Moralne powołanie człowieka – koncepcja umowy społecznej w ujęciu J. J. Rousseau

25.01.2018 13 minuty na przeczytanie artykułu

Umowa społeczna to pojęcie filozofii społecznej i politycznej przeżywające renesans. Świadczyć może o tym fakt, że jeszcze w latach 70. XX wieku powstawały nowe koncepcje dotyczące paktów, które powoływały społeczeństwo w formie wspólnoty politycznej (np. koncepcje Johna Rawlsa, Roberta Nozicka). Prowadzonych jest również szereg współczesnych dyskusji toczących się wokół umowy społecznej, które starają się w licznych opracowaniach naukowych rozłożyć na czynniki pierwsze każdą wielką teorię głosząc jej pochwałę bądź podejmując jej krytykę.

 

Koncepcja umowy społecznej była przez jej autorów, poza nielicznymi wyjątkami, uważana nie za opis rzeczywistych procesów historycznych, lecz konstrukcję myślową. Jest nazwą teorii, która ma wyjaśnić podstawy polityczne władzy państwowej. Jej ideę możemy odnaleźć już w myśli starożytnej. Ludzie zrzeszali się, aby sobie nawzajem nie szkodzić, jak twierdził Epikur. Tworzenie koncepcji kontraktu nie wynikało tylko i wyłącznie z teoretycznej dociekliwości Greków, ale także z ich doświadczeń politycznych. To oni założyli państwa-miasta, w których powoływano „prawodawców-założycieli”, aby zapewnić sprawiedliwość i ochronę każdej jednostce. Starożytność zatem wiązała ideę umowy społecznej z naturalnymi uprawnieniami jednostki.

W średniowieczu idea ta przybrała formę umowy między monarchą a poddanymi, zobowiązując do respektowania prawa przez obie strony. Gdy monarcha sprzeniewierzył się obowiązkom, poddani mogli mu wypowiedzieć posłuszeństwo. Rozważania dotyczące tej tematyki były przez uczonych kolejnych epok wzbogacane przez nowe wątki teoretyczne. Jak widać w czasach średniowiecznych kontraktualiści wspierali się zasadami prawa lennego, w nowożytnych dyskursem prawa natury, a dziś opierają się na zdobyczach teorii racjonalnego wyboru, teorii publicznego wyboru, teorii decyzji czy teorii gier.

Umowa społeczna staje się zatem fundamentem życia zbiorowego. W swym aspekcie normatywnym ma precyzować i wcielać w życie powszechnie akceptowane wartości, normy prawnonaturalne, których realizacja była celem zawiązania społeczeństwa oraz powołania państwa. Niesie ona ze sobą uświadomienie przez daną populację systemu aksjologicznego przez nią preferowanego oraz wolę jego realizacji w praktyce politycznej1). Opisując ją konceptualiści zastanawiali się nad stanem natury, koncepcją człowieka, formą umowy, stanem społecznym, rolą władzy i państwa. Teoria umowy społecznej stanowi racjonalne uzasadnienie poglądu, że legalna władza musi wywodzić się od społeczeństwa oraz jego zgody. Różni autorzy teorii umowy społecznej usiłowali wyjaśnić, dlaczego w interesie własnym jednostki leży dobrowolna zamiana swobody działania i egzystencji, którą gwarantuje jej stan naturalny, na korzyści wynikające z tworzenia struktur społecznych. Wspólnym pojęciem dla tych teorii jest suwerenna wola, którą na mocy umowy społecznej wszyscy członkowie społeczeństwa są zobowiązani szanować.

Przed zawarciem umowy ludzie żyli w stanie natury. Stan natury, stan nieistnienia lub zerwania stosunków społecznych to forma, w której brak jest interakcji personalnych, to okres wrogości, w którym aspołeczna, egoistyczna natura ludzka jest poskramiana przez pragnienie bezpieczeństwa, poczucie stabilizacji, ale także jest stanem, w którym istnieje szereg form instytucjonalnej współpracy w ramach społeczności z uwagi na społeczne uwarunkowania ludzkiej natury. Uświadomienie sobie przez strony umowy wartości, które uznają za godne realizacji, jest wynikiem kreacji stanu przedpaństwowego2).

