Bankowość za 10 lat

26.04.2017 3 minuty na przeczytanie artykułu

Artykuł redakcyjny

bankowość

Jeśli spojrzymy, jak wyglądało „bankowanie” dekadę wstecz, to wniosek może być tylko jeden – za 10 lat korzystanie z usług bankowych możemy mieć dosłownie w małym palcu.

 

Rewolucja w kieszeni

Chyba wszyscy zgadzamy się z tym, że rewolucje technologiczne zmieniają nasze codzienne życie. Korzystanie z usług bankowych na przestrzeni ostatnich lat jest tego dobitnym potwierdzeniem. „Bankowość to już nie to, dokąd idziesz, ale to, co robisz” – zauważa Brett King, założyciel Movenbanku, pierwszego mobilnego banku działającego w modelu direct w USA i UK, autor bestsellerowych książek: „Bank 2.0” i „Bank 3.0”. I trudno się z jego opinią nie zgodzić. W ciągu ostatniej dekady bankowość – patrząc z perspektywy przeciętnego klienta – dokonała w Polsce czegoś więcej niż lifting. Jeszcze 10 lat temu z usług bankowości internetowej korzystało ok. 5 mln Polaków, a obecnie to już ponad 13 mln aktywnych użytkowników kont internetowych. Ale to zaledwie postęp, bo na miano rewolucji zasługują nowości, o których dekadę temu nawet nie słyszeliśmy – wystarczy wspomnieć o bankowości mobilnej, płatnościach zbliżeniowych, czy oferowanej już przez kilka banków w Polsce możliwości zapłaty smartfonem. Współczesna maksyma, że „każda branża będzie dotknięta rewolucją rozgrywającą się w naszych kieszeniach”, jak widać znajduje właśnie swoje urzeczywistnienie.

Logowanie głosem

Przy dzisiejszym tempie zmian w obszarze innowacyjnych rozwiązań trudno oczywiście precyzyjnie prognozować, jak będzie wyglądało nasze bankowanie w 2027 roku. Pewne trendy są jednak widoczne gołym okiem – zmniejszająca się sieć placówek bankowych, przenoszenie coraz szerszej palety usług do kanałów website/mobile, czy alianse instytucji finansowych z sieciami handlowymi, firmami telekomunikacyjnymi, branżą restauracyjną, etc. w celu udostępnienia klientowi banku dodatkowych – zagregowanych w jednym miejscu – usług nie mających z bankowością nic wspólnego oprócz… dokonywania płatności. Jeśli przyjrzymy się kilku innowacjom bankowym ze świata, to zauważymy, że łączą one w sobie praktyczność z przełamywaniem barier w komunikacji na linii klient-bank. Powiedzcie sami, czy nie denerwuje Was, kiedy musicie zadzwonić na infolinię bankową i przebijać się przez gąszcz haseł, komunikatów, poleceń „jeśli jesteś klientem naszego banku wciśnij…”? Bank of New Zealand oraz brytyjski Barclays postanowiły zaoszczędzić tych tortur swoim klientom wprowadzając biometrię głosową – wystarczą dwa Twoje słowa i już jesteś zidentyfikowany przez system.

Bankomat i odcięta dłoń

Choć w Polsce funkcjonuje już kilkaset bankomatów biometrycznych, to bezapelacyjnym liderem w tej dziedzinie jest Japonia. W kraju Kwitnącej Wiśni funkcjonuje 80 tys. bankomatów biometrycznych, a korzysta z nich 45 mln klientów. Na przykład technologia zastosowana przez Ogaki Kyoritsu Bank pozwala na podejmowanie pieniędzy z bankomatu bez karty, po zeskanowaniu dłoni. Zwolennicy makabresek będą zawiedzeni – nie da się dokonać transakcji posługując się odciętą kończyną, bo bankomat rozpoznaje układ naczyń krwionośnych. Biometria w służbie płatności wkracza też do bankowości mobilnej. Dwa australijskie banki: Westpac i St. George zaczęły wykorzystywać coraz bardziej dostępną w smartfonach funkcję biometryczną. Po prostu odcisk palca na ekranie smartfona załatwia logowanie do aplikacji bankowej.

Big Data i Twój profil

Warto też na koniec wspomnieć o zjawisku znanym jako Big Data. To nic innego, jak analityczne systemy IT, które pozwalają bankom budować profil klienta poprzez jego zwyczaje zakupowe (płacisz kartą? No właśnie…), wysokość, liczbę i miejsca dokonywanych przelewów i transakcji. Nie zdziwcie się zatem, że jeśli zapłacicie kartą za książkę, to następnego dnia dostaniecie maila albo sms-a od banku z ofertą zniżkową do wykorzystania w sieci księgarni, z którą bank ma akurat podpisaną umowę handlową. Nie wiemy do końca, jak będziemy bankować za 10 lat. Wiele jednak wskazuje na to, że portfel będzie nam potrzebny jedynie do noszenia w nim dokumentów wystawionych przez instytucje państwowe (dowód, prawo jazdy, etc.). Wszystko inne będziemy mieli w telefonie i… palcu.

Jarosław Gajewski