Inwestowanie w obligacje

22.05.2017 3 minuty na przeczytanie artykułu

Artykuł redakcyjny

pixabay.com

Ostatnie lata są dla polskiej gospodarki wyjątkowym okresem. W dobie rekordowo niskich stóp procentowych znalezienie dobrej i bezpiecznej inwestycji to wyzwanie. Czy są nimi obligacje?

 

W podręcznikach do ekonomii obligacje, w szczególności skarbowe (dłużne papiery wartościowe gwarantowane przez Skarb Państwa) od zawsze prezentowane były jako stabilna i relatywnie bezpieczna, choć mało zyskowna forma lokowania oszczędności.

canva.com

O co chodzi z tymi stopami?

Ostatnie lata wymusiły na inwestorach ponowne przeanalizowanie atrakcyjności obligacji. Dlaczego? W większości państw wysoko rozwiniętych obniżono stopy procentowe do rekordowo niskiego poziomu. Stopy procentowe (w Polsce ustalane przez Radę Polityki Pieniężnej) w wielkim skrócie determinują krótkoterminowy koszt kapitału, czyli wskazują jaki jest (wyrażony w stosunku rocznym) koszt pożyczenia pewnej sumy pieniędzy na krótki termin.

Niski poziom stóp procentowych wynika przede wszystkim z niskiej stopy inflacji, czyli wzrostu cen dóbr i usług w gospodarce. Im niższy koszt pożyczania pieniędzy, tym firmy i osoby fizyczne chętniej pozyskują finansowanie, a następnie przeznaczają środki na, odpowiednio, inwestycje i konsumpcję. To z kolei przyczynia się do wzrostu cen. Ponieważ okres bardzo niskiej stopy inflacji (a nawet deflacji, czyli spadku cen) utrzymywał się dość długo, w związku z tym od dłuższego czasu również stopy procentowe są na niskim poziomie.

Jaki płynie z tego wniosek dla każdego z nas? Wydawać by się mogło, że nasza skłonność do oszczędzania powinna wynikać bezpośrednio z poziomu stóp procentowych. Im są one niższe, tym mniej pieniędzy otrzymujemy za „pożyczone” państwu lub przedsiębiorstwom pieniądze. Przy analizie opłacalności oszczędzania lub inwestycji warto jednak brać pod uwagę realne stopy procentowe, czyli w przybliżeniu nominalne oprocentowanie pomniejszone o stopę inflacji.

Ile za obligację?

By odpowiedzieć sobie na pytanie związane z opłacalnością zakupu obligacji, przeanalizujmy, ile dziś można na nich zarobić. Dwuletnie oszczędnościowe obligacje skarbowe, sprzedawane w lutym 2017 r. przez Skarb Państwa, były oprocentowane 2,1% rocznie. Oznacza to, że jeśli na ich zakup wydamy np. 10 tys. zł, to w ciągu roku zarobimy 210 zł, a po zapłaceniu podatku od dochodów kapitałowych będzie to około 170 zł.

Weźmy pod lupę inną, bezpieczną formę oszczędzania – lokaty bankowe. Dlaczego bezpieczną? Ponieważ wypłatę depozytów w bankach gwarantuje Bankowy Fundusz Gwarancyjny (BFG). Oprocentowanie lokat różni się w poszczególnych bankach i zależy od dodatkowych wymogów związanych z tymi lokatami (np. konieczność założenia ROR, przelewania wynagrodzenia itp.). Przeciętnie jednak nie odbiega istotnie od oprocentowania oszczędnościowych obligacji skarbowych. W lutym 2017 r. można było jednak znaleźć dwuletnie lokaty oprocentowane nawet 2,8%. Oznacza to, że lokując 10 tys. zł w ciągu roku moglibyśmy zarobić netto 226,8 zł.

Przy porównywaniu lokat z oszczędnościowymi obligacjami skarbowymi warto również porównać warunki przedterminowego zakończenia oszczędzania. Banki przy wcześniejszej likwidacji lokaty niejednokrotnie pozbawiają nas zgromadzonych odsetek. W przypadku dwuletnich oszczędnościowych obligacji skarbowych chcąc wycofać środki przed wykupem tych obligacji musimy od naszego zysku odliczyć maksymalnie 70 groszy na jedną obligację (jeśli odsetki stanowią mniej, to odliczamy jedynie odsetki).

canva.com

Wyższy potencjalny zysk = większe ryzyko

Przyglądając się ofercie lokat i oszczędnościowych obligacji skarbowych szybko można zaobserwować, że przeciętnie im dłuższy termin ich zapadalność, tym wyższe oprocentowanie. Wynika to przede wszystkim z dwóch czynników. Po pierwsze z preferencji płynności – wolimy nie blokować naszych środków na długi okres. Po drugie z ryzyka stopy procentowej – lokując środki na dłuższy okres ponosimy większe ryzyko, że w międzyczasie stopy procentowe wzrosną i gdybyśmy mieli nasze oszczędności do dyspozycji to moglibyśmy ulokować je na wyższy procent. Jeśli zatem decydujemy się zablokować środki na dłużej to z tytułu wspomnianych czynników oczekujemy odpowiedniej rekompensaty w postaci wyższych odsetek.

W przypadku obligacji korporacyjnych wyższa rentowność w porównaniu z obligacjami skarbowymi lub lokatami nawet dla tych samych terminów zapadalności wynika z kolei z ryzyka kredytowego. Z uwagi na wyższe prawdopodobieństwo, że nie otrzymamy całości odsetek lub nawet kapitału, oczekujemy wyższej stopy zwrotu (tzw. premii za ryzyko).

Obligacje a emerytura

Warta przeanalizowania jest również opcja zakupu obligacji jako instrumentu służącego oszczędzaniu na emeryturę. Można tu skorzystać np. z indywidualnego konta emerytalnego (IKE). Podstawową zaletą tego rozwiązania jest zwolnienie z podatku od dochodów kapitałowych, pod warunkiem że środki wypłacimy dopiero po osiągnięciu wieku emerytalnego.

Niezależnie od wszystkiego, warto wykorzystać obligacje do budowania portfela inwestycyjnego. Jeśli część środków ulokujemy w obligacje skarbowe to w połączeniu z instrumentami bardziej ryzykownymi pozwoli nam to lepiej zdywersyfikować portfel, a tym samym uzyskać korzystniejszą relację oczekiwanej stopy zwrotu do ponoszonego ryzyka.

Nie zapominaj o inflacji

Każdorazowo przy oszczędzaniu lub inwestowaniu należy pamiętać o inflacji, czyli o wzroście cen dóbr i usług w gospodarce. Konsekwencją takiego zjawiska jest realny spadek wartości pieniądza. Z upływem czasu za tę samą kwotę możemy bowiem kupić mniejszą ilość tego samego dobra. Pamiętajmy więc, że jeśli stopa inflacji wyniosła tyle samo co oprocentowanie obligacji lub lokaty (w ujęciu netto) to realnie nie zarobiliśmy nic, lecz jedynie zachowaliśmy dotychczasową realną wartość naszych oszczędności.