Umowa społeczna ujmowana jako akt państwotwórczy nie jest kontraktem jednorodnym. Charakteryzuje ją zróżnicowana struktura – przybierać może postać kilkuetapowego zobowiązania. Kontrakt zawierany jest dobrowolnie. Stronami są jednostki, które chcą ustalić wzajemnie relacje między przyszłym podmiotem rządzącym a tymi, którzy władzę nad sobą przekazują w ramach organizmu państwowego. Inicjatywa leży po stronie jednostek stanowiących źródło władzy politycznej3).

Konsekwencją zawarcia umowy społecznej jest powstanie społeczności, oddanie się pod władzę zwierzchnią, stworzenie państwa, określenie formy ustrojowej oraz obowiązek przestrzegania umowy. Uzasadnieniem do jej przestrzegania może być pragnienie zachowania życia, zdrowia, ochrona własności, a więc maksymalizacja korzyści jakie mogą osiągnąć członkowie danej wspólnoty. Inną racją może być dążenie do wzmocnienia przestrzegania wspólnego systemu aksjologicznego, kierowanie się potrzebą wzmocnienia autorytetu prawa, przestrzegania zasad sprawiedliwości4).

Na ogół umowa społeczna kojarzy się z nazwiskiem Jeana Jacquesa Rousseau i tytułem słynnego traktatu politycznego jego autorstwa. To właśnie ujęcie kontraktualizmu według Rousseau zaprezentowane zostanie w niniejszej pracy.

Przedstawiając koncepcję umowy społecznej należy nakreślić jego poglądy dotyczące cywilizacji i natury, które determinują dalsze elementy koncepcji. Rousseau był zdania, że dobra moralne są jedyne i niezastąpione. Dlatego twierdził, że cywilizacja jest pozbawiona wartości. Staje ona na przeszkodzie moralności – powstała ze zła, utrzymuje zło i tworzy zło. Nie czyni ona ludzi lepszymi ani szczęśliwszymi.

Następstwem tego potępienia cywilizacji było uwielbienie natury. Skoro zło pochodzi od cywilizacji to dobro możemy odnaleźć w naturze. Rousseau odczuwał też przesyt kulturą. Tęsknił do tego co proste, naturalne. Naturę pojmował jako stan pierwotny – najdoskonalszy stan, w którym ludzie także są doskonali, bo nie dotknięci cywilizacją. Potępiał ustrój polityczny – mówił, że to twór sztuczny, a co za tym idzie zły. Potęguje to fakt opuszczenia przez człowieka indywidualnego życia w stanie natury. Zło tego ustroju polega na wytwarzaniu nierówności między ludźmi. Dla Rousseau równość to najwyższe prawo ludzkie. Nieszczęście zaczęło się od momentu uspołecznienia, powstania własności. „Postęp społeczny” spowodował zwiększenie tych nierówności na kilku płaszczyznach, a co za tym idzie walkę między jednostkami. Ludzie chcieli pokoju i dlatego zawarli umowę, która sankcjonowała stan posiadania. To utorowało drogę do powstania państwa, wbrew naturze i równości. Ideał Rousseau zbliżył społeczeństwo do natury. Dążył on do równości i wolności. Był republikański i demokratyczny, ale sprzeciwiał się systemowi reprezentacji, gdyż dawał on niektórym jednostkom więcej władzy niż im się należało. Nakreślony został ideał ustroju politycznego, realizujący zasady wolności i równości, a możliwy jest tylko w małych republikach opartych na demokracji, na udziale całego ludu we władzy ustawodawczej.

