Jak inwestować z głową

23.10.2017 7 minuty na przeczytanie artykułu

pixabay.com

Marzeniem prawie każdego młodego człowieka, gdy tylko postawi on pierwsze kroki na swojej „dorosłej” ścieżce jest osiągnięcie tak zwanej „samodzielności finansowej”. Pierwsza praca, pierwsze dochody – to początkowy etap realizacji tego marzenia. Po pewnym czasie stały miesięczny przychód da poczucie stabilizacji, a otaczający świat zacznie oferować różnego rodzaju możliwości pomnożenia zgromadzonych oszczędności. Jednak dla niewprawionej osoby rynek finansowy może być miejscem pełnym pułapek, w szybkim tempie sprawiającym, że powiedzenie uczyć się na własnych błędach stanie się jej bardzo bliskie.

 

Jak nie dać się zmanipulować? Jak nie dopuścić do poniesienia dotkliwych konsekwencji własnej niewiedzy lub chęci osiągnięcia szybkiego sukcesu? Ekonomiści i doradcy finansowi z całego świata oferują szereg bezpiecznych rozwiązań, które mogą pomóc nie tylko w zbilansowaniu swojego budżetu, lecz także nauczyć umiejętnego zarządzania swoimi finansami.

Zmień myślenie!

Wbrew powszechnej opinii nie musisz być bogaty by zacząć odpowiedzialnie inwestować i liczyć na sukces. Nawet pierwsze zarobione sto złotych może być świetnym startem. Co najważniejsze jednak, należy określić swoje finansowe cele a także trzeba znaleźć odpowiedni rodzaj inwestycji, w której ulokujemy swoje pieniądze. Inwestowanie wymaga czasu, cierpliwości i konsekwencji – aby osiągnąć sukces nie możemy poddawać się presji otoczenia i własnym ambicjom szybkiego zarobku. Warto również rozróżniać inwestowanie od hazardu. Inwestowanie bowiem opiera się przede wszystkim na logicznym i świadomym ukierunkowywaniu naszego przychodu i może być w większym lub mniejszym stopniu kontrolowane przez nas. Hazard z kolei jest oddawaniem swoich pieniędzy w ręce fortuny, która bywa tyleż zmienna co ślepa i przeważnie powoduje jedynie odnotowywanie strat w naszym planie finansowym. Istotna jest też zmiana myślenia o samym pojęciu inwestycji. Choć wielu utożsamia to słowo z obracającymi ogromnymi środkami finansowymi rekinami z Wall Street, to jest to wyobrażenie odrealnione. Celem inwestycji jest zgromadzenie środków finansowych na realizacje pewnych założeń, które najczęściej niewiele mają wspólnego z wielkim biznesem. Zagraniczne wakacje, kupno samochodu czy lodówki na raty i finansowe zabezpieczenie ich spłaty, czy nawet uregulowanie wcześniejszych zobowiązań. Tak pojęte inwestowanie, choć przyziemne i może nawet nudne, stanowi jednak istotę czynności inwestycji.

Słodkie kłamstwo Hollywood

Day trading najbardziej przypomina stereotypowe wyobrażenie o inwestowaniu znane z kinematografii, jest to jednak wyzwanie prawdziwie ekstremalne. W dużym skrócie polega on na bardzo uważnym śledzeniu notowań giełdowych i przeprowadzaniu śróddziennych transakcji dotyczących konkretnych aktywów. Zyski – jak sama nazwa wskazuje – osiąga się dziennie i operuje się głównie na własnej umiejętności jasnej i racjonalnej oceny sytuacji. Problem w tym, że koniec końców jest to zajęcie na „pełny etat”, wymagające ogromnej samokontroli i wiedzy. Niewiele ma też wspólnego z inwestowaniem, gdyż wiążę się z dużym ryzykiem i codziennym upłynnianiem swoich zasobów finansowych. Day trading może brzmieć zachęcająco i ekscytująco, kusząc ewentualnymi szybkimi efektami działań. Koniec końców jest jednak zupełnie niepraktyczny, a ponadto należy zauważyć, że w przypadku krótkoterminowego inwestowania niskich nakładów finansowych, duża część potencjalnych zysków zostanie zredukowana przez poniesione koszty transakcyjne..

Pieniądz=papier?

