Multikulturalizm- społeczny dogmat XXI wieku czy pojęcie śmietnik?

18.07.2018 4 minuty na przeczytanie artykułu

pixabay.com

Jednym z ważniejszych prądów myślowych i politycznych jakie wywarły wpływ na obecne wydarzenia dziejące się w Europie jest multikulturalizm. Jest on bardzo mocno połączony z poprawnością polityczną. Jako jeden z ważniejszych prądów obecnych w Unii Europejskiej mocno wpływa, a szczególnie wpływał na politykę europejską. Ma on wielu zwolenników, ale i zajadłych krytyków.

 

Multikulturalizm przez niektórych nazwany „polityką multi-kulti” jest jednym z wiodących prądów obecnych wśród elit europejskich. Ma on wielu krytyków, którzy zwracają uwagę na jego szkodliwe skutki. Czym jest multikulturalizm i jak możemy go zdefiniować? Najprostszą definicją multikulturalizmu jest określenie wielokulturowość. Jest to model społeczny, który zakłada stworzenie społeczeństwa/państwa o różnorodnym pochodzeniu obywateli i systemie normatywnym wyznawanym przez nich. W skrócie można powiedzieć, iż jest to współistnienie wielości kultur i systemów wartości. Jako przykład państwa wielokulturowego podaje się USA. Jednak należy nadmienić, iż o ile faktem jest, że USA jest państwem emigranckim gdzie wielość poglądów i kultur nie tylko miesza się ze sobą i w dużej mierze zachowuje pewne elementy tożsamości z krajem pochodzenia, to jednak ta wielokulturowość jest zdecydowanie inna niż ta w Unii Europejskiej.

Wielokulturowość zza oceanu

Różnice te polegają na historii procesu powstawania wielokulturowości. Zarówno USA jak i Kanada są państwami o pochodzeniu emigranckim od samego początku. Osadnicy z różnych krajów Europy, przybywali na przestrzeni lat do Ameryki Północnej powoli poddając się procesom państwotwórczym. Pierwsi osadnicy, byli uciekinierami z Wysp Brytyjskich. Oni zaczęli zakładać osady. Niemal jednocześnie zachodził proces kolonizacji „Nowego Świata” przez różne potęgi kolonialne ze Starego Kontynentu. Powolne tworzenie miast i struktur powodowało, iż ludność ta była zmuszona do kooperacji. Przybywając do „Nowego Świata” nie zastali tam również rozbudowanego systemu normatywnego prezentowanego przez autochtonów (Indianie mimo rozwiniętej kultury byli podzieleni na wspólnoty plemienne nie budując jednolitego systemu normatywnego). Stali się więc oni kreatorami nowego ładu opartego na wymuszonej współpracy, między różnymi grupami odrębnych pochodzeniowo osób. Ważnym również czynnikiem jaki wpłynął na udaną wielokulturowość było podobieństwo kulturowe osadników. Mimo, iż byli oni członkami odrębnych wspólnot, wywodzili się jednak z pnia wartości wyznawanych przez „kraje zachodu”. Dzięki temu różne grupy narodowościowe mogły się ze sobą dogadać tworząc na podwalinach współpracy nową jakość. Wypracowały wartości i normy, które nie negowały ich systemu normatywnego, ale opierały się na nowych zasadach i wartościach. Stąd tak dobrze widoczny w USA kult flagi i hymnu. Dzięki temu, że w społeczeństwie mogła powstać nowa wartość nie kolidująca z innymi kulturami i oparta na „wspólnocie interesów” ale i „wspólnocie losu” możliwym było zachowanie i często modyfikacja pierwotnej kultury migrantów. Ta modyfikacja była nie tylko możliwa dzięki wspólnym doświadczeniom nabytym podczas kontaktu z innymi kulturami, ale przede wszystkim dzięki odległości od kraju przodków, a więc zerwania stałego połączenia z ich systemem normatywnym. Stworzenie więc nowego nie kolizyjnego systemu tożsamości było możliwe. Późniejsza emigracja nie musiała wybierać między systemem normatywnym kraju pochodzenia, a systemem normatywnym nowego kraju. Był on dla nich do przyjęcia, ponieważ nie wymagał wyrzeczenia się swoich korzeni, i robienia czegoś wbrew nim. Innym natomiast procesom podlegali niewolnicy. Oni jako, że nie posiadali też wspólnych norm kulturowych z powodu plemiennej struktury w jakich pierwotnie żyli, mogli wytworzyć własną subkulturę, która mogła mieścić się w ramach kultury nowego kraju, a po zniesieniu niewolnictwa nie kolidowała z kulturą zastaną. Co nie oznacza, iż w USA problem „wojen kulturowych” nie istnieje. Występuje, jednak bardziej na płaszczyźnie etnicznej i jest wojną nie z samą odrębną kulturą, ale subkulturami w ramach własnej wspólnoty kulturowej.

