Korzyści i zagrożenia płynące z naukowej współpracy międzynarodowej

02.03.2019 2 minuty na przeczytanie artykułu

Twierdzenie, że współczesny świat jest oparty na wiedzy to truizm. Znacznie ciekawszym jest pytanie o to w jaki sposób można jeszcze efektywniej korzystać z dostępnych zasobów i opracować nowe rozwiązania.

Jedną z najistotniejszych dróg mogących odpowiedzieć na te wyzwania jest współpraca międzynarodowa na gruncie naukowym. Pierwszym aspektem wartym przeanalizowania są międzynarodowe granty badawcze. Dzięki nim możliwa jest nie tylko współpraca między badaczami czy tworzenie międzynarodowych zespołów naukowych, ale także równoległe prowadzenie badań naukowych w wielu różnych krajach. Pozwoli to na weryfikację na ile dana teoria okaże się uniwersalna – w jakim stopniu wnioski pokrywają się ze sobą. Dzięki temu określone rozwiązania czy teorie mogą zostać wykorzystane w odmiennych kontekstach kulturowych. Udział w międzynarodowych grantach to również wymiana dobrych praktyk, metod badawczych czy procedur, prowadząc tym samym do unowocześnienia i wypracowania wspólnych standardów w kontekście następnych przedsięwzięć.

Innym ważnym, a w wielu dyscyplinach wręcz kluczowym zagadnieniem jest powstanie instytucji o charakterze badawczym o charakterze międzynarodowym. Czuwają one nad standardami danej dyscypliny czy najważniejszymi projektami. Monitorują także rozwój danej dziedziny, dzięki czemu stanowią punkt odniesienia dla kolejnych prac.

Internacjonalizacja badań objawiająca się w publikowaniu również w językach obcych sprzyja upowszechnieniu wyników badań – dzięki niej z rezultatami może zapoznać się szerokie audytorium. Tę rolę odgrywają prestiżowe czasopisma na których łamach publikują wybitni badacze z całego świata bądź konferencje i sympozja naukowe o charakterze międzynarodowym. To także okazja do wzbogacania swojego warsztatu badawczego o podejścia wywodzące się z odmiennych kontekstów kulturowych czy technologicznych.

Potencjalnym zagrożeniem radykalnego umiędzynarodowienia nauki może być jej nadmierna centralizacja. Przeciwnicy „naukowej globalizacji” zwracają bowiem uwagę na fakt, że najbardziej prestiżowe czasopisma czy wydarzenia naukowe związane są ze stosunkowo niewielką liczbą najbogatszych państw. To powoduje, że zawsze wspierane będą teorie i badacze należący do tego samego kręgu kulturowego i nikt nie zwróci uwagi np. na odrębność relatywnie niewielkiego i niezaawansowanego technologicznie terytorium. Co więcej, koncentracja na grupie przedsięwzięć i czasopism uznanych za najbardziej prestiżowe może prowadzić do szkodliwego dla lokalnych wspólnot drenażu mózgów i jeszcze większych dysproporcji społecznych między zamożnymi i biednymi obszarami. Co więcej, problemem może być także zubożenie języków ojczystych wielu państw w długofalowej perspektywie – badacze traktujący angielski jako swój język roboczy nie będą przykładać wagi do tłumaczenia nowych zjawisk na mniej popularny język.

Receptą i formą pogodzenia możliwości i zagrożeń jest umiejętność znalezienia balansu między podkreślaniem wagi badań o charakterze lokalnym bądź krajowym a międzynarodowym. Niewątpliwie globalizacja przekłada się również na zmiany we współczesnej nauce – odwrócenie się do niej plecami może prowadzić do całkowitej marginalizacji. Z drugiej strony, zapominanie o działaniach w mniejszej skali może nie tylko prowadzić do niekorzystnych skutków ekonomicznych, ale również utraty tożsamości.

Publikacja finansowana w ramach programu Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego pod nazwą „DIALOG” na lata 2018-2019