Ciepliński i inni. Dylematy pokolenia Żołnierzy Wyklętych. cz.3.

21.09.2018 3 minuty na przeczytanie artykułu

polskieradio.pl

Życie Władysława Broniewskiego odzyskało sens. Okazało się, że jego ukochana Maria „Majka” Zarembińska jednak żyje, odnalazła się w zawierusze wojennej. Broniewski rzuca się w wir pracy i w płomiennych wierszach wychwala komunizm. Kiedy w 1949 roku pisze „Słowo o Stalinie”, w innym warszawskim mieszkaniu kapitan AK, Emilia Malessa, waha się, czy nie odebrać sobie życia.

 

Między antykomunizmem a „Majką”

Broniewski wraca do kraju pod koniec 1945 roku. Znowu jest z ukochaną Majką i córką. Wkrótce okazuje się jednak, że Maria nabawiła się w obozie choroby krwi. Być może powodowany chęcią ułatwienia jej wyjazdu na leczenie do Szwajcarii, Broniewski decyduje się włączyć w budowę „socjalistycznej” Polski. Angażuje się w życie literackie kraju i pisze wiersze wychwalające nowe, komunistyczne porządki. Najgłośniejszym z tych utworów jest wiersz „Słowo o Stalinie”:

„Rewolucja – parowóz dziejów”…

Chwała jej maszynistom!

Cóż, że wrogie wiatry powieją?

Chwała płonącym iskrom!

Z drugiej strony odrzuca propozycję Bieruta, aby napisać nowy hymn Polski. Miota się, pije. Wychwala nową rzeczywistość i jednocześnie ją krytykuje. W 1947 okaże się, że kompromisy z władzą nie uratują „Majce” życia – 5 lipca 1947 wielka miłość Broniewskiego umiera w klinice w Szwajcarii.

Broniewski jest człowiekiem „pękniętym”, „wydrążonym” doświadczeniem wojny i tragicznymi wyborami. Pije coraz więcej, jego ciągi alkoholowe stają się coraz dłuższe, zwłaszcza po niewyjaśnionej – być może samobójczej – śmierci najważniejszej kobiety jego życia – córki Anki, której poświęcił swój chyba najbardziej przejmujący wiersz „Anka”:

Anka, to już trzy i pół roku,

długo ogromnie,

a nie ma takiego dnia, takiego kroku,

żebym nie wspomniał o mnie:

o mnie, osieroconym przez ciebie,

i choć twardość sobie wbijam w łeb,

nie widzę cię w żadnym niebie

i nie chcę takich nieb!

Broniewski jawi się jako postać niezwykle skomplikowana, tragiczna i pełna sprzeczności. W jego życiu, tak jak w życiu wielu innych, odbijał się dramat pokolenia. Był lewicowcem chlubiącym się orderem Virtuti Militari otrzymanym za wojnę z bolszewizmem, polskim patriotą męczonym na Łubiance, i zarazem autorem pochwalnego „Słowa o Stalinie”. Zmarł na raka krtani 10 lutego 1962 roku w Warszawie.

Służba Zwycięstwu Polski

Emilia Malessa urodziła się w patriotycznej rodzinie w 1909 roku w Rostowie nad Donem. Jej dziadkowie byli powstańcami styczniowymi, a rodzice wychowywali zarówno Emilię, jak i jej czterech braci i przyrodnią siostrę w duchu miłości do Ojczyzny. Dwóch jej braci poległo w wojnie z bolszewikami, trzeci zginął podczas II wojny światowej. Ona sama już we wrześniu 1939 zaczęła działać w konspiracji, między innymi w „Służbie Zwycięstwu Polski”. W konspiracji przyjęła pseudonim „Marcysia”.

Mimo trudnych wydarzeń w życiu osobistym – już w wieku 10 lat straciła matkę, a przed wybuchem wojny rozpadło się jej pierwsze małżeństwo – dała się poznać jako dobry żołnierz i sprawny organizator. Wyrazem zaufania do jej umiejętności było powierzenie jej dowództwa nad komórką wyspecjalizowaną w łączności zagranicznej o kryptonimie „Zenobia”. Dzięki sprawnej działalności „Marcysi”, „Zenobia” działała bardzo prężnie, organizując przerzut kurierów, pieniędzy i broni. W komórce w pewnym momencie działało ponad sto osób. Za swoje osiągnięcia Emilia została odznaczona Srebrnym Krzyżem Orderu Wojennego Virtuti Militari, Krzyżem Walecznych oraz Złotym Krzyżem Zasługi z Mieczami. Podczas służby poznała między innymi sławną Elżbietę Zawacką „Zo”1), kurierki Komendy Głównej AK, cichociemnej . W konspiracji poznała swojego drugiego męża Jana Piwnika, „Ponurego”, który niestety zginął podczas akcji bojowej 16 czerwca 1944.

Brała udział w Powstaniu Warszawskim. Podczas walk zaopiekowała się czteroletnim chłopczykiem, Michałem Westwalewiczem, którego znalazła na ulicy Hożej 11 na gruzach szpitala. Emilia, która nie miała własnych dzieci, zajmowała się chłopcem przez kilka kolejnych lat.

Propozycja Różańskiego

Po wojnie przez jakiś czas dalej działała w konspiracji, m.in. w organizacji Wolność i Niezawisłość wraz z Janem Rzepeckim, prezesem I Zarządu WiN. Emilia była jednak zmęczona latami spędzonymi w konspiracji i 20 października 1945 roku zdecydowała się wycofać z działalności podziemnej. Rozpoczęła pracę w Ministerstwie Pracy i Opieki Społecznej w Warszawie. Władza ludowa nie zapomniała jednak o jej poprzednim życiu: 31 października 1945 – niecałe dwa tygodnie po dekonspiracji – „Marcysia” została aresztowana.

Wkrótce w więzieniu na Rakowieckiej rozpoczęły się brutalne przesłuchania, w których brał udział oficer NKWD Józef Różański. Składa on Malessie propozycję: Emilia miała ujawnić kolegów – zagwarantowano jej przy tym, iż nikt nie zostanie aresztowany –jeśli odmówi, „zginie wielu ludzi”. Namówiona przez dowódcę Jana Rzepeckiego, po długich wahaniach Emilia zdecydowała się zaufać „słowu honoru polskiego oficera”…

Publikacja finansowana w ramach programu Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego pod nazwą „DIALOG” na lata 2018-2019

   [ + ]