Ekonomia współpracy: nowy model biznesu i sposób na życie

09.05.2017 5 minuty na przeczytanie artykułu
ekonomia współpracy

pixabay.com

Dokładne zbadanie zjawiska kapitalizmu tłumu (crowd based capitalism), które rozwinęło się wraz z powstawaniem nowych technologii, zwłaszcza Internetu i telefonów mobilnych pojawiło się dopiero w 2010 r. Jednak już w latach 90 –tych powstawały platformy ekonomii współpracy, takie jak eBay, Craigslist czy Kozmo. Dziś możemy mówić wręcz o bańce firm dynamicznego sektora ekonomii „użyczania” (renting economy), umów krótkoterminowych (gig economy) „podarunków” (gift economy), czy też ekonomii hybrydowej.

 

Czym zatem jest ekonomia współpracy? W skrócie chodzi tu o nasilający się proces zastępowania dużych hierarchicznych korporacji przez „tłum”, współpracujący bardziej na zasadach czysto rynkowych  (tak jak rolnicy i drobni przedsiębiorcy w XVIII -XIX w. przed monopolizacją gospodarek), a więc zgodnie z zasadą „niewidzialnej ręki”. Istnieje także inny charakter marketingu poprzez promocję (na forach społecznościowych), a nie reklamę, wymiana odbywa się często bez udziału pieniądza i bez bilateralnej zależności typu kupujący -sprzedający, systemy płatnicze umożliwiają szybką zapłatę za usługę, której w danej momencie potrzebujemy od osoby, która jest w stanie w danym momencie ją wykonać.

Dla kogo ekonomia współpracy?

Ekonomia współpracy jest właściwie dla każdego. Przypuśćmy, że potrzebujesz samochodu „na chwilę” by odwieść dziecko do przedszkola, a wokół twojego domu stoi mnóstwo niewykorzystanych środków transportu. Sprawdzasz więc w komórce, który jest dostępny i pożyczasz go za daną kwotę. Problem pozostawienia samochodu na parkingu przy lotnisku także znika, bo ktoś inny odstawi go na twoją ulicę, a nawet na tym zarobisz. Takie usługi świadczy już amerykańska firma Getaround czy Turo. Lyft. Bla bla car i Uber są zaś bardziej rynkowymi rozwiązaniami, bo płacisz bezpośrednio za usługę osobie, która ma wolne miejsce w samochodzie i jedzie w tym samym kierunku. Coraz bardziej znana forma podróżowania dzięki mieszkaniom udostępnianym na życzenie (np. poprzez Couchsurfing) stała się hitem wśród młodych ludzi na darmowy nocleg i zawieranie nowych znajomości. Ekonomia współpracy nie jest jednak tylko dla młodzieży. Przykładowo Airbnb to platforma umożliwiająca wynajęcie nieużytkowanych, chwilowo pustych domów i mieszkań za opłatą, np. na urlop rodzinny. Jakość usług w stosunku do ceny okazuje się nawet lepsza i tańsza niż hotel, bo to sami wynajmujący dbają o wygody gościa. Ci ostatni z kolei czują się zobowiązani do posprzątania po sobie, a nawet wręczenia prezentu właścicielowi.

Serwis OneFineStay oferuje zaś wynajem apartamentów, jachtów i innych drogich rzeczy dla bogaczy. Tutaj mamy obsługę zapewnianą przez firmę, choć własność nie należy do żadnej sieci hotelu, ale do osoby, która rzadko korzysta ze swych posiadłości i chce użyczyć ich innym. Można także wypożyczyć stylowe ubrania, a nawet markowe zegarki przez platformę RandezVous czy skorzystać z miejsca parkingowego na Just Park.

