JAPONIA – między cywilizacją i kulturą [CZĘŚĆ 1]

25.03.2017 3 minuty na przeczytanie artykułu
W stronę Japonii – cywilizacja jako zespół systemów

pixabay.com/AG2016/CC0 Public Domain

Cywilizacja i kultura – to dwa popularne terminy, którymi posługujemy się z przekonaniem, że raczej wiemy, co one oznaczają. Jednak często nie potrafimy precyzyjnie rozróżnić ich znaczeń, zwłaszcza że są one rozmaicie definiowane nawet w fundamentalnych źródłach.

 

Wystarczy zajrzeć do Wielkiej Encyklopedii PWN , by uświadomić sobie, jak nieprecyzyjne jest stosowanie słowa „cywilizacja”. Z definicji głównej – zamieszczonej w cytowanej encyklopedii – wynika, że od końca XVIII wieku było to „określenie stanu osiąganego przez ludzkość dzięki postępom ogłady i doskonalenia się”.[1]

W kolejnych siedmiu definicjach wyróżniono cywilizację jako „kierunek postępu ludzkości”, lub jako „synonim kultury”, czy „szczególną kategorię zjawisk kulturowych”, lub jako „przeciwieństwo kultury”, a nawet jako  „wyodrębnioną część ludzkości”. Termin ten jest wykorzystywany również jako „kategoria analizy historycznej”. Są również i takie zastosowania terminu jak „cywilizacja miłości” i „cywilizacyjne choroby”. Wszystkie koncepcje są syntetycznie, jasno opisane. Niewątpliwie, zasługują więc na zapoznanie się z nimi, ponieważ mogą ułatwić analizę dorobku ludzkości. Co prawda nie ma w tej encyklopedii opisu „cywilizacji wojny”, chociaż byłby bardzo przydatny dzisiaj, na początku XXI wieku, w którym jednym z głównych tematów dyskursu politycznego w kręgach decydentów i „wiodących mediów” jest  uzasadnianie  potrzeby zbrojeń.  Nic dziwnego, że pojawiły się sugestie, iż również w Polsce zapanowała „cywilizacja wojny”.

Warto też przypomnieć kilka tytułów na temat cywilizacji, dostępnych również w języku polskim. Oto Niall Ferguson w książce Cywilizacja. Zachód i reszta świata (2011)  opisał cywilizację zachodnią z punktu widzenia takich kategorii jak rywalizacja, nauka, własność, medycyna, konsumpcja i praca. Natomiast Fernand Braudel w Gramatyce cywilizacji (2006) cywilizację identyfikuje z przestrzenią, społeczeństwami, gospodarkami, ale też z mentalnością zbiorową i  trwałością. Wobec tego cywilizacja jest domeną czasu długiego, „nitką odwijającą się z kłębka bez końca”.[2]

Ten słynny badacz historii twierdzi, że cywilizacje objawiają się pod postacią struktur i schematów, nieco abstrakcyjnych, ale fundamentalnych. Podkreśla przy tym, że cywilizacja jest „tym, co podczas burzliwej, gęstej od wydarzeń historii jakaś grupa ludzi przechowała i przekazała następnym pokoleniom jako swoje najcenniejsze dobro.”[3] Nie godzi się jednak z twierdzeniem, że między cywilizacją a historią należy postawić znak równości. Co prawda, obejmuje ona wszystkie dziedziny historii, ale czyni to z pewnej perspektywy,  nie jest bowiem historią róż, by posłużyć się porównaniem Bernarda Fontenelle’a, nawet najpiękniejszych, lecz historią ogrodnika[4].

Braudel przywołuje dwu innych badaczy dziejów, pisząc:

Historycy słusznie obawiają się zbyt śmiałych podróżników: takich jak Oswald Spengler i  Toynbee. Historia mająca aspiracje do wielkiej syntezy nie może abstrahować  od konkretnej rzeczywistości, od liczb, map, dokładnej chronologii, nie może być niesprawdzalna[5]

Przypominając autorów swego czasu poczytnych  dzieł – Zmierzchu ZachoduStudium historii – poświęconych refleksji nad  dorobkiem ludzkości, a więc zarówno cywilizacji, jak i filozofii historii i kultury, pragnę odnotować osobiste związki ze wspomnianymi książkami. A mianowicie nazwisko Toynbeego poznałem już w czasie studiów w latach pięćdziesiątych XX wieku dzięki koledze z roku, sinologowi i maniakowi historii, Staszkowi Pawelczykowi. Natomiast Spengler fascynował (pewnie nie tylko mnie)  chyba od lat sześćdziesiątych, gdy trafiłem na fragmenty tekstu i omówienia  Zmierzchu Zachodu. Od tego czasu Spengler stał się na pewien czas zjawiskiem intrygującym, może czymś takim, co dzisiaj nazywa się dziełem „kultowym”. Pamiętajmy, że ten pesymistyczny historiozof  prognozował  upadek Zachodu po doświadczeniach I wojny światowej. Zachód jednak przetrwał jeszcze II wojnę, ale dziś znów pojawiły się obawy o  zmierzch Europy, wyrażane określeniem „post-west”,  raczej kryjącym „zmierzch” czy „upadek”, ale sugerującym konieczność zmiany układów, w których Zachód przestanie być centrum politycznym i militarnym.

Aby zrozumieć czym jest cywilizacja musimy zająć się nie tyle gramatyką cywilizacji (w liczbie mnogiej), ile analizą konkretnych przypadków[6]

– napisał  Fernand Braudel, poprzedzając rozważania  na temat cywilizacji pozaeuropejskich, tzn. islamu, Czarnej Afryki i  Dalekiego Wschodu. Następnie Europy i Ameryki.

Nie można też pominąć również bardzo interesującej książki pt.  Cywilizacje. Kultura, ambicje i przekształcanie natury, w której Felipe Fernández-Armesto podejmuje próbę zmiany sposobu myślenia o cywilizacji i przedstawienia jej raczej jako relacji między człowiekiem a jego otoczeniem. Autor opiera się na systemie podziału biosfery i wyróżnia  cywilizacje pustyni, tundry, lodu, stepów, lasów tropikalnych, gleb aluwialnych, dolin wielkich rzek Azji, czy gór, obrzeży wód i  przestrzeni oceanicznych.

Są też dzieła skoncentrowane na systematycznym opisie dziejów jednego  kraju, jak np. stosunkowo nowa Historia cywilizacji amerykańskiej Zbigniewa Lewickiego lub klasyczna Cywilizacja chińska  Marcela Graneta (1884-1940).

Dokonawszy przypomnienia podstawowych lektur z zakresu teorii oraz wielorakich prób opisu cywilizacji, możemy wrócić do początku, czyli do wyjaśnienia podstaw definicji różnicujących „cywilizację” i „ kulturę” w ujęciu teoretyków japońskich.

***

Kolejne artykuły z cyklu JAPONIA – między cywilizacją i kulturą – już wkrótce!

[1] Wielka Encyklopedia PWN, Warszawa 2002., t.6,  s.278-281.

[2] Fernand  Braudel, Gramatyka cywilizacji, przeł.  Hanna Igolson-Tygielska,  Oficyna Naukowa, Warszwa 2006, s.69.

[3] Ibidem.

[4] Ibidem.

[5] Ibidem.

[6] Ibidem.

Publikacja finansowana w ramach programu Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego pod nazwą „DIALOG” na lata 2016-2017