Kultura jako źródło cierpień? O rozważaniach Zygmunta Freuda. Część II. KULTURA.

11.01.2019 6 minuty na przeczytanie artykułu

W pierwszej części artykułu przybliżone zostały rozważania Zygmunta Freuda na temat religii oraz przyczyn ludzkiego cierpienia, którymi były potęga natury, kruchość ludzkiego ciała i niedoskonałość struktur organizacyjnych. Wspólnie regulują one wzajemne stosunki ludzi w rodzinie, państwie i społeczeństwie. Dwa pierwsze źródła są niezaprzeczalne, inny stosunek mają ludzie do trzeciego, czyli społecznej istoty cierpienia. Większość dochodzi do wniosku, że wielka część winy, jeśli chodzi o ludzką nędzę, spada na kulturę, dlatego człowiek byłby o wiele szczęśliwszy, gdyby się jej wyrzekł i wrócił do stanu prymitywnego.

 

Paradoksalnie wszystko to, za pomocą czego starałby się bronić przed cierpieniem, należy właśnie do kultury. Taki sąd związany jest z sytuacją historyczną (wydarzenia historyczne) współczesną tym opiniodawcom. Opanowanie natury (odkrycia) nie jest jedynym warunkiem ludzkiego szczęścia. Jedno jednak jest pewne – nie czujemy się zbyt dobrze w obecnej kulturze, a mnogość jej ograniczeń jest w stanie doprowadzić do poważnych zaburzeń neurotycznych.

Kultura oznacza całą sumę osiągnięć i struktur organizacyjnych, dzięki którym nasze życie stało się różne od zwierzęcych przodków i służy dwóm celom: obronie człowieka przed naturą i regulowaniu stosunków między ludźmi. Za należące do kultury uważa Freud wszelkie czynności i własności, które pomagają ludziom opanować Ziemię i ochronić się przed potęgą natury, czyli wszelkie zdobycze nauki i techniki. Za pierwsze przejawy odwrotu od natury ku kulturze uznał psychoanalityk użycie narzędzi, opanowanie ognia (który wcześniej był tylko symbolem fallicznym, służącym manifestacji swojej siły) i założenie pierwotnych stałych siedzib.

To, nad czym człowiek nie mógł zapanować, i to, co było mu wzbronione, przypisywał bogom. Bogowie ci byli ideałami kulturowymi. Dziś jednak człowiek zbliżył się do tych ideałów, sam stał się niemal bogiem „zaopatrzonym w protezy, organy pomocnicze”, jak stwierdził nie bez ironii Freud. W przyszłości człowiek zapewne w większym jeszcze stopniu zbliży się do wytyczonych sobie celów.

Ale to wszystko nie sprawia, że ludzie czują się szczęśliwsi. Uznajemy wielkość kultury jakiegoś kraju, gdy stwierdzimy, że rozwija się w nim i otacza troską to, co służy opanowaniu Ziemi przez ludzi i obronie ich przed siłami natury. Piękno jest niepożytecznym składnikiem kultury, ale od niej oczekiwanym (np. doniczki z kwiatami na oknach). Wymagamy, aby człowiek kulturalny szanował piękno, kiedy spotyka je w naturze i aby upiększał otaczające go przedmioty. Oznakami kultury są także czystość i porządek. Miernikiem kultury może być, chociażby, częstość używania mydła. Porządek został podpatrzony i wzięty wprost z natury. Jest on niezaprzeczalnie czymś pozytywnym, gdyż umożliwia najlepsze wykorzystanie przestrzeni i czasu. Piękno, czystość i porządek zajmują szczególne miejsce wśród wymogów kultury.

Ważną cechą kultury jest szacunek dla wyższych funkcji psychicznych, dla osiągnięć intelektualnych, naukowych i artystycznych, dla idei, spośród których na pierwszym miejscu znajdują się systemy religijne, a także spekulacje filozoficzne oraz wyobrażenia dotyczące możliwej doskonałości człowieka, narodu i całej ludzkości i wymogi, jakie sobie stawia człowiek w oparciu o te wyobrażenia. Przejawami kultury, będącymi pobudką działania ludzi, są pożytek i uzyskanie rozkoszy, co najlepiej widać na przykładzie działalności naukowej i artystycznej.

Kolejnym wiodącym atrybutem kultury jest sposób uregulowania wzajemnych stosunków społecznych między ludźmi we wszystkich aspektach (rodzina, obywatele państwa, obiekty seksualne). Współżycie między ludźmi jest możliwe, kiedy społeczność silniejsza od każdej jednostki solidarnie postępuje wobec społeczności słabszej. Kiedyś istniała pewna większość silniejsza, stała się więc siłą jednostki. Teraz tą siłą jednostki jest prawo, będące jednocześnie siłą społeczeństwa, które było i jest decydującym krokiem w rozwoju kultury. Jego istota polega na tym, że członkowie społeczeństwa ograniczają możliwości zaspokajania swoich popędów. Następnym wymogiem kultury jest sprawiedliwość, a więc pewność, że raz stworzony porządek prawny nie zostanie pogwałcony na korzyść zaborczej jednostki.

Wolność indywidualna nie jest dobrem kultury. Przez rozwój kultury wolność ta uległa ograniczeniom. Dążenie do wolności kieruje się przeciw formom i wymaganiom kultury lub przeciw samej kulturze. Sublimacja, czyli jeden z obronnych mechanizmów osobowości, polegający na przesunięciu popędu (potrzeb, motywów) z celu, którego nie można zrealizować ze względu na niezgodność z przyjętymi zasadami, na inny, zastępczy obiekt lub czynność, jest cechą rozwoju kultury.

