Jak korzystamy z bankowości elektronicznej?

10.05.2017 3 minuty na przeczytanie artykułu

Artykuł redakcyjny

bankowość elektorniczna

pixabay.com

Kiedy w połowie lat 60. zainstalowano na amerykańskiej ulicy pierwszy bankomat, nikomu w Polsce nie śniło się, że już 30 lat później będzie można płacić kartą bankową w sklepie. Choć brzmi to nieprawdopodobnie, pierwszy wirtualny bank ma w naszym kraju relatywnie krótką historię. Nawet nie zauważamy, że uczestniczymy w swoistej elektronicznej rewolucji. Dziś przy użyciu komputera, karty i telefonu możemy zrobić prawie wszystko bez odwiedzania placówki banku i kontaktu z jej pracownikiem.

Warto wiedzieć, że pod tytułem bankowości elektronicznej kryje się cała gama usług i operacji, jakie możemy wykonać sami – warunkiem jest tylko dostęp do rachunku. To nie tylko możliwość wykonywania przelewów przy użyciu komputera i internetu, ale dostęp do bankomatów i – od niedawna w niektórych bankach – wpłatomatów, wykonywanie operacji przy użyciu linii telefonicznej, telefonu komórkowego. Specjaliści z tej branży dzielą operacje na pasywne – na przykład sprawdzenie salda i historii operacji – lub aktywne, czyli od przelewów począwszy, poprzez zakładanie lokat, a na braniu kredytów skończywszy.

Najczęściej korzystamy z bankowości zwanej internetową. Mówiąc wprost, łączymy się z bankiem poprzez serwis internetowy (a dziś taki oferuje praktycznie każdy bank, inaczej nie byłby w ogóle konkurencyjny) i niezależnie od miejsca, w którym przebywamy czy od pory dnia, wykonujemy operacje, do których mamy dostęp. Zakres operacji warto ustalić przy zakładaniu rachunku, ale też zawsze można go rozszerzyć lub zmniejszyć samemu albo poprzez kontakt z infolinią banku.

Od paru lat systematycznie i skokowo wzrasta liczba osób korzystających z tzw. bankowości mobilnej, czyli przy użyciu telefonu komórkowego i innych urządzeń przenośnych. Banki prześcigają się w udogodnieniach, ułatwianiu dostępu do takich usług, skracaniu czasu, jaki nam one zajmują – trwa tu bezustanny technologiczny wyścig . I to na tym polu rozgrywa się kluczowa batalia o przyszłych klientów, zwłaszcza młodszych, niewyobrażających sobie codzienności bez wielofunkcyjnego telefonu.

Od niedawna dostępna jest także usługa zwana e-mail bankingiem. Ma ona dwa oblicza. Po pierwsze, klient otrzymuje w ustalonym czasie (raz na tydzień, codziennie itd.) informację z banku na skrzynkę pocztową o wykonanych operacjach i stanie konta. Drugim typem usług jest tzw. e-mail money, czyli dokonywanie przelewów znając tylko adres mailowy odbiorcy. Jak to wygląda w praktyce? Na stronie internetowej banku podajemy adres e-mail odbiorcy, kwotę oraz pytanie i odpowiedź w celu weryfikacji. Osoba będąca drugą stroną transakcji czyli odbiorcą przelewu dostaje od banku powiadomienie na skrzynkę e-mail. Potem loguje się na stronie banku, odpowiada na pytanie weryfikacyjne i podaje numer swojego rachunku, a bank przelewa, ile trzeba.

Jakie korzyści (oprócz realnych zagrożeń opisanych w innym artykule) mamy jako klienci z takich rozwiązań? Oszczędność czasu, pełną dostępność przez całą dobę niezależnie od miejsca, mniejsze koszty (brak prowizji za operacje), ciągłą kontrolę tego, co dzieje się na naszym koncie. Badania pokazują, że nie boimy się korzystać z tych usług. Ciekawe wnioski płyną z badań Narodowego Banku Polskiego nt. korzystania z usług bankowych i płatności w 2016 r.1):

  • w ubiegłym roku z bankowości internetowej korzystało 73 proc. Polaków
  • najczęściej są to osoby w wieku 18-24 lata (89 proc.) oraz 25-39 lata (92 proc.), a najrzadziej – 29 proc. – osoby powyżej 59. roku życia;
  • 58 proc. badanych opłacało rachunki za energię elektryczną z wykorzystaniem przelewów internetowych. Są to przede wszystkim osoby z wykształceniem wyższym (84 proc.), a także średnim (73 proc.);
  • 63 proc. Polaków w sklepach oraz za usługi zapłaciło w ubiegłym roku gotówką, 33 proc. zdecydowało się na płatność kartą, a 4 proc. wybrało przelew.

Rosnącą popularność bankowości elektronicznej potwierdzają także wyniki badań zawarte w raporcie Narodowego Banku Polskiego pt. „Postawy Polaków wobec obrotu bezgotówkowego” z 2017 roku2). Większość osób korzystających z konta bankowego – 85 proc. – ma do niego dostęp przez internet. Coraz więcej osób korzysta z tego dostępu – 69 proc. w 2016 roku wobec 58 proc. w roku 2013.

Najwyższy stopień korzystania z konta internetowego występuje wśród mieszkańców dużych i wielkich miast – odpowiednio 79 proc. i 77 proc., jednak wysoki jest także w grupie osób, które mieszkają w najmniejszych miejscowościach, do 20 tys. mieszkańców (73 proc.).

   [ + ]

1.Wybrane wyniki badania Polaków nt. korzystania z usług bankowych i płatności 2016, Narodowy Bank Polski, styczeń 2017 r.
2.Postawy Polaków wobec obrotu bezgotówkowego Autor: Dr hab. Dominika Maison, prof. UW Raport z badania 2016 i analiza porównawcza z danymi z 2009 i 2013 roku, Warszawa 2017.