Państwo bez Boga, polityka bez moralności? Aksjonormatywne podstawy ładu politycznego w myśli Machiavellego (I)

04.12.2017 11 minuty na przeczytanie artykułu

Santi di Tito [Public domain], Wikimedia Commons

Koniec wieków średnich wiązał się z istotną zmianą sposobu myślenia o państwie i wspólnocie politycznej. Powoli, lecz systematycznie malała rola kościoła, który w średniowieczu zajmował pozycję centralną. Odrodzeniowi myśliciele w znacznym stopniu korzystali z dorobku starożytnych Greków oraz Rzymian. W renesansie na plan pierwszy ponownie wysuwał się człowiek i jego potrzeby. Co więcej nastąpił powrót do antycznych ideałów, w świetle których kluczowy stawał się wszechstronny rozwój człowieka.

O ile w średniowieczu jednostka posiadała ściśle określoną pozycję w powszechnie obowiązującej hierarchii, w której to kluczowe miejsce zajmował Bóg oraz kwestia wiary, o tyle w epoce renesansu ponownie doceniono indywidualizm. Właśnie te zainteresowania, jak pisze Ewa Ozga, przysłoniły kwestie obywatelskich wolności, które wszelako nie napotkały urodzajnego gruntu w odrodzeniowej Europie. Jednostka nadal nie była obywatelem, lecz poddanym, czemu dodatkowo sprzyjał panujący na Starym Kontynencie absolutyzm oraz wszechwładza monarchów „z łaski Bożej rządzących i przed Bogiem tylko odpowiedzialnych”1. Odrodzenie przyniosło koniec wspólnoty obywatelskiej znanej m.in. ze średniowiecznych miast włoskich. Wśród licznych renesansowych myślicieli pojawiła się jednak postać szczególna. Myśliciel, który jak pisze Krzysztof Trzciński próbował jeszcze bezskutecznie hamować proces konania wskrzeszonego w średniowieczu państwa. Był nim Niccolò Machiavelli2.

Celem niniejszego opracowania jest przybliżenie koncepcji florenckiego mistrza, ze szczególnym uwzględnieniem podstaw ładu politycznego, którym dawał wyraz w swoich dziełach. To trudne zadanie komplikuje fakt, iż przez wieki myśl Machiavellego stała się przedmiotem analiz licznych, wybitnych autorów i myślicieli, ale także polityków, którzy w dziełach włoskiego prawnika i dyplomaty szukali wskazówek, jak zdobyć i utrzymać władzę. Sam Machiavelli podkreślał, że „rzeczy użyteczne pisać dla tego, kto wie o co chodzi, wydaje mi się bardziej odpowiednim iść za rzeczywistą prawdą, niż jej wyobrażeniem”3. Nieprzypadkowo Leo Strauss określa Machiavellego jako „odkrywcę znacznie większego od samego Krzysztof Kolumba”. To właśnie włoski humanista połączył idealistyczny pogląd na naturalną szlachetność mądrości politycznej, z „antyidealistycznym poglądem, jeżeli nie na wszystko, to przynajmniej na początki ludzkości czy cywilnej wspólnoty”4.

Polityka jako sztuka skutecznego działania

Na wstępie warto postawić pytanie, czym dla Machiavellego była polityka. Ten przedstawiciel włoskiego odrodzenia był wszelako nie tylko prawnikiem, dyplomatą i filozofem, ale także politykiem, który przez lata służby publicznej dogłębnie poznał ówczesne realia. W ujęciu Machiavellego polityka była czymś wcześniejszym niż moralność. Oznaczała przede wszystkim sztukę skutecznego działania, która winna być oddzielona od moralności. Polityka rządziła się swoimi prawami, chodziło w niej o skuteczne działanie, nie zaś o czynienie dobra5. Idąc dalej, polityka stawała się niejako autonomiczną dziedziną władzy, wolną od etycznego przymusu ale również moralnych ograniczeń. Była odrębną sferą wyznaczoną poza granicami dobra i zła. Względy moralne, impulsy oraz zasady przestawały odgrywać większe znaczenie. Przydanym oraz właściwym było natomiast kalkulowanie celów i środków w polityce, która miała dotyczyć promowania interesów państwa6. Podstawowymi, a może nawet wyłącznymi czynnikami działającymi w polityce była moc jednostki oraz los. Lud schodził na plan dalszy. Był pozbawiony „siły twórczej”. Dla Machiavellego naród był jedynie materią, „rzeczą nieuzdolnioną do żadnego samodzielnego działania, które dopiero w ręku silnej i świadomej celu osobistości staje się potężnym narzędziem”7.