Przy inwestowaniu należy pamiętać, że nie tylko „papier stanowi pieniądz”. Lokowanie pieniędzy w metale szlachetne – przede wszystkim złoto – cieszy się ogromną popularnością nie tylko wśród osób, które snują kasandryczne wizje o upadku globalnego rynku i szukają alternatywnych rozwiązań płatniczych. Obecnie nawet 20% wydobytych zasobów złota stanowi rezerwy banków centralnych i największych organizacji finansowych na świecie. Skąd taka popularność? W tym przypadku siła tkwi w prostocie – złoto od tysięcy lat stanowiło powszechnie stosowaną formę przechowywania wartości (tezauryzacji). Co więcej – jego cena ciągle ulega zmianie i przy okazji często służy również innym celom. W związku z tym nie tylko inwestowanie swoich finansów w sztabki złota jest pomysłem na odniesienie ewentualnych korzyści– choć niekoniecznie inwestycyjnych. Nie wszystko bowiem złoto co się… złoci. Skupowanie biżuterii czy monet kolekcjonerskich (które jednak mogą zyskać na wartości – nie będzie to jednak miało związku z samą zawartością w nich złota, ale ich unikatowością na rynku) nie jest najlepszym pomysłem na inwestycje – obarczone są one wysokimi kosztami pobocznymi, a zawartość w nich czystego kruszcu nigdy nie jest stuprocentowa. W związku z tym złoty pierścionek, choć niewątpliwie cieszy oko – nie sprawdzi się jako finansowe „zabezpieczenie”. Niemniej jednak i na rynku złota potencjalny inwestor spotka się z różnorodnością – oprócz sztabek można również inwestować w monety bulionowe (nie mylić z kolekcjonerskimi). Moneta taka działa na zasadzie odwrotnej niż kolekcjonerska – im popularniejsza tym łatwiejsza w sprzedaży, gdyż wartość „znanej” monety  jest prosta do zweryfikowania. Dodatkowo, monety te to właściwie „czysty” kruszec (ponad 99% zawartości danego metalu), mogą stanowić środek płatniczy (choć nie zawsze i nie wszędzie akceptowalny – najpopularniejsza bodaj moneta bulionowa, południowoafrykański Kruggerand, choć w praktyce nieużywany, oficjalnie jest traktowany jako taki), a także najczęściej opisane są nie nominałem, jak w przypadku „zwykłych” monet, a zawartością w nich kruszcu (przykładowo wspomniany już 1 Kruggerand  zawiera 1 uncję czystego złota, mimo że sama moneta waży nico więcej ze względu na niewielki dodatek miedzi). Cena monety bulionowej jest ściśle związana z rynkową wartością złota, co jest dodatkowym atutem inwestycyjnym. Choć skupowanie złota jest sprawdzoną i jedną z najbardziej popularnych metod inwestycyjnych, to ceny tego kruszcu  również podlegają prawom rynku, w związku z czym mogą się wahać i koniec końców zamiast zysku możemy odnotować stratę.

Lokaty i obligacje skarbowe

Najpopularniejszymi sposobami inwestowania swoich pieniędzy są lokaty. Choć wielu z nas inwestuje niejako „nieświadomie”, gdyż lokowanie swoich oszczędności w bankach niekoniecznie – i jak się okazuje niesłusznie – kojarzy nam się ze sposobem na zarabianie. Takie myślenie spowodowane jest głównie tym, że choć lokaty są najpewniejszą inwestycją (chyba, że przydarzą się sytuacje kryzysowe i nadzwyczajne – jak załamanie gospodarcze czy bankructwo banku) to przynoszą relatywnie małe zyski w stosunku do zainwestowanej kwoty. Przykładowo inwestując 1000 zł przy  oprocentowaniu lokaty wynoszącym 3% w skali roku, w ciągu 12 następnych miesięcy wzbogacimy się o 30 zł. Przy lokatach najlepiej sprawdza się powiedzenie pieniądz rodzi pieniądz, co potwierdza najprostsza matematyka. Istnieją oczywiście różne wariacje tego systemu – prezentowana tutaj wersja jest najbardziej podstawową – oprócz lokat o oprocentowaniu stałym, możemy wybrać lokaty o oprocentowanie zmiennym. Dają one możliwość zarobienia większej sumy pieniędzy, jednak najprościej rzecz ujmując, nie są „dla wszystkich” – by czerpać rzeczywiste korzyści z takowej lokaty i nie ponieść straty należy posiadać wiedzę na temat kierujących rynkiem zmiennych oraz z wyprzedzeniem dostrzegać zmiany w gospodarce, mogące przyczynić się do obniżenia lub podwyższenia stóp procentowych. Jeśli nastawiamy się na inwestowanie pieniędzy na lokatach nie tyle dla bezpieczeństwa i komfortu (co czyni większość z osób udających się do banku by ulokować w nim swoje oszczędności) ile dla próby „zarobienia” na nich, można włączyć kalkulator, wziąć do ręki kartkę i ołówek i zabrać się za obliczanie plusów i minusów wynikających z inwestowania swoich pieniędzy na lokatach krótkoterminowych, długoterminowych czy wspominanych lokatach o zmiennym oprocentowaniu. Rynek produktów finansowych oferuje w tym zakresie naprawdę dużo możliwości, o szczegóły których możemy dokładnie wypytać w każdym banku.