Nowa forma zatrudnienia

Ekonomia współpracy to także nowa forma zatrudnienia, bardzo wygodna dla osób, które nie mogą pracować na pełen etat, np. kobiet z małymi dziećmi, młodych poszukujących pomysłu na własny biznes. Świadczenie drobnych usług ma także charakter pieniężny, a co więcej można wykonywać wiele różnych usług w ciągu dnia, w dowolnie wybranym czasie, np. poprzez platformę TaskRabbit, Handy i in. Powstaje coraz więcej przedsiębiorstw oferujących usługi łączenia producentów z konsumentami, przykładowo rolników. Platforma umożliwia złożenie zamówienia na żywność, a następnie w określonym terminie odbywa się targ na którym kupujący mogą zrealizować swoją transakcję. Wolontariusze i właściciele platformy otrzymują po 8%. Trade school oferuje zaś wymianę wiedzy i umiejętności bez pośrednictwa pieniędzy, TimesFree umożliwia „zarabianie” poprzez opiekę nad dzieckiem. Platforma ta wprowadziła też tzw. bilety za każdą godzinę, które można wymienić na czas opieki nad własnym dzieckiem, świadczony przez członka wspólnoty lub pieniądze. Istnieje też wymiana specyficznych usług, np. wyprowadzania psa poprzez DogVacy czy Rover. Meetup umożliwia natomiast spotkania ludziom o wspólnych zainteresowaniach. Do „wymiany” usługi oprowadzania po mieście służy Vayable. Ludzie którzy lubią gotować mogą zaś poprzez Eatwith lub VizEat zaprosić na obiad osoby ze społeczności, a zapłata nie jest z góry ustalona, chodzi raczej o poznanie nowych osób. Wreszcie sam system organizacji, np. zrzeszający wszystkie detaliczne sklepy w danej miejscowości umożliwia zatrudnianie pracownika każdego dnia w innym sklepie – tak właśnie pracuje mój znajomy na Teneryfie i wcale mało nie zarabia.

Współpraca w sektorze finansowym

Ekonomia współpracy rozwija się także w sektorze finansowym. Przykładowo Kiva umożliwia mieszkańcom bogatych krajów finansować projekty osób w krajach biednych, często z większym zwrotem na zainwestowanym kapitale. Znajdzie się także coś dla twórców i ludzi kultury. Firma Kickstarter udostępnia projekty młodych artystów, ale też pomysły na startup-y „poszukujące” ludzi do współpracy lub współfinansowania.

Czy ten nowy biznes jest bezpieczny? Forma kontaktu oczywiście zależy od obydwu stron, ale opinie i ratingi, czy też uwierzytelnianie poprzez logowanie przez konto Facebook lub kartę kredytową, certyfikat jakości usług stanowią o naszym bezpieczeństwie. W ten sposób pośrednicząca firma, ale także my sami sprawdzamy czy osoba jest tym za kogo się podaje. Oczywiście także posiadanie wspólnych znajomych na forach internetowych i rekomendacje to przydatna informacja.

Sama koncepcja wymiany i podarków nie jest wcale odległa ludzkości. W wielu kulturach czy to członek danej społeczności czy nawet obcy ofiarowywał podarek np. za gościnę. Nie pociągało to za sobą obowiązku wzajemności, tak jakby dobro uruchamiane raz, dalej przenosiło się na innych, którzy ofiarowali „rekompensatę” lub przekazywali tę samą rzecz kompletnie innej osobie, uruchamiając w ten sposób przepływ „wartości społecznych”. Czystym przykładem takiego intelektualnego podejścia jest wikipedia, czy wirtualne biblioteki, np. MyTurn, gdzie książki po prostu „wędrują” pomiędzy użytkownikami. Można by idealistycznie dojść do wniosku, że ekonomia współpracy oferuje model „społeczeństwa marzeń” i tak w istocie trochę jest. W każdym bądź razie nadzieje są ogromne. W edukacji czy to szkolnej czy rodzinnej nie chodzi przecież tak do końca o zdobywanie wiedzy, wyprzedzanie innych i skrajny indywidualizm, bo sami nie jesteśmy w stanie zbyt wiele osiągnąć. W każdym społeczeństwie najważniejszą rzeczą jest wychowanie, tzn. jak traktujemy innych, ale też czy potrafimy współpracować, dzielić się pomysłami. Ekonomia współpracy tworzy klimat przedsiębiorczości, synergii pomysłów, ale także życzliwości, tolerancji, zgody, wzajemności i otwartości. Wszystko to eliminuje tzw. szkodliwy kontekst społeczny.

Ekonomia współpracy – ucieczka od korpo-życia i rewolucja społeczna

Ekonomia współpracy to wreszcie pomysł na biznes dla tych, którzy nie chcą pracować w korporacji i chcą mieć więcej wolności. Czy ekonomia współpracy to jednak tylko aktywność niszowa, dziedzina dla naiwnych młodych i buntowników? Wielu naukowców wypowiada się, iż będzie ona zdobywać coraz większy udział w rynku i zrewolucjonizuje nasze podejście do pracy, a nawet życia, ograniczy marnotrawstwo zasobów i nadmierną ekologiczną eksploatację gospodarki, zastąpi korporacje zdecentralizowaną współpracą jednostek, która będzie oparta na złożonych relacjach społecznych. Brzmi przesadnie? A czy transport publiczny, mieszkanie w blokowiskach nie jest przypadkiem także ekonomią współpracy i zaufania?

Publikacja finansowana w ramach programu Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego pod nazwą „DIALOG” na lata 2016-2017