Miłością nazywa Freud związek między mężczyzną i kobietą, którzy w oparciu o swe potrzeby płciowe założyli rodzinę; ale także pozytywne uczucia łączące rodziców i dzieci oraz takie, które istnieją między rodzeństwem. Pierwotnie miłość była miłością zmysłową, później rozdzieliła się na miłość zmysłową i powściągliwą. Z jednej strony miłość sprzeciwia się interesom kultury, z drugiej zaś kultura zagraża miłości ograniczeniami uczuciowymi. Mianowicie, istnieje konflikt pomiędzy rodziną a większą społecznością, bowiem rodzina zamyka się w sobie i nie pozwala na łączenie się w większe grupy społeczne.

Kobiety także popadają w konflikt z kulturą, ponieważ reprezentują interesy rodziny i życia seksualnego, kultura natomiast jest o wiele bliższa mężczyznom, gdyż stawia im nowe zadania i ogranicza popędy, ale jednocześnie odsuwa od życia rodzinnego. Kobieta, widząc taką sytuację, staje się wrogiem kultury. Kultura skłania się do ograniczania życia seksualnego. Jej pierwsza faza rozwoju zabroniła kazirodztwa, teraz zaś zabrania stosunków z tą samą płcią (nazywając je perwersją). Kieruje się tu kultura względami ekonomicznymi, ponieważ energia psychiczna wykorzystywana przy kontaktach seksualnych jest, podług niej, potrzebna do innych celów. Takie ograniczenia stają się źródłem wielkiej niesprawiedliwości i nienawiści wobec kultury.

Neurotycy nie są w stanie znieść tych frustracji życia seksualnego. Tworzą zastępcze środki zaspokojenia, które jednak same przynoszą cierpienie albo są źródłem udręki, kiedy stwarzają trudności we wspołżyciu ze społeczeństwem. Wrogość między kulturą a życiem seksualnym rodzi się z faktu, że miłość seksualna jest związkiem dwojga osób, podczas gdy kultura opiera się na związku między większą grupą ludzi.

Jeden z wymogów kulturalnego społeczeństwa, tzn. „kochaj bliźniego swego, jak siebie samego” może być wyjaśnieniem wrogości kultury do miłości seksualnej. Miłość taka nie zważa na korzyści, jakie może przynieść ani na to, czy ten ktoś może stać się obiektem seksualnym. Trudne jest wzbudzenie w sobie takiego uczucia, zwłaszcza, kiedy jego podmiot jest wrogo do nas nastawiony. Miłujemy tych, którzy nam nie szkodzą.

Istnienie agresywności, którą wyczuwamy w nas i podejrzewamy u innych, jest czynnikiem zakłócającym nasz stosunek do bliźnich i zmuszających kulturę do jej tłumienia. Kultura musi używać wszelkich środków, aby hamować agresywne popędy człowieka. Udaje jej się opanować żądzę agresji jednostki przez to, że ją osłabia i rozbraja

Kultura wymagająca tak wielkich ofiar nie tylko od życia seksualnego, lecz także od agresywnych skłonności człowieka, w rzeczy samej zniechęca do siebie człowieka, któremu trudno w takich warunkach osiągnąć konsensus. Freud konkluduje, iż istota, która przyswoiła sobie atrybuty kulturowe, zamieniła możliwość szczęścia na poczucie bezpieczeństwa.

Aby zostać przez kulturę w pełni ukształtowanym, należy odrzucić istnienie pierwotnej zdolności rozróżniania między dobrem a złem. Osadza się ona jako obcy wpływ, który podpowiada nam, co jest dobre, a co złe. Wpływ ten to motyw, który najlepiej można by określić lękiem przed utratą miłości albo udowodnieniem naszych „grzesznych” intencji przed niezależnym i uznanym autorytetem. Lęk ów nazywany jest poczuciem winy – „nieczystym sumieniem”. Wyrzeczenie się popędu jest w tym przypadku względnie łatwe i nie pozostawia żadnego poczucia winy.

Istnieje jeszcze drugi typ lęku, tzn. lęk przed superego. Stanowi ono wewnętrzną reprezentację wartości moralnych i ideałów uznawanych przez daną społeczność, które przekazywane są dziecku przez rodziców w procesie socjalizacji. Jest to instancja „moralna”, dążąca do doskonałości (w przeciwieństwie do id kierującego się zasadą przyjemności). Główne funkcje superego to hamowanie impulsów id i przekonywanie ego, aby cele realistyczne zastąpiło moralnymi. Tutaj wyrzeczenie się popędu nie wystarcza, bowiem samo pragnienie pozostaje i nie daje się ukryć przed superego.

Dążenie do indywidualnego szczęścia i jedności z ludźmi (której wydatnie pomaga religia) jest w świetle korelatów kulturowych paradoksalne – bo przeciwstawne. Oba te procesy są do siebie wrogo nastawione.

Superego kultury opiera się na oddziaływaniu wielkich osobistości przywódczych, ludzi o wielkiej sile ducha. Kultura stawia sobie idealne wymagania, których niespełnienie powoduje „lęk sumienia”. Wymagania, które dotyczą wzajemnych stosunków między ludźmi, nazywają się etyką. Etyka jest próbą terapii, wysiłkiem osiągnięcia za pomocą nakazów superego tego, czego nie dało się uprzednio osiągnąć przez dawniejszą pracę kulturową. Nakaz „kochaj bliźniego swego, jak siebie samego” jest obroną ludzkiej agresji i doskonałym przykładem postępowania superego kultury.

 

Marcin Dobrowolski

Publikacja finansowana w ramach programu Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego pod nazwą „DIALOG” na lata 2018-2019