Florencki myśliciel i prawnik stał na gruncie pesymizmu antropologicznego. Przekonania, w świetle którego człowiek skłonny jest jedynie do czynienia zła, obce jest mu natomiast dobro. „Założyciele i prawodawcy – pisał Machiavelli – winni zawsze zakładać z góry, że wszyscy ludzie są źli i niechybnie takimi się okażą, ilekroć będą mieć po temu sposobność. Jeśli zaś skłonność ludzi do zła pozostaje przez pewien czas nieujawniona, przypisać to należy jakiejś ukrytej przyczynie (…)”8. W innym miejscu dodawał, że ludzie „jedynie z konieczności zdolni są do czynienia dobra; jeśli zaś pozostawić im swobodę i dać sposobność do swawoli, od razu wszędzie zapanują nieporządek i rozpasanie (…)”9. Od dobrej woli ważniejszy stawał się zatem przymus10. Rozumny władca nie mógł swobodnie zaufać ludziom, którzy z gruntu byli źli oraz niewdzięczni. Powodem tego była swoista frustracja. Jak pisał Machiavelli „natura stworzyła człowieka takim, że wszystkiego może pragnąć, ale nie wszystko osiągnąć; pragnienie jest zatem zawsze większe od zdolności nabycia (…) W ten sposób tłumaczy się zmienność ludzkich losów; a ponieważ część ludzi pragnie posiadać więcej, a część obawia się utracić to, co posiada, od zawiści dochodzi do wojen (…)”11.

Wracają raz jeszcze do Leo Straussa warto za nim powtórzyć, iż Machiavelli odrzucił klasyczną filozofię polityczną, a jednocześnie całą tradycję filozofii politycznej jako bezużyteczną. Kierowała się ona bowiem tym, jak człowiek winien żyć. Swoisty „realistyczny bunt” Machiavellego wymierzony w tradycję klasyczną doprowadził go do zastąpienia doskonałości, a nawet cnót moralnych i życia kontemplacyjnego, przez patriotyzm oraz cnoty polityczne. Florencki myśliciel odrzucił pierwotne ujęcie dobrego społeczeństwa oraz dobrego życia – „Machiavellego nie obchodziło wcale to, co stanie się z naturalnymi skłonnościami człowieka, czy duszy ludzkiej (..) Ograniczył swój horyzont, aby tym łatwiej osiągnąć rezultaty”12. Dla Machiavellego, co podkreśla Jan Malarczyk, „wieczne prawdy, niezmienne zasady, czy niewzruszone zasady nie zasługują na uznanie i wiarę”. Zdaniem Romualda Piekarskiego opinia ta oddaje „buntowniczy charakter” rozważań florenckiego mistrza, który gotów jest zerwać z każdą tradycją, a nawet odrzucić każdy autorytet13. Idąc dalej tym tropem wyraźnie należy podkreślić, iż rozważania Machiavellego stały się wyrazem zupełnie nowego, całkowicie świeckiego podejścia do państwa i społeczeństwa. Poszukiwał on, jak pisze Dorota Pietrzyk-Reeves, właściwej równowagi pomiędzy państwem oraz jego obywatelami. Florentczyk stawiał pytanie, w jaki sposób władza polityczna może przyczyniać się do zachowania oraz rozwoju cywilizacyjnego miast. Myśliciele poprzedzający Machiavellego podkreślali, że celem wspólnoty jest zachowanie republikańskiej wolności oraz sprawiedliwości, które miały stanowić podstawę życia politycznego. W pismach florenckiego humanisty można natomiast wyraźnie dostrzec, że głównym zadaniem władzy (władcy) jest utrzymanie bezpieczeństwa oraz pokoju. Z tego też powodu w teorii wyłożonej przez Machiavellego nie sposób odnaleźć elementów transcendentnych, czy też bezpośredniego odwołania do istoty najwyższej, do prawa Bożego, czy naturalnego. Dominujący jest natomiast realizm polityczny, koncentrujący się na tym, jakie jest społeczeństwo oraz państwo, a nie na tym, jak powinno być ono urządzone. Tak zatem, jak dodaje polska autorka, Machiavelli wykorzystuje te tylko elementy tradycji politycznej służące wypracowaniu teorii cnoty i równowagi politycznej, bez jednoczesnego odniesienia do nadrzędnej moralności, czy religii. Machiavellowska cnota obywatelska służyć miała osiągnięciu obywatelskiej chwały14.

