Dane osobowe to waluta naszych czasów. Nie udostępniaj ich za bezcen

14.03.2019 3 minuty na przeczytanie artykułu
Akademia Bezpieczeństwa Ekonomiczno-Prawnego

We współczesnym świecie dane osobowe stały się walutą – międzynarodową oraz sporo wartą. Nie należy więc wymieniać ich zbyt tanio. Jak się okazuje jednak, za cenę darmowego dostępu do różnego rodzaju stron internetowych i usług, jesteśmy w stanie podać zadziwiająco dużo informacji na nasz temat.

Wykorzystanie cyfrowych danych personalnych od 2020 roku będzie przynosić europejskim firmom i organizacjom 330 mld euro zysku rocznie, wyliczyła firma Boston Consulting Group. I większość z nas dokłada do tej sumy swoją cegiełkę. Należy sobie uświadamiać bowiem, że w czasie, gdy korzystamy z internetu, wiele firm, wykorzystując nowoczesne technologie, analizuje nasze zachowania w sieci i zbiera o nas najróżniejszego rodzaju dane, począwszy od tego, jakich produktów, usług, tematów poszukujemy w sieci, poprzez to, z jakiej lokalizacji i urządzeń łączymy się z internetem, po dane demograficzne, takie jak płeć czy wiek. To, co robimy w sieci, dużo więc o nas mówi i jest kopalnią wiedzy dla takich firm zbierających dane, które potem wykorzystywane są do personalizacji ofert, które w sieci są nam „podsuwane”.

Surfowanie w trybie incognito

Jeśli nie chcemy pokazywać informacji o nas, w czasie wyszukiwania informacji np. o danych produktach czy usługach w internecie, warto skorzystać z trybu incognito w przeglądarce. Funkcja ta może okazać się szczególnie przydatna, gdy „polujemy” w internecie np. na bilety lotnicze. Zdarza się bowiem, że wyszukiwarki, zbierając o nas dane i widząc, że interesujemy się szczególnie jakimś produktem lub usługą, będą kierować do nas ofertę w wyższej cenie.

Nikt nie zna cię tak dobrze jak… twój serwis społecznościowy

Również najpopularniejsze serwisy społecznościowe, które dostępne są za darmo, zarabiają nie tylko na reklamach, ale również na handlowaniu naszymi danymi. A wiedzą o nas zadziwiająco dużo. Udostępniamy im w końcu takie ważne informacje, jak imię, nazwisko, numer telefonu, adres e-mail. Oprócz tego, zbierają inne dane z naszych profili, śledząc naszą aktywność, znają nasz wiek, miejsce pobytu, lokalizacje, z jakich logujemy się do nich, nasze zainteresowania, a nawet poglądy polityczne czy religijne. Okazuje się zatem, że nieraz wiedzą o nas znacznie więcej niż nasi znajomi. Zanim zaakceptujemy zatem politykę prywatności każdego z takich serwisów, warto dokładnie zapoznać się z jej zasadami i zastanowić się, czy rzeczywiście chcemy wyrazić zgodę na wszystkie zapisy w niej zawarte.

„Wścibskie” aplikacje mobilne

Naszymi danymi dzielimy się również, instalując na naszym telefonie lub tablecie aplikacje, które często proszą o dostęp do różnego rodzaju informacji. Przed zaakceptowanie takiej zgody, warto przeczytać dokładnie, do jakich danych nowa aplikacja chce mieć dostęp, a nie udzielać takiej zgody automatycznie. Część aplikacji żąda bowiem o wiele szerszego dostępu niż wynika to z ich działania. Naturalne, że np. aplikacja do edycji fotografii, będzie chciała mieć dostęp do naszego aparatu i bazy zdjęć, ale jeżeli już jednocześnie chce mieć dostęp np. do kontaktów zapisanych w telefonie, spisu naszych połączeń czy SMS-ów, to powinno dać nam to do myślenia. Może wówczas lepiej nie instalować takiej aplikacji albo nie udzielać jej dostępu do danych, które nie są niezbędne do jej prawidłowego funkcjonowania.

RODO, czyli nowa jakość w przetwarzaniu danych

Od 25 maja 2018 roku obowiązują przepisy Rozporządzenia o ochronie danych osobowych (RODO), które wprowadziły nową jakość w ich przetwarzaniu. Wszyscy przedsiębiorcy administrujący naszymi danymi osobowymi mają obowiązek uzyskania od nas zgody na to. Okazuje się jednak, że takiej zgody często udzielamy automatycznie i bez namysłu, nie zastanawiając się nad konsekwencjami naszych działań i nad tym, komu i w jakim zakresie powierzamy nasze dane. Za każdym razem, zanim udzielimy takiej zgody, np. w trakcie zakładania konta na danej stronie internetowej, czy zapisywania się do newslettera, należy dokładnie zapoznać się z regulaminem, sprawdzić, kto będzie administratorem naszych danych osobowych, jak będą one przechowywane, w jakim zakresie wykorzystywane i czy będą np. udostępniane podmiotom trzecim. Jeśli coś w zapisach dotyczących administrowania naszymi danymi budzi wątpliwości, lepiej nie wyrażać zgody na ich przetwarzanie. Jeśli już jednak takiej zgody udzielimy, dzięki RODO mamy prawo w każdej chwili zażądać od ich administratora ich usunięcia.

Przepisy unijne zapewniają nam również prawo do bycia zapomnianym, czyli do usunięcia informacji o nas z wyszukiwarek internetowych. W praktyce proces ten może się jednak okazać bardzo długi i niezwykle skomplikowany. Lepiej zatem dwa razy się zastanowić, zanim zdradzimy o sobie za dużo informacji.

Bezpieczeństwo również w „realu”

Z zasadami przechowywania danych osobowych, zanim komuś je udostępnimy, należy oczywiście również zapoznać się w „realu”, nie tylko w internecie. Jak często dajemy do skserowania nasz dowód osobisty, a nawet zostawiamy go np. w wypożyczalni samochodów czy sprzętu wodnego na wakacjach, bez upewnienia się, co będzie się działo z naszym dokumentem i zawartymi tam danymi osobowymi? Trzeba pamiętać, żeby w każdej sytuacji, w której udostępniamy komuś nasze dane, pytać nie tylko, po co dokładnie są mu potrzebne, ale również, jak będą przechowywane i czy na pewno nie będą udostępniane dalej. Nie należy też pod żadnym pozorem spuszczać z oczu dokumentów zawierających nasze dane i pozostawiać ich osobom postronnym. Narażamy się w ten sposób bowiem nie tylko na przetwarzanie danych bez naszej zgody, ale nawet na ich kradzież, co z kolei może sprowadzić na nas poważne problemy, jak np. niechciane kredyty zaciągnięte na nasze nazwisko.

Współfinansowane ze środków Fundacji PZU

Program dofinansowany ze środków Programu Fundusz Inicjatyw Obywatelskich 2018