Multikultutralizm a państwa narodowe

Europa natomiast jest i była zbiorem odrębnych kulturowo, religijnie i normatywnie Państw Narodowych. Które posiadają silny element tożsamościowy, będący budulcem każdego z tych państw. Prawdą jest, iż państwa i systemy normatywne krajów europejskich opierają się na podobnych fundamentach kulturowych, jednak mimo wszystko różnią się. Stąd budowa państwa wielokulturowego musiałaby odbywać się kosztem zatracenia własnej tożsamości i kultury, bądź w najlepszym wypadku osłabieniem jej. Podważyłoby to same podstawy istnienia państwa. W przypadku podobnych kultur wyrosłych z tego samego pnia sytuacja jest prostsza, ponieważ taki emigrant łatwiej przyswoi i zrozumie normy obowiązujące w danym kraju. Problem zaczyna się, kiedy osoba przybywająca jest z zupełnie innego kręgu cywilizacyjnego. Osoba taka, chcąc zachować swoją tożsamość neguje kulturę i system normatywny kraju przyjmującego. Jest on dla niego czymś zupełnie obcym czy wręcz wrogim. Niedopasowanie takie rodzi frustrację i uniemożliwia zgodną koegzystencję między autochtonami a przyjezdnymi. Każde państwo w Europie opiera się na swoistym kodzie kulturowym i systemie normatywnym który ogranicza, jeżeli nie całkowicie neguje możliwość kompromisowych rozwiązań w tej sferze. Multikulturalizm więc w okrzepłych kulturowo krajach europejskich jawi się jako niemożliwą do realizacji mrzonką, która jednak stale jest lansowana, przez elity europejskie.

Multikulturalizm jako narzędzie ideologiczne

Dziwi tym bardziej lansowanie tej utopijnej ideologii przez część myślicieli europejskich związanych z myślą lewicową. Może to wynikać z chęci stworzenia współczesnego dogmatu. Wrogość wobec państw narodowych i kultury tradycyjnej wymaga od elit lewicowych szukania nowego rozwiązania. Od pewnego czasu stało się nim dążenie do stworzenia społeczeństwa wielokulturowego. Społeczeństwa nastawionego na indywidualne odczucia i zachowanie tożsamości przybyszów. Polityka taka osłabiała jednak tożsamość państwa przyjmującego. Połączona z poprawnością polityczną blokującą możliwość krytycznych opinii wobec przybyszów jest mieszanką wręcz zabójczą. Nieskuteczność tej polityki dostrzegła nawet jej główna polityczna zwolenniczka Kanclerz Angela Merkel, która mówiła: „Imigrantów trzeba wspierać, ale i od nich wymagać, czego w ostatnich latach brakowało. W Niemczech społeczeństwo „multi-kulti” zupełnie się nie sprawdziło.”. Jasno z tego wynika, że stawianie na wielokulturowość jest mitem. Jedną z prób zbudowania „Nowego Wspaniałego Świata”, która legła w gruzach. Mimo to środowiska elit lewicowych starają się grać multikulturalizmem, jako pewną bronią ideologiczną. Multikulturalizm w Europie mimo, iż politycznie jest w odwrocie, ideologicznie ma się dobrze. Z próby zrobienia z niej XXI wiecznego dogmatu poprzez mocną ideologizację stał się „pojęciem śmietnikiem” używ

Publikacja finansowana w ramach programu Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego pod nazwą „DIALOG” na lata 2018-2019