Rozpoczynając omawianie głównych założeń kontraktualizmu Rousseau należy przedstawić jego koncepcję człowieka. W Rozprawie o pochodzeniu i podstawach nierówności między ludźmi Rousseau mówi, że człowiek doświadczał dwóch rodzajów nierówności. Pierwszą nazwał nierównością naturalną lub przyrodzoną, ponieważ została ona ustanowiona przez naturę. Polegała ona na różnicy w kwestiach zdrowotnych, siłowych czy umysłowych. Drugi rodzaj to nierówności obyczajowe, polityczne albo społeczne. Wynikają one z rodzaju umowy albo zostały ustanowione. Przejawiają się w przywilejach, które przysługują jednym, a są uszczerbkiem dla drugich.

W stanie natury człowiek był szczęśliwy i zaspokojony. Nierówność ledwie daje się tu odczuć i nie ma tu żadnego znaczenia. Postęp cywilizacyjny spowodował jednak odebranie ludziom zręczności. W stanie natury wrogie człowiekowi były tylko słabości naturalne: dzieciństwo, starość i choroby, które dotyczą także stanu uspołecznionego. Rousseau twierdzi, że uniknęlibyśmy tego, gdybyśmy trwali w naznaczonym przez naturę życiu. Mówi, że lepiej gdyby człowiek został w stanie natury, ponieważ wraz z rozwojem cywilizacji uległ on degradacji, dlatego w jego rozważaniach występuje silne idealizowanie stanu natury w przeciwieństwie do cywilizacji nowożytnej.

Człowiek ma swoje namiętności, które ukierunkowują go na potrzeby, a co za tym idzie na postęp. Zdolność doskonalenia się to motor napędowy rozwoju, postępu cywilizacyjnego. Stąd nagromadzają się nierówności, które uprawomocnianie są przez ustawy oraz wprowadzenie własności. (…) z chwilą jednak kiedy jednemu stała się potrzebna pomoc drugiego, kiedy się spostrzeżono, że dobrze jest jednemu mieć zapasy na dwóch, równość znikła, w życie ludzkie wdarła się własność, praca stała się koniecznością, (…)5).

Tracimy w wyniku uspołecznienia szereg zalet życia w zgodzie z naturą. Człowiek naturalny żyje poza jakimkolwiek systemem normatywnym. Cechuje go niezależność od reguł i więzi, a postępuje zgodnie z instynktem samozachowawczym – nie zna zła ani dobra.  Rozum w stanie społecznym powoduje oświecenie, ponieważ rozum to cecha wolnego sprawstwa. To zdolność doskonalenia się. Staje się zatem źródłem nieszczęść. Wydobywa człowieka ze stanu początkowego, czyni go tyranem dla samego siebie. Instynkt był wszystkim dla ludzi w stanie natury, rozum jest wszystkim w staniem społecznym.

Pojawia się paradoks: im większy rozwój tym większa degradacja, bo stan natury charakteryzował się równością w równości, natomiast stan państwowy równością w nierówności. Rozwój społeczno-ekonomiczny przynosi postępującą degenerację kolejnych postaci stanu natury, tak że doświadczenie ostatniej z nich skłania jednostki do zracjonalizowania pojęcia i zasad powszechnej sprawiedliwości. Na tej podstawie Rousseau stara się przedstawić stopniowe przechodzenie ludzkości od stanu pierwotnego, przedspołecznego do czasów mu współczesnych i rozwijającą się stopniowo nierówność społeczną. Ludzie w stanie natury są równi, co oznacza, że nie zachodzi wśród nich zjawisko hierarchicznej władzy i związanych z nią przywilejów jednych i ucisku drugich.

Wynika z tego konkluzja, że społeczeństwo i ustawa spowodowały utratę wolności naturalnej i utrwaliły nierówności. Prawo społeczne jest regułą dla wszystkich, prawo natury tylko między społeczeństwami. Jak twierdzi Rousseau Ten, kto pierwszy ogrodził kawałek ziemi, powiedział <<to moje>> i znalazł ludzi dość naiwnych, by mu uwierzyć, był prawdziwym założycielem społeczeństwa6).

