalnie opisane. To dokładnie ta sfera, która w przypadku wiarygodności Wiki jest najbardziej krytykowana. Współpraca MNW i Wikimedia Polska zakłada zresztą funkcjonowanie Wikipedysty-rezydenta. To osoba, która nadzoruje zespołem opisującym zbiory. Wszystko po to, aby użytkownicy Internetu dostali jak najbardziej sprawdzone i rzetelne informacje. Tylko tyle i aż tyle!

Takich projektów wiki-muzealnych jest więcej i myślę, że z czasem będzie ich przybywać. Coraz więcej placówek muzealnych będzie dbało nie tylko o to, aby właściwie zarządzać swoimi profilami na Twitterze i na Instagramie. Będą musiały coraz częściej myśleć także o swoim wizerunku i pozycjonowaniu w Wikipedii. Wydaje się, że tak będzie lepiej dla wszystkich! A i nic nie będzie stało na przeszkodzie by pod swoimi zdjęciami i postami dodać hashtag #wikipedia.

 

Publikacja finansowana w ramach programu Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego pod nazwą „DIALOG” na lata 2016-2017