Bezwarunkowy dochód podstawowy – mrzonka czy przyszłość

29.09.2017 4 minuty na przeczytanie artykułu
Projekt edukacji ekonomicznej

Artykuł redakcyjny

pixabay.com

Wyobraź sobie, że niezależnie od tego, czego w danym miesiącu dokonałeś lub dokonałaś, na Twoje konto wpływa określona kwota, która być może nie pozwala Ci prowadzić wymarzonego życia, ale pozwala na utrzymanie, czyli zaspokojenie podstawowych potrzeb, minimum egzystencji. Tak w skrócie przedstawia się idea bezwarunkowego dochodu podstawowego (lub gwarantowanego). Jest on bezzwrotnym świadczeniem na rzecz każdego obywatela wypłacanym przez państwo. Nie jest to nowa idea, ale ostatnio coraz częściej pojawia się w dyskusji publicznej. Czy to dobry pomysł? Za pomysłem dochodu podstawowego przemawiają przede wszystkim trzy zjawiska.

 

Ubóstwo

Pierwsze to skrajne ubóstwo, mimo wszystko wciąż jeszcze obecne nawet w krajach rozwiniętych. Ilekroć pojawiają się w mediach doniesienia o tym, że kilka najbogatszych osób na świecie posiada tyle, ile biedniejsza połowa ludzkości, tylekroć dyskusja o zmianie sposobu redystrybucji bogactwa wraca na ich łamy. Jedną z jej odsłon jest dyskusja o dochodzie podstawowym, który zapewniłby najbiedniejszym minimum niezbędne do życia. A biorąc pod uwagę bogactwo elit finansowych, pytanie o to, czy stać nas na takie rozwiązanie, staje się pytaniem niekonieczne bezzasadnym.

Prekaryzacja

Drugim powodem jest sytuacja na rynku pracy. Chociaż bezrobocie w Polsce systematycznie spada, to nie znaczy, że wszyscy mamy komfortową i stabilną sytuację życiową. Zmiany na rynku pracy i coraz większa popularność elastycznych form zatrudnienia doprowadziły do powstania prekariatu – klasy czy grupy społecznej charakteryzującej się według badaczy właśnie niepewnością zatrudnienia (nazwa „prekariat” pochodzi od angielskiego słowa precarious, czyli „niepewny”). Życie od zlecenia do zlecenia, nawet jeśli są one dobrze płatne, nie pozwala na długoterminowe planowanie czy poczucie stabilności finansowej, ponieważ w dłuższej perspektywie nie ma gwarancji stałego dochodu. Dochód podstawowy mógłby uwolnić prekariuszy od poczucia niepewności.

Robotyzacja

Trzecie zjawisko pojawiające się często w dyskusjach na ten temat to postępująca robotyzacja i automatyzacja obejmująca coraz więcej różnych zawodów. Badacze z Oksfordu przewidują, że w ciągu najbliższych 20 lat zautomatyzowanych może zostać aż 700 zawodów, zwłaszcza niewymagających wysokich klasyfikacji. Wśród szczególnie zagrożonych zawodów są m.in. te związane z transportem (coraz bardziej zaawansowane prace nad automatycznymi samochodami), recepcjoniści i pracownicy call center (już dziś coraz częściej z ofertami dzwonią automatyczne sekretarki) czy sprzedawcy (kasy samoobsługowe) i strażnicy (automatyczne systemu zabezpieczeń). W przypadku robotyzacji za dochodem podstawowym przemawia jeszcze jeden argument: maszyny czy roboty będą generować przychody, natomiast nie będą pobierać wynagrodzenia, dlatego wypracowane przez nie zyski mogłyby być redystrybuowane częściowo właśnie na dochód podstawowy dla wszystkich.

Fakt czy mrzonka?