Zmiany, jakim podlega relacja przyroda – człowieka sprawiają, że utrzymanie stanu natury nie jest możliwe. Konieczne jest powstanie społeczeństwa. Umowa społeczna ma być rozwiązaniem tego problemu. Istotą jej zaś jest zupełne oddanie się każdego członka nowopowstającej społeczności ze wszystkimi jego uprawnieniami na jej rzecz. Rousseau chciał znaleźć formę zrzeszenia, która by broniła i chroniła całą siłą wspólną osobę i dobra każdego członka, i przy której każdy, łącząc się ze wszystkimi, słuchałby jednak tylko siebie i pozostał równie wolnym jak poprzednio. Oto jest problem zasadniczy, który rozwiązuje umowa społeczna7). Przekonanie, że moralna wartość jak i normatywna moc instytucjonalnych rozwiązań, którym podlegają ludzie znajdujące swe źródło w ich zgodzie czy porozumieniu stanowi główną ideę umowy społecznej.

Założenie państwa to kontrakt między ludem a zwierzchnikami obranymi specjalną mocą, którego obie strony się zobowiązują do przestrzegania praw. Akt porozumienia dokonuje się poprzez zjednoczenie ludzi we wspólnotę obywatelską. Powstaje ona dla ochrony mienia, życia i wolności każdego człowieka. Zawarcie umowy zmienia prywatnego człowieka w obywatela, a luźne zgromadzenie osób przekształca w ciało polityczne.

Konsekwencjami zawarcia umowy jest powstanie „ciała politycznego i moralnego”. Twór ten Rousseau nazywa „osoba publiczną”. Ważna jest także postać suwerena. Poszczególni ludzie zaczynają pełnić role obywateli oraz poddanych. Władza zwierzchnia ma polegać na wydawaniu ustaw i tworzeniu prawa. Treść prawa powinna być dostosowana do ludu, dla którego jest przeznaczona. Lud zdolny jest przyjąć dobre prawa tylko wtedy gdy nie jest uwikłany w walki wewnętrzne ani konflikty zewnętrzne. Konieczne jest minimum dobrobytu i spokoju wewnętrznego.

Prawodawca ma nauczyć lud, aby znał swoją wolę. Ma to być osoba, która przewyższająca innych pod każdym względem tych, dla których pracuje. „Umysł wyższy”, wolny od zwykłych ludzkich namiętności, nie dbający o własne szczęście, pracujący jedynie dla szczęścia tych, którym nadaje prawa. Przez swą działalność musi wydobyć z ludu autentyczną wolę powszechną. Jej postanowienia automatycznie stają się prawem i muszą być przestrzegane przez jednostkę nawet wówczas, gdy ogół zdecydował odmiennie od jej partykularnych żądań.

Według Rousseau umowa społeczna stwarza warunki i środowisko, w którym człowiek zaczyna działać jako osoba moralna, współuczestniczy w tworzeniu woli powszechnej, poddaje siebie i innych „sprawiedliwości”. Umowa społeczna jest wobec tego wyrazem sprawiedliwości. Przez umowę społeczną człowiek traci wolność przyrodzoną, ale zyskuje wolność społeczną i własność na wszystko, co posiada. Wolność przyrodzona ograniczona była siłą jednostki, wolność społeczna ograniczona jest przez wolę powszechną i posiadanie. W stanie społecznym istnieje także wolność moralna, która czyni człowieka istotą rozumną, bo posłuszeństwo prawu jest wolnością. Umowa zastępuje nierówności fizyczne powstałe w wyniku wolności naturalnej równością moralną i prawną.

Klauzule umowy są określone przez naturę samego aktu – w razie złamania umowy każdy wraca do pierwotnych uprawnień i odzyskuje wolność naturalną tworząc ją umowną. Kontrakt wymaga całkowitego oddania się każdego członka społeczności ze wszystkimi uprawnieniami, bo wtedy sytuacja dla wszystkich jest jednakowa. Wolność każdego wynika z natury. Zrzec się wolności to zrzec się człowieczeństwa, praw ludzkich i obowiązków.