Realizm polityczny, którego Machiavelli stał się „duchowym ojcem” spowodował, iż przez wielu kojarzony jest on przede wszystkim ze słyną maksymą „cel uświęca środki”, chociaż na kartach dzieł florenckiego mistrza próżna szukać tej sentencji w sposób bezpośredni. Nie wyrażona co prawda expressis verbis jest jednak wyraźnie obecna w myśli Machiavellego, czemu dał wyraz w Księciu, w którym to udzielał rad potencjalnemu władcy„niech więc książę tak kalkuluje, aby zwyciężać i utrzymywać państwo, wtedy środki będą zawsze uważane za godziwe i przez każdego chwalone, gdyż tłum pójdzie zawsze za pozorami i będzie sądził według wyniku, a na świecie nie ma jak tylko tłum, jeżeli tylko głos większości ma wystarczająco silne podstawy”15.

Na kartach Księcia Machiavelli kreślił model władcy skutecznego w działaniach, który gotów jest do stosowania siły oraz podstępu. Nade wszystko chciał jednak ukazać realia zdobywania oraz utrzymania władzy politycznej w renesansowej Italii, opisać mechanizmy rządzące politycznymi procesami, a także zaprezentować konkretne działania prowadzące do osiągnięcia zamierzonego celu. „Prawdziwy Machiavelli” pozostawał protagonistą republikanizmu, w którym władza podlegała kontroli obywateli oraz była przez nich na czas nieokreślony powoływana16. Sam podkreślał przewagę rzeczpospolitej nad monarchią – „republiki są zatem bardziej trwałe i dłużej dopisuje im szczęście; dzięki różnorodności usposobień swych obywateli dostosowują się one łatwiej do zmienności czasów”17. To właśnie Machiavellemu, jak zauważa Klaus Held, po raz pierwszy w całej wyrazistości udało się zaprezentować republikę, jako świat polityczny, ponieważ interpretował ją w sposób woluntarystyczny. Jej powstanie oraz istnienie opierało się wyłącznie na sile wolnego wyboru ludzkiej woli. Zdaniem Helda otwarcie się człowieka u Machiavellego na polis nie było już więcej urzeczywistnieniem jego istotowych determinant, lecz wyłącznie niezdeterminowaną możliwością historyczną. Ze względu na nieograniczoną dowolność świat polityczny jest czymś całkowicie sztucznym, tworzonym przez decydującą siłę woli – „tą decydującą siłą woli obdarzony jest pierwotnie tylko pojedynczy człowiek. Jeśli wspólnota dysponuje siłą, to tylko przez jednostki, które używają tej siły (…) Właściwość ta określona jest w łacinie przez virtus (…). Zasługujący na to miano człowiek ucieleśnia dla Rzymian dzielność stanowiącej woli (…) Tak rozumiana virtus powraca u Machiavellego jako virtu (…) Powstanie i trwanie świata politycznego zależy z jednej strony od virtu silnych przywódców politycznych. Z drugiej strony świat ten potrzebuje owej wielości, która zgodnie z pierwotnym uzasadnieniem arystotelesowskiej filozofii polityki wspiera świat polityczny swoją doxa. Dlatego też Machiavelli musi przeciwstawiać virtu wielkich osobistości politycznych mniemaniom, opiniom wielości18.