Kwestią inną są obligacje skarbowe. Emitowane są one przez Skarb Państwa i, mówiąc w najprostszy możliwy sposób, polegają na udzielaniu pożyczki państwu przez obywatela. Nagrodą za udzielenie takiej finansowej zapomogi państwu jest zaświadczający o dokonaniu takiego aktu dokument oraz wymierne korzyści majątkowe w postaci zagwarantowanych odsetek (tzw. kuponu) od pożyczonej kwoty. O ile Skarb Państwa zarówno w teorii jak i w praktyce jest wierzycielem idealnym, ponieważ mamy niemalże pewność co do zwrotu zainwestowanych pieniędzy, to jednak i tu pojawiają się pewne problemy. Związane one są głównie jednak z samym sposobem działania obligacji. Są one wystawiane na pewien (sprecyzowany) okres czasu – zazwyczaj nie krótszy niż kilka lat. Rodzi to pewne logiczne, choć często nieanalizowane dogłębnie ryzyko – co jeśli sytuacja materialna inwestora znacząco pogorszy się przez ten czas? Obligacje gwarantują zwrot pieniędzy tylko wtedy, gdy uda nam się utrzymać je w naszym posiadaniu do czasu przekroczenia ich „terminu ważności” (nazywanego fachowo „terminem wykupu”). Wówczas otrzymujemy nasze pieniądze z powrotem, a także bonus w postaci należnych nam odsetek. Jeśli jednak będziemy musieli z różnych powodów sprzedać obligacje przed przekroczeniem wspomnianego „terminu wykupu” – wówczas nasza inwestycja przestanie być zabezpieczonym przez Skarb Państwa zobowiązaniem, a stanie się w pewnym sensie towarem. W związku z czym podlegać będzie tym samym mechanizmom rynkowym co każdy inny towar. To z kolei powoduje ryzyko utraty części zainwestowanych środków z powodu zmiany wartości obligacji. Przed zakupieniem obligacji Skarbu Państwa należy zatem w miarę możliwości przeanalizować na jak długi czas możemy „zamrozić” nasze pieniądze w tych instrumentach. Ważne jest jednak, że ryzyko to dotyczy głównie obligacji kilkunasto- lub kilkudziesięcioletnich. Ceny obligacji – za wyjątkiem sytuacji kryzysowych – zazwyczaj nie ulegają radykalnym zmianom, a i dla inwestora prostsze jest finansowe zabezpieczenie kilku lat niż kolejnej dekady czy dwóch. I choć obligacje rzeczywiście są inwestycją bardzo pewną, to opisane tutaj ryzyko – choćby nie wiadomo jak minimalne, zawsze trzeba mieć z tyłu głowy.

Przede wszystkim bezpieczeństwo

Jak już ustaliliśmy – rozsądek przy inwestowaniu to rzecz kluczowa. Wynika z tego ważna lekcja – nie należy inwestować w instrumenty nieznane, niesprawdzone lub takie, których działania nie rozumiemy. Piramidy finansowe nikomu jeszcze nigdy nie wyszły na dobre (nie opłaca się nawet być założycielem takowej – zdecydowana większość z nich w końcu trafia przed oblicze sprawiedliwości). Nie warto również inwestować na giełdzie na bazie „sprawdzonych” informacji wykupionych w Internecie czy zasłyszanych od zaprzyjaźnionych osób. Każda operacja finansowa musi zostać przez nas zawczasu starannie przemyślana, a decyzja o jej podjęciu nie może być oparta na przeczuciach, ale na podstawie ciągle pogłębianej wiedzy teoretycznej i praktycznej. Interesowanie się innowacyjnymi sposobami inwestycji nie jest jednak pomysłem z góry skazanym na porażkę – o ile przy podejmowania decyzji będziemy opierać się na zdrowym rozsądku i dogłębnie przestudiujemy temat. Wszelkie bowiem propozycje inwestowania w nowe, „cudowne” metody, które zapewnią nam w krótkim czasie ogromny zysk, oferując przy tym „zero ryzyka” czy „100% gwarancji sukcesu”, można włożyć między bajki, i nie należy ich rozpatrywać w kategoriach poważnych propozycji. Dla początkującego inwestora., najlepszym rozwiązaniem jest znalezienie stabilnych i sprawdzonych możliwości inwestowania. Nim jednak na dobre zaczniemy skupować złoto bądź staniemy się potentatami na rynku nieruchomości, warto skupić się na sprawach najprostszych. Zbilansowanie budżetu domowego, wyznaczenie sobie realnych celów, ustalenie priorytetów (za pojęciem, którym ukrywa się najprościej mówiąc odmówienie sobie kilkunastu „małych” przyjemności na rzecz jednej „dużej”) oraz ciągła edukacja finansowa. Obecny rynek oferuje mnogie rozwiązania, jedne bardziej, inne mniej opłacalne dla potencjalnych inwestorów. Czasami jednak najlepszą inwestycją jest po prostu świadome prowadzenie swoich finansów pozwalające uniknąć nam popadnięcia w długi.