Zupełność oddania się stwarza stan równowagi pomiędzy dążeniami poszczególnych jednostek – nikt nie jest w stanie polepszyć swego położenia kosztem innych. Dzięki temu dobro wspólne – zachowanie społeczeństwa w postaci przyjętej w umowie – znajduje ostateczne oparcie w interesie własnym każdego człowieka z osobna. Twórca tej koncepcji postuluje, aby obywatele wspólnoty politycznej byli kształceni od wczesnego dzieciństwa w wypełnianiu obowiązków obywatelskich. Powinni mieć wpojoną ideę stawiania wspólnoty ponad własne interesy, dlatego Rousseau krytykuje istniejące już społeczeństwa. Uważa, że czynią one człowieka podległym innym ludziom i grupom. Opierają się na współzawodnictwie, a nie współpracy.

Jak już zostało wspomniane ustawy mają być ustanowione w wyniku woli powszechnej. Jest to idea racjonalnej legislacji. Jednakże wola powszechna to nie wola wszystkich. Wola powszechna ma na względzie interes wspólny. Suwerenność to sprawowanie woli powszechnej, która jest niepodzielna. Umowa daje ciału politycznemu władzę absolutną nad wszystkimi członkami, jest nią zwierzchnictwo. Wola powszechna musi odezwać się w każdym uczestniku umowy i stać się ważniejsza niż partykularna.

Dlatego niezbędny jest stopień równości, który uniemożliwiłby uzależnienie człowieka od człowieka. Umowa społeczna powinna stworzyć środowisko, w którym człowiek może zacząć działać jako istota moralna: współuczestnicząc w tworzeniu woli powszechnej, poddać siebie i innych „sprawiedliwości”.

Autor jest świadomy, że wśród obywateli mogą trafić się tacy, którzy skłonni byliby pod wpływem tego co podpowiada im własny interes, korzystać z wszelkich uprawnień i przywilejów jakie stają się możliwe dzięki umowie, a nie wypełniali obowiązków wynikających ze stosunku poddaństwa. Jednak życie społeczne w coraz większym zakresie regulować będą ustawy, dzięki którym powstała w wyniku umowy społecznej wola powszechna stanie się częścią rzeczywistości społecznej. Jednostki będą odczuwać prawo nie jako przymus, ale wyraz celów moralnych stojących przed człowiekiem.

Państwo powstałe w wyniku umowy jest środowiskiem, w którym spełniać się może moralne powołanie człowieka. Wola powszechna stanowi nie tylko wyraz dobrze pojętego interesu własnego (i ogólnego), ale też jest wyrazem sprawiedliwości. Wola powszechna niejako odkrywa to, co stanowi moralną powinność człowieka. Kierując się wolą powszechną, człowiek tym samym spełnia nakazy moralności. Jeszcze inaczej, umowa społeczna jest urządzeniem, które pozwala ludziom odkrywać społecznym wysiłkiem wartości moralne i dostrzec zarazem, że wartości te dzięki właściwościom „środowiska” powołanego przez umowę tożsame są z tym, co jest cenne z punktu widzenia interesu własnego.

Powstanie rządu jest przedmiotem późniejszych ustaw. Rząd jest tylko organem umowy, nie stoi z nim umowa wszystkich ze wszystkimi. Ważny jest także wybór formy rządu, która będzie wyrażała nadrzędny interes całości. Rząd to ciało pośredniczące, ustanowione między poddanymi a zwierzchnikiem dla porozumienia się. Do niego należy wykonywanie ustaw i utrzymanie wolności. Jest to administracja najwyższa składająca się z urzędników i zarządców.

Rousseau jest przeciwny „zrzeszeniom”. Uważa, że ich funkcjonowanie przeszkodziłoby w powstaniu fundamentu woli powszechnej. Nie jest także zwolennikiem podziału władzy. Zwierzchnik ma być jednym ciałem – ludem. Przy stanowieniu prawa powinien się kierować regułami mądrości refleksyjnej. Nieoświecony rozsądek w postaci opinii nie powinien decydować o kształcie prawa.