Przewrót Machiavellego opierał się w znacznym stopniu na odrzuceniu dotychczasowych ideałów. O ile w wiekach średnich dyskredytowano wszelkie namiętności niezwiązane z „porywem wiary”, to już u Florentyczka dostrzegamy gloryfikację wielkiej pasji życia, opierającej się na radykalnej reinterpretacji klasycznej koncepcji cnoty – virtu – która to została przeciwstawiona losowi, fortunie19. Los staje się niepohamowaną siłą, którą okiełznać może wyłącznie virtu. W fortunie Machiavelli dostrzegał podobieństwo do rwącej rzeki, która gdy wystąpi z brzegów „zatapia równiny, przewraca drzewa i domy, zabiera grunt w jednym miejscu, układa w innym, każdy przed nią ucieka, każdy ustępuje przed jej wściekłością, nie mogąc jej się oprzeć (…)”. Podobnie jest z losem, „którego potęga ujawnia się tam, gdzie nie ma zorganizowanej siły oporu; tam kieruje on swe ataki, gdzie wie, że dla powstrzymania go nie zbudowano grobli ni tamy”20. Ową zaporą staje się właśnie virtu silnej jednostki. Dlatego właśnie człowiek musi być mężny, odważny i zdecydowany. Zdaniem florenckiego myśliciela lepiej być „gwałtownym niż oględnym, gdyż szczęście (los, fortuna – przyp. R. W.) jest jak kobieta, którą trzeba koniecznie bić i dręczyć, aby ją posiąść, a tacy, którzy to czynią, zwyciężają łatwiej niż ci, którzy postępują oględnie (…) szczęście, tak jak kobieta, jest przyjacielem młodych, bo ci są najmniej oględni, bardziej zapalczywi i z większą zuchwałością rozkazują”21.

Niemniej, co słusznie podkreśla Piotr Kimla, florentczyk zdawał sobie sprawę, iż stabilne rządy nie są możliwe bez poparcia mieszkańców. Przyjęcie optyki realistycznej, tak jak czynił to Machiavelli, implikuje poparcie dla ustroju wolnościowego, którego ramy z jednej strony wyznacza posłuszeństwo wobec prawa, z drugiej zaś możliwość formułowania krytycznych wypowiedzi także w stosunku do działań decydentów politycznych. Zdaniem Kimli potwierdzeniem, iż w opinii Machiavellego ludzie sprawujący władze powinni oprzeć się na obywatelach, stwarzając im tym samym poczucie bezpieczeństwa oraz pewności nienaruszalności stanu posiadania, a także sprzyjając rozwojowi handlu i kultury, stanowi słynna już sentencja, że człowiek łatwiej zniesie utratę ojca, aniżeli ojcowizny22. Słowa te stają się swoistą przestrogą skierowaną do władców, iż konfiskata obywatelskiego mienia, a zatem „zamach na ich elementarne poczucie bezpieczeństwa (…) nigdy nie zostaną puszczone w niepamięć. Obraz doznanej krzywdy ludzie będą przekazywać z pokolenia na pokolenie”23. Zdaniem Machiavellego lud jest bardziej stały i rozważny od władcy, a nawet jest lepszym od niego sędzią. „Nie na darmo – pisał Florentczyk – głos ludu porównuje się do głosu Boga, bowiem lud zdolny jest tak trafnie przewidzieć przyszłe wydarzenia, że wydaje się iż tajemna jakaś wiedza pozwala mu dostrzec zarówno czekające go zło, jak i dobro. W sądach swoich bardzo rzadko się myli (…)”24.

Jak podkreśla Held Machiavelli odróżniał absolutny porządek społeczności, od politycznego porządku obywatelskiego, w którym to lud nie był tylko manipulowaną masą, lecz stanowił – poprzez polityczną doxa – współreprezentanta statusu (wł. stato). Recepcja paradygmatu mądrości, której dokonał Machiavelli, ma zdaniem tego niemieckiego filozofa charakter ambiwalentny. Tak zatem u florenckiego myśliciela i dyplomaty występuje nie tylko zinstrumentalizowana, a zarazem przewrotna mądrość księcia, principe, ale także zaufanie do prawdziwej mądrości dochodzącej do głosu w doxa ludu – na niej opiera się republika, a więc ustrój, w którym świat polityczny konstytuowany jest w trakcie wolnej wymiany opinii. O taki właśnie świat chodzi sekretarzowi stanu Republiki Florenckiej, zapalonemu republikaninowi – Machiavellemu”25.