Dochód podstawowy ma w sobie coś z utopii. Społeczeństwo, w którym każdy, niezależnie od sytuacji, dostaje środki pozwalające mu się utrzymać, przypomina pomysł rodem z powieści ilustrujących świat idealny. A jednak wizjonerzy, tacy jak Elon Musk, mówią, że może nie być dla tego rozwiązania dobrej alternatywy. Musk, który patrzy daleko w przyszłość, przewiduje, że w przyszłości niewiele będzie zawodów, które człowiek wykona lepiej od maszyny. Co wówczas zrobić z masami bezrobotnych, których praca została zautomatyzowana? Niezapewnienie im środków do życia może mieć katastrofalne skutki, łącznie z rewolucjami społecznymi. Z drugiej strony nie wiadomo też jak zmieni się struktura popytu na pracę i czy nie powstaną nowe zawody trudne do zastąpienia przez maszyny. Oczywiście to wybieganie daleko w przyszłość, ale taka przezorność może pomóc w wypracowaniu możliwych rozwiązań, zanim będzie na to za późno.

Przeciw

Ilekroć pojawia się temat dochodu podstawowego, tylekroć pojawiają się głosy krytyków. Pierwszym argumentem przeciw dochodowi podstawowemu są kwestie ekonomiczne. Niewiele państw, nawet spośród krajów wysoko rozwiniętych, stać w tej chwili na to, żeby wprowadzić taki program. Żadne też nie zdecydowało się jeszcze na to na szerszą skalę. Co jeszcze przemawia przeciwko? Pojawiają się głosy, że gwarantowany dochód podstawowy może doprowadzić do dezaktywizacji zawodowej wielu osób, którym minimum wystarczy do egzystencji, co z kolei może przełożyć się na katastrofę w niektórych strefach gospodarki, w których prace są nisko płatne, nie wymagają kwalifikacji i wykonywane są niechętnie. Możemy sobie wyobrazić sytuację, w której osoby odpowiedzialne np. za sprzątanie, zarabiające niewiele, nie będą chciały wykonywać swojej pracy, jeżeli dostaną środki do życia w ramach dochodu podstawowego. Kolejnym argumentem, ważkim z punktu widzenia liberalizmu gospodarczego, jest kwestia niesprawiedliwości – na dochód podstawowy dla wszystkich ktoś będzie musiał przecież zapracować.

Za

A co przemawia za tym rozwiązaniem? Oprócz powodów opisanych powyżej przede wszystkim to, że dochód podstawowy nareszcie uwolniłby nas od konieczności walki o przetrwanie. Oczywiście dochód podstawowy nie zapewni życia na wysokim poziomie, ale pozwoli na przeżycie, co dla osób o niskich kwalifikacjach czy trudnej sytuacji na rynku pracy może być zupełnie dosłownie kwestią życia i śmierci. Co więcej, Philippe Van Parijs, belgijski filozof i założyciel Światowej Sieci Dochodu Podstawowego, jeden z najsłynniejszych dziś orędowników dochodu podstawowego, w jednym ze swoich artykułów napisał: „Jeśli rzeczywiście leży nam na sercu wolność, dajmy ludziom dochód podstawowy”. Bo to właśnie – wolność – dochód podstawowy przede wszystkim daje. Wolność od troski o to, za co kupić jedzenie i ubranie.

Teraźniejszość i przyszłość

A zatem czy dochód podstawowy to mrzonka czy konieczność? Trudno stwierdzić. W tej chwili wydaje się, że żadnej z odpowiedzi nie można z pewnością odrzucić. Nigdzie jeszcze to rozwiązanie nie jest stosowane na szeroką skalę, ale coraz więcej państw albo wprowadza dochód gwarantowany w ramach programów pilotażowych, testując jego sensowność, albo zastanawia się nad spróbowaniem w przyszłości. Dziś z dochodu podstawowego korzysta m.in. kilka tysięcy Finów i Kanadyjczyków w ramach prowadzonych tam eksperymentów, które mają potrwać ok. 2-3 lata, a pomysł głośno dyskutowany był także np. w Szwajcarii, Brazylii czy krajach Ameryki Południowej.