Rousseau nazywa republiką wszelkie państwa, w którym panują, ustawy, bez względu na formę rządu. Ustawy są warunkami zrzeszenia. Lud powinien być ich twórcą. W zależności od relacji między społeczeństwem a rządem Rousseau zaleca odpowiedni ustrój polityczny. (…) im bardziej rośnie odległość pomiędzy ludem a rządem, tym bardziej uciążliwsze stają się daniny; tak więc w demokracji lud jest najmniej obciążony, w arystokracji bardziej, w monarchii zaś dźwiga ciężar największy. Monarchia zatem jest odpowiednia tylko dla narodów bogatych, arystokracja dla państw średnich pod względem bogactwa i wielkości, demokracja dla państw małych i biednych8).

Wymienia także cechy państwa dobrze urządzonego, którymi są: zamkniętość (pojmowana jako niezmienność, ochrona przed wpływami z zewnątrz, bo tylko stabilność może zapewnić bezpieczeństwo państwa), podporządkowanie obywatela państwu oraz wspólnota moralna (nakazy moralności kierują postępowaniem ludzi). Rousseau porównując oba stany, które zawarł w swojej koncepcji mówi: (…) tu wszystko sprowadza się wyłącznie do prawa silniejszego, a konsekwencji do nowego stanu natury; różni się on jednak od tego, od któregośmy zaczęli, o tyle, że tamten był stanem natury w jej czystości, ten zaś ostatni jest owocem skrajnego zepsucia9).

Wstręt do cywilizacji nowożytnej, przekonanie o bezwzględnym prymacie wartości moralnych, uwielbienie dla wolności, suwerenności i szczerości moralnej, przeświadczenie o tym, że równość stanowi jedną z rzeczy najcenniejszych10) – wszystkie te poglądy, przekonania i cenione wartości Rousseau zawarł w swoich traktatach i rozprawach dotyczących jego wizji umowy społecznej. Cytatem dobrze przedstawiającym jej istotę jest fragment pochodzący z Umowy społecznej – „Człowiek urodził się wolny, a wszędzie jest w okowach”. Tak też Rousseau postrzega człowieka, który ma sprostać swemu moralnemu powołaniu.

Bibliografia
  • Rousseau J.J., Umowa społeczna, Kęty 2002
  • Rousseau J.J., Trzy rozprawy z filozofii społecznej – Rozprawa o pochodzeniu i podstawach nierówności między ludźmi, PWN 1956
  • Filipowicz S., Historia myśli polityczno-prawnej, Gdańsk 2007
  • Łuszczyńska Małgorzata, Umowa społeczna jako fundament życia zbiorowego, [w:] Studia Iuridica Lublinensia 21, Lublin 2014, s. 43-54
  • Porębski C., Umowa społeczna. Renesans idei, Kraków 1999
  • Rau Z., M. Chmieliński M., Umowa społeczna i jej krytycy w myśli politycznej i prawnej, Warszawa 2010
  • Tatarkiewicz W., Historia filozofii tom 2, Warszawa 2005

Ewelina Białkowska – doktorantka na Wydziale Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego

Publikacja finansowana w ramach programu Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego pod nazwą „DIALOG” na lata 2016-2017

   [ + ]

1.M. Łuszczyńska, Umowa społeczna jako fundament życia zbiorowego, Studia Iuridica Lublinensia 21, 2014, s. 49.
2.Tamże, s.47.
3.Tamże, s. 45.
4.Tamże, s. 49.
5.J.J .Rousseau Trzy rozprawy z filozofii społecznej – Rozprawa o pochodzeniu i podstawach nierówności między ludźmi, PWN 1956, s.197.
6.Tamże, s.186.
7.J.J. Rousseau Umowa społeczna, PWN 1966, I.5, s. 21.
8.Tamże, III.8, s. 95.
9.J.J .Rousseau, Trzy rozprawy z filozofii społecznej…, s.226.
10.Cz. Porębski, Umowa społeczna. Renesans idei, Kraków 1999, s.102.