1E. Ozga, O obywatelskości i jej przemianach na przestrzeni wieków, [w:] A. Gaweł, B. Bieszczad (red.), Kategorie pojęciowe edukacji w przestrzeni interdyscyplinarnych interpretacji, Kraków 2011, s. 52-53.

2K. Trzciński, Obywatelstwo w Europie. Z dziejów idei i instytucji, Warszawa 2006, s. 94.

3N. Machiavelli, Książę, tłum. i oprac. Cz. Nanke, Kęty 2013, s. 64.

4L. Strauss, Prawo naturalne w świetle historii, przeł. T. Górski, Warszawa 1969, s. 164 – 165.

5S. Filipowicz, Historia myśli polityczno-prawnej, Gdańsk 2007, s. 154.

6A. Gugnin, T. Pliszka, Instytucjonalny wymiar etyki w ujęciu Machiavellego, „Nierówności społeczne a wzrost gospodarczy” 2009, s. 121 – 122.

7 Zob. Cz. Nanke, Przedmowa tłumacza,[w:] N. Machiavelli, Książę, tłum. i oprac. Cz. Nanke, Kęty 2013, s. 12.

8N. Machiavelli, Rozważania nad pierwszym dziesięcioksięgiem historii Rzymu Liwiusza, przeł. K. Żaboklicki, Warszawa 2009, I. III, s. 22.

9Tamże, I. III, 23.

10S. Filipowicz, dz. cyt., s. 151.

11N. Machiavelli, Rozważania, dz. cyt., I. XXXVIIs. 96,

12L. Strauss, dz. cyt., s. 165.

13R. Piekarski, Koncepcja cnót politycznych Machiavellego na tle elementów klasycznej etyki cnót, Gdańsk 2007, s.

14D. Pietrzyk-Reeves, Idea społeczeństwa obywatelskiego. Współczesna debata i jej źródła, Kraków 2012, s. 34. Aleksander Gugnin i Tadeusz Pliszka podkreślają, że machiavellizm można określić jako stosowaną naukę, „która informuje polityków, co powinni robić, aby osiągnąć swoje cele, jakiekolwiek by one nie były, wyzwoleńcze, rewolucyjne, demokratyczne, nacjonalistyczne, czy despotyczne”. Zob. A. Gugnin, T. Pliszka, dz. cyt., s. 122.

15N. Machiavelli, Książę, dz. cyt., s. 71.

16 K. Trzciński, Obywatelstwo w Europie. Z dziejów…, dz. cyt., s. 95.

17N. Machiavelli, Rozważania…, dz. cyt., III. IX, s. 285.

18K. Held, „Mądry obywatel” u Machiavellego, [w:] B. Markiewicz (red.), Obywatel. Odrodzenie pojęcia, Warszawa 1993, s. 65.

19S. Filipowicz, dz. cyt., s. 152.

20N. Machiavelli, Książę, dz. cyt., 87.

21Tamże, s. 89.

22N. Machiavelli, Książę, dz. cyt., s. 68. „Niemniej jednak książę powinien budzić strach w taki sposób, by jeżeli nie może pozyskać miłości, uniknął przynajmniej nienawiści; można bowiem bardzo dobrze budzić strach, a nie być znienawidzonym, co zawsze osiągnie książę, powściągając się od pożądania mienia swoich obywateli i poddanych oraz od ich niewiast. Gdy zaś będzie zmuszony nastawać na czyjąkolwiek krew, niech to czyni tam, gdzie jest dostateczne usprawiedliwienie i wyraźna przyczyna, lecz przede wszystkim niech powstrzymuje się od cudzego mienia, gdyż ludzie prędzej puszczą w niepamięć śmierć ojca niż stratę ojcowizny”.

23P. Kimla, Historycy-politycy jako źródło realizmu politycznego: Tukidydes, Polibiusz, Machiavelli, Kraków 2009, s. 142.

24N. Machiavelli, Rozważania…, dz. cyt., I. LVIII, s. 139.

25K. Held, dz. cyt., s. 69.

Publikacja finansowana w ramach programu Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego pod nazwą „DIALOG” na lata 2016-2017