Energetyczna potęga. Na czym stoi chiński kolos?

20.03.2017 2 minuty na przeczytanie artykułu

pixabay.com/CC0 Public Domain

Teoretycznie to socjalistyczna gospodarka w ramach której działa jedna z największych giełd na świecie. Większość dużych firm wciąż kontroluje państwo, tolerując jednak własność prywatną. Na czym opiera się chiński „socjalistyczny kapitalizm”?

 

Chiny na przestrzeni lat udowodniły, że są w stanie stworzyć ogromne firmy, generujące wielki kapitał. Struktura ich najważniejszych projektów opiera się jednak na własności państwowej i nie dotyczy usług czy typowo konsumpcyjnych dóbr. Państwo Środka wychodzi z założenia, że duże firmy muszą przede wszystkim służyć interesom państwa, a dopiero w dalszej kolejności bezpośrednio mieszkańcom. Jakie są najsilniejsze lokomotywy drugiej potęgi gospodarczej świata?

Energetyczny primus inter pares

Najpotężniejsza chińska firma nie jest notowana na giełdzie. State Grid Corporation of China zatrudnia niemalże milion osób i jest największym dostawcą energii elektrycznej na świecie. Oprócz monopolu na chińskim rynku, inwestuje też w wielu krajach – m.in. na Filipinach, w Brazylii i Australii. Zaopatruje w prąd ponad miliard klientów, co przekłada się na dochód w wysokości 330 miliardów dolarów. Jedynie amerykański koncern spożywczy Walmart może się pochwalić lepszymi wynikami od chińskiego giganta.

SGCC wciąż ma wielki potencjał rozwojowy, gdyż zapotrzebowanie na prąd w Chinach od 1975 roku nieprzerwanie rośnie. W wielu silnych gospodarkach takich jak USA, Kanada czy Niemcy nie utrzymano podobnego ciągłego wzrostu zużycia energii w przeliczeniu na mieszkańca. Przekłada się to na systematyczny wzrost dochodów chińskiego potentata od piętnastu lat swojej działalności.

Duet zamiast konkurencji

Energetyczną dominację SGCC uzupełniają dwie firmy paliwowe zajmujące się wydobyciem ropy naftowej i gazu ziemnego. Sinopec i China National Petroleum Corporation, do którego należy PetroChina, już od prawie dwóch dekad tworzą na rodzimym rynku absolutny duopol. Energetyka znajduje się pod czujnym okiem władz w Pekinie, które szybko reagują na działania wbrew swoim interesom. W 2015 roku za korupcję skazano na 16 lat więzienia Jiang Jiemina – dawnego prezesa PetroChina.

Chińskie władze często wspomagają obie firmy w rozmaitych inwestycjach, czemu zawdzięczają one swój globalny zasięg. W latach 2009-2013 wydały na przejęcia innych spółek blisko 120 mld dolarów. PetroChina i Sinopec inwestują przede wszystkim w Afryce i na Bliskim Wschodzie. W zestawieniu Global 500 magazynu „Fortune” zajmują odpowiednio trzecie i czwarte miejsce, zatrudniając łącznie blisko 2,5 mln pracowników i generując dochód w łącznej wysokości niemalże 600 miliardów dolarów. Obydwie firmy są notowane na parkietach w Szanghaju i Nowym Jorku. Jednak w obu przypadkach dominującą pozycję ma chiński rząd.

Socjalistyczna nowoczesność

Zbiór chińskich gigantów uzupełnia sektor bankowy, też oczywiście należący do państwa. Na tle innych innowacyjnych krajów wciąż rzuca się w oczy brak dużych koncernów technologicznych. Chińska gospodarka przez lata nie sprzyjała rozwojowi przemysłu high‑tech i nie wypracowała odpowiedzi na Microsoft, Apple czy Samsung. Nie znaczy to jednak, że w Państwie Środka brakuje podobnych aspiracji. Ostatnie lata to dynamiczny rozwój takich firm jak Huawei i Xiaomi, które już teraz rywalizują z najlepszymi w branży.

Aż dwie chińskie giełdy znajdują się w globalnej czołówce. Wg Światowej Federacji Giełd, parkiety w Szanghaju oraz Shenzhen są odpowiednio na czwartym i siódmym miejscu na świecie, mając łączną kapitalizację na poziomie około siedmiu bilionów dolarów. Tylko Nowy Jork może pochwalić się większymi liczbami. Dodatkowo, Pekin ma wpływ na giełdę w Hongkongu, również zajmującą pozycję w pierwszej dziesiątce. Oficjalnie prowincja przeszła w chińskie ręce w 1999 roku, jednak z racji swojej autonomiczności ekonomicznej wciąż występuje w zestawieniach jako osobny podmiot.

Od wielu lat gospodarka Państwa Środka coraz bardziej upodabnia się do struktury państw kapitalistycznych – korporacje nie działają już według starych socjalistycznych mechanizmów. Po wolnorynkowych reformach Deng Xiaopinga w latach 80., strategiczne sektory wciąż są kontrolowane przez państwo. Często wspomina się o chińskim otwarciu na zagranicznych inwestorów, jednak w najbliższym czasie nic nie wskazuje na gruntowne zmiany w tym zakresie.

Publikacja finansowana w ramach programu Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego pod nazwą „DIALOG” na